Taaa, a ja stajac w 'obronie' mojego meza ( czyt.post Romana) chcialam aby ojciec choc raz dal mu spokoj i nie naciskal go z tym piciem za kazdym razem jak jestesmy u moich rodzicow, wypilam lampke wina, zeby tylko nie prowadzic auta, to potem wieczorem slyszalam jak sie zalil i wyliczal mu ze tak malo wypilam, moj ojciej patrzyl i liczyl przy stole mi ile wypilam, stwierdzil ze moje picie to zadne picie no i pretensja oczywiscie do mojego M.....z reszta nie znosze byc w towarzystwie moich rodzicow, stary pije, stal sie z roku na rok alkoholikiem, choc on uwaza ze tak nie jest, pije dotad az sie alkohol skonczy na stole, matka wtedy sie nakreca i ciagle od tylu lat chyba ma jeszcze nadzieje ze swoimi minami i komentarzami zmieni to zeby przestal pic, wychodze od nich chora, w dodatku przesiaknieta klimatem panujacym w domu moich rodzicow, no i chcac nie chcac przenosze to zachowanie ich na moja rodzine, zanim po paru godzinach otrzasne sie z tego i wracam powiedzmy do normalnosci.
Moj ojciec to jest jedna wielka zagadka dla mnie, facet nie pracuje odkad pamietam, moja matka do pewnego czasu tylko ona byla pracujaca, ojciec zawsze mial ciagaty do alkoholu, ale jakos to moja matka do pewnego momentu kontrolowala, wiec robil sobie uczty w weekendy, sam ze soba, stawial przed soba wodke do kolacji i pil, fakt, ze nie wypijal wszystkiego, pozniej jak sie wyprowadzilam z domu, matka mowila ze ojciec zaczal pic piwa wieczorami kazdego dnia, teraz wyglada to tak ze mam wrazenie ze nie jest nigdy do konca pijany, przyszli kiedys do mojego dziecka na przedstawienie do przedszkola, wrocili, ojciec zabral psa na spacer, wrocil 'po browarze' wyczulam od razu, zawsze bylam na to wyczulona u niego, nawet po sposobie wkladania klucza do drzwi, albo wycierania butow o wycieraczke bylam wstanie stwierdzic czy pil czy nie. Takze jest wesolo, w ogole to zaczelam unikac rodziny i swojej i meza, kazdy z nich wprowadza chaos w moje zycie, i czuje sie z tym zle.