Balam sie, bo myslam, ze znowu poronie jak przed 1,5 roku, wtedy zaczelam plamic i poronilam po paru dniacg. Za kazdym razem jak sprawdzilam, ze jest ok. dziekowalam Bogu, ze jest silniejszy niz moje urojenia...tak mialam ze 2 tygodnie, potem sie wyluzowalam i zawierzylam, ze moze jednak sie uda....to byl strach przed ponownym zranieniem i rozczarowaniem- jednak nie umialam nad tym zapanowac....potrzebowalam czysu aby sie uspokoic...a wtedy kiedy bylam juz calkiem spokojna i ufna - skonczylo sie.
Czytalam ksiazke o dzieciecych duszach i zmienilam poglady na te tematy - czuje, ze o wszystkim decyduje dusza dziecka...pszychodzi i ewent. odchodzi do bezpiecznego swiata dusz dzieciecych kiedy nie jest gotowa, albo sie boi, albo zmienila intencje - czyli mysle, ze sie rozmyslila. Dusza przed porodem nie umiera - wraca do przytulnego nieba.
Probuje tylko ja zrozumiec - dlaczego przyszla i dlaczego poszla.
Nie robie dramatu, bo wiem, ze nie ma w tym mojej winy.
Probuje tylko zrozumiec..dlaczego? albo co to mialo dla mnie/nas znaczyc....ze zdecydowala sie w ogole jeszcze raz inkarnowac.