witek pisze:
"Ja myślę że takie skojarzenie może wynikać z karmy prostytutki (też miałem), gdzie się wydaje że żeby zrealizować cel pracodawcy, to potrzeba się kompletnie zeszmacić i zrezygnować z siebie. Lepiej robić dobrze innym, robiąc dobrze sobie

"
mysle tu traktowanie przez ojca wychodzi, rodzine. presje w zwiazku z tym, i rezygnacja z godnosci, szacunku do siebie.
>Póki co oprócz kamikadze kierowcy ciężarówki w trasie po 30 godzin, dostałem od zaraz ofertę stania z tablicą- strzałką kierującą >do lokalu, za 6 zł za godzinę. Jeszcze jakbym mógł chodzić po starówce z tą strzałką to bym wziął to dorywczo, no ale wtedy ta >strzałka nie miała by sensu
Juz sobie to wyobrazilem, ze biega strzalka, i zacheca aktywnie. Tylko idzie zima, slizgawka sie zrobi i strzalka moze sie poslizgnac ;p Wbrew pozorom 6zl za cos takiego, przetragedia. Nie dosc ze nuda, to jeszcze stac ... to jak kosciol, i msza razy 5 lub 6.
Ja umieralem z nudow na mszy jako dzieciak. Dzieki malarzon, bylo co podziwiac w kosciele, przy analizie szat Jezusa ;p
>No, ja ten konflikt z pracodawcą mam dość silny w głowie, i z tego powodu albo sie chowam żeby robić jak najmniej ambitną >robotę, albo żeby robić coś ponadprogramowo żeby pracodawca nie mógł się do mnie doczepić...... ehhhhhhh jaki ten temat jest >skomplikowany!!
>
Tu czesciowo potwierdzasz, ze silnie przezywasz konflikt z ojcem, w temacie pracy, wyzysku, wraz ze wspomnieniami w ciele na ten temat. Zawsze nadprogramowo zainteresowany praca, aby sie nie doczepil. Znam z autopsji podobne akcje.
Osobiscie uwazam, ze w spoleczenswie wyznajacym upodlanie sie, cierpienie i meczarnie, jako mega wzor do nasladowania zachowan Jezusowych, jak tez brak szacunku do siebie, innych, ich czasu, to osoba z wysoka samoocena, albo skonczy u podobnie myslacego pracodawcy, ktory wrecz oplywa w kase, albo stworzy sama miejsce pracy. U nas niestety ani ZUS nie ma kasy, ani czesto sam pracodawca, ani pracownik. Rodzi to potem zaleznosc niewolnik-pracodawca, ktory wlasciwie jest zaleznoscia niewolnik-zakladnik ZUS'u.
Obecnie w TV jest sporo dyskusji nt agresji, mowy nienawisci, polityki. I jak latwo zaobserwowac, nikt, ale to nikt, nie umie ustalic, co jest przyczyna narastania agresji w spoleczenstwie, glebszych podzialow, frustracji. A sprawa jest prosciutka, na podstawowym rozumieniu psychologii, rodziny, jednostki.