Ten wzorzec "Ja sam" miałem w każdej dziedzinie życia od bardzo wczesnych lat. Często wyrywałem się rodzicom żeby gdzieś samemu się poszwędać, zwłaszcza na wakacjach w miejscach gdzie nigdy wcześniej nie byłem, do nieznanego świata, poznawać nieznanych ludzi, widzieć rzeczy po raz pierwszy.
Spędziłem teraz kilka dni w przesympatycznym towarzystwie, ale dzisiaj już nie pozwoliłem odprowadzić się na pociąg. Czułem wielką ulgę że wracam do Katowic i to uczucie świeżości mojego życia zaraz jak tylko wyszedłem z Kamienicy. Jakbym mógł mieć takie uczucie przy innych ludziach, to byłoby super. Tymczasem cieszę się, że spędzę kilka dni w Katowicach, uporządkuję sprawy, a za tydzień wracam do Torunia, co do którego czuję, że kiełkuje miłość z wzajemnością;) w sam raz, akurat zacznie mi sie przykrzyć że jestem sam i że znowu chcę do ludzi.