robi nam się nowy wątek "duchowy"

na pewno można dyskutować o celowości zrzucenia bomb na cywilne miasta.ale przypomnijmy dla porządku ,że Japończycy w czasie II WŚ to były jakieś buddyjskie baranki pokoju ,bo nie mieli skrupułów rozpętać wojnę i wyrzynać ludność cywilną w Chinach i Korei , popełniając przy tym masę ohydnych zbrodni, także na jeńcach wojennych, czego nie czynili Amerykanie.gdyby nie zrzucono bomb,niewykluczone ,że wojna mogłaby trwać dłużej i pociągnąć jeszcze więcej ofiar. a prezentacja wybuchu bomby na neutralnym gruncie mogłaby mogłaby nie przekonać militarystów z kraju Wiśni
tak czy siak nie można siać wiatru nie zbierając burzy.
co do Busha to faktycznie trudno coś powiedzieć, oszołom i miernota wypromowana przez spin doctora republikanów ze wsparciem kręgów bankierskich
Truman i Reagon byli ok. udowodnili rozkręcając wyścig zbrojeń że socjalistyczne ZSRR to gliniany kolos i sama horda żebraków, przyspieszając jego upadek