Mateusz
Mnie dwukrotnie udało się przekroczyć tę ścianę i zajrzeć za kurtynę przeszłośći. To były dwie spontaniczne regresje w których zostałam przeniesiona całkiem realistycznie do wieku kilku lat w okres wielkanocny oraz do wieku kilkunastu lat, w czas zwykłej krzątaniny w domu.
Uczucia które sobie przypomniałam były tak koszmarne i całkowicie nie do wytrzymania. Nie rozumiem jak udało mi się żyć tak się czując i jak mi się udało przeżyć. Te wspomnienia jeszcze bardziej mnie przeraziły. Ale też czuję ciekawość siebie z tamtego okresu, ciekawość tego co wtedy czułam, jaka byłam i chęć poczucia tamtych uczuć. Ale gdybym zaczęła czuć tamte uczucia to otworzylaby się przede mną cała przestrzeń uczuciowa i znalazłabym się nagle w innym świecie, świecie uczuć. Ta zmiana byłaby zbyt ogromna i moja psychika by tego nie wytrzymała. Więc została mi metoda drobnych kroczków.
„jak czegoś bardzo chcesz, to to osiągniesz.”
Wszystkie moje ostatnie wcielenia były koszmarem. Teraz karma znów mnie zaprowadziła do rodziny gdzie było jak w piekle. A ja pomimo braku nadziei że uda mi się z tego wyjść, podjęłam taką decyzję, że spróbuję mimo wszystko.
I zastanawiam się jak to się stało i co mnie do tego zmusiło. I myślę że te straszne cierpienia z wcielenia na wcielenie, których już nie dawałam radę znieść. Doszłam do tego że nie wytrzymam tego dłużej więc spróbuję.
„Te osoby nie zdawały sobie sprawy z tego jak się czułem.”
Ja też zaczynam dostrzegać że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak się czuję i stąd ich rożne nietrafione rady lub oceny mnie. Zaczynam dostrzegać że ludzie oceniają moje uczucia na podstawie swoich uczuć, i nie potrafią się wczuć w moje uczucia bo sami takich nie doświadczają. Stąd to umniejszanie i lekceważenie wg mnie moich odczuć, a według nich oni nic takiego nie robią.
„Możesz sobie pomagać techniką zrozumienia. Krishnamurti polecał tylko taką metodę.”
Wprawdzie nie czytałam Krishnamurtiego ale uważam że metoda którą stosuję to metoda zrozumienia oraz uważnośći. Zrozumienia tego co się ze mną dzieje, tego co się we mnie pojawia, jakie są tego przyczyny i jakie mam z tego korzyści. Patrzę w wyobraźni na jakąś sytuacje i się zastanawiam nad nią a także analizuję na bieżąco to co czuję. Trudne to jest bo mam bardzo silne mechanizmy obronne. A taki wgląd o którym piszesz to własnie zrozumienie czegoś.
Np. co zrozumiałam dzisiaj.
Dzisiaj rozmawiało mi się z klientem znacznie łatwiej. No więc powinnam z tego powodu poczuć radośc ale u mnie tego nie było. I zaczełąm się zastanawiać nad tym co czuję.
Wyszło tak:
Ja tak nie chcę, bo nie było silnych emocji. Czegoś mi brakuje. Nie było ataków na mnie, lęków. czegoś mi brakuje, to za spokojnie, bo to tak zwyczajnie, płytko i prosto, nie ma głębokich uczuć. Ja nie chcę się czuć bezpiecznie bo zostanę czegoś pozbawiona, jakiejś korzyści. Takiej że coś czuję. A rozmowa bez lęku to rozmowa bez uczuć. Boję się stanu bez uczuć, boję się łatwości i prostości, bo wtedy niczego nie czuję. Boję się braku uczuć, tego że nie mam uczuć, że jestem pusta.
Dzięki za wsparcie
