Autor Wątek: Przemoc w bliskich relacjach  (Przeczytany 29897 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-27, 23:27:07 »
Poza tym emocjonalna obrona przed takimi atakami nie oznacza uzdrowienia tematu i wpływa na życie - choćby poprzez zauważanie tego u innych jak na tym basenie i zastanawianie się co masz z tym zrobić. Dlatego ja bym Ci sugerował zajęcie się tymi emocjami a potem pogodzenie z tym że tata taki był.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-27, 23:24:53 »
Nie chodzi o to czy tata dorósł, mi chodziło o mnie. że nigdy nie potrafiłem porozmawiać o tym co on wyprawiał w domu jak byłem mały i troche starszy. Potrafiłem rozmawiać tylko na jego poziomie. A miałem potrzebę powiedzenia tego w asertywny sposób i podejrzewam że taka potrzeba powiedzenia że już nie będzie się z tym dłużej uczestniczyć jest w każdym kto miał takie dzieciństwo i bardziej ma to do tego czy samemu się dorosło do tej rozmowy, niż czy ojciec do tego dorósł.

Mój tata podczas rozmowy powiedział że żałuje że nie bił mnie mocniej i że był dla mnie "taki dobry". Powołał się na przykład, że we wsi w której sie wychował pewien gość postawił sobie za punkt honoru wykształcenie wszystkich swoich dzieci. Troje z nich zostało lekarzami, jeden inżynierem, a piąty był oporny. Przetrącił mu nogę że do końca życia jest kulawy, ale lekarzem w końcu został i dzięki temu szanuje ojca i mu dziękuje.

Cieszę się że usłyszałem ten argument bo po nim nie mam potrzeby rozmawiania z ojcem o tym co działo się w domu. Całkiem mi przeszło i poczułem się pogodzony ze sobą.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-02-27, 23:20:42 »
Czasami pewnie tak - t.zn. w tym sensie, że Tobie się obrywa w schemacie gdzie dwie osoby odgrywają swoją karmę jeśli w ten schemat wchodzisz. Można powiedzieć że często nic nie idzie zrobić bo oni i tak nadal swoje będą chcieli realizować. Na pewno warto bez emocji podchodzić do takich sytuacji, często to właśnie emocje warunkują że się angażujemy w sytuację, której i tak nie zmienimy a jeśli nawet to przy dużym wyczerpaniu psychicznym.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-27, 23:19:32 »
Sebastian,
mój tata jeszcze nie dorósł do takich rzeczy, nie wiem czy by skumał o co chodzi, może kiedyś, a może wcale nie będę musiała mu tego mówić ;)
No, ale fajnie, że ci się lepiej zrobiło jak mu powiedziałeś

Lucjan,
no właśnie ja kojarzę z lektur takich Żydów, co pozwalali się wywozić do obozów i tam umierali, ja bym jakiś protest zrobiła :P
Bolała mnie ich bierna postawa i zgoda na śmierć

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-27, 23:14:35 »
Ano, jeszcze moje niedokończone pytanie - czy reagowanie w takich sytuacjach, wtrącanie się, to wchodzenie, mieszanie się w czyjąś karmę?
W sumie sama mogę chyba sobie odpowiedzieć, gdybym czuła tylko spokój, nic poza tym, mogłabym zwrócić komuś uwagę bez tonu emocjonalnego, a tym samym bez mieszania się w ichniejszą karmę.
No ale jestem ciekawa waszego zdania.

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-02-27, 23:11:10 »
Może dla tych Żydów z lektur ważniejsze było przetrwanie(ich i bliskich), niż zaspokojenie ego unosząc się honorem?

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-27, 23:09:53 »
Ja mam podobną historię, mój tata mnie wyzywał ale ja sie broniłem, ale nie mogłem znieść że w firmie rodzinnej w której pracowałem wyżywał się na pracownikach i wyzywał ich od pizd, frajerów itd. Nie mówił tego w ich obecności ale i tak im dawał popalić. A ja czułem się zobowiązany potem poprawiać im nastroje i tłumaczyć żeby nie brali tego do siebie. Ostatnio powiedziałem ojcu że przykro mi jest słuchać całe życie jak wszyscy dookoła niego są pojebanymi frajerami i że sprawiło mi to wiele bólu zwłaszcza że słuchałem tego od najmłodszych lat. Na to on nie odpowiedział nic konstruktywnego ale mi i tak ulżyło. Może też spróbuj?

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-27, 23:05:00 »
Tak, mój tata mnie kiedyś wyzywał, może nie tak, ale na swój sposób, natomiast byłam dość pyskata więc się broniłam. Inna sytuacja z moją mamą albo braćmi, ich to wyzywał może nie będę wypisywać od czego, a oni się nie bronili, czego ja nie byłam w stanie zaakceptować. Nie mogłam znieść wyzwisk jakie leciały pod kątem mojej mamy i jej postawy obojętności, twierdziła, że jej to nie rusza i ona mu wybacza... masakra. Niestety świadek przemocy staje się też jej ofiarą, dlatego tak mnie wkurza jak ktoś nadużywa swojej pozycji i wyżywa się na innych.
W liceum strasznie nie lubiłam Żydów, za to, że nie stawiali oporu, nie walczyli kiedy trzeba (tak ich wtedy odbierałam na podstawie lektur) ;)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-02-27, 22:54:19 »
Karola a nie jest tak że w domu Cie ktoś wyzywał i Ty nie mogłaś się przed tym obronić?

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-02-27, 22:45:57 »
Miałam dzisiaj taką sytuację. Byłam na basenie, gdzie obok 2 dzieciaków, chłopców w wieku ok 7-9 lat uczyło się pływać pod okiem ratownika, gościa w wieku ok 50-tki. W pewnym momencie usłyszałam jakby ratownik zwyzywał jednego z chłopców od baranów, ale, że nie byłam pewna tego co usłyszałam, to olałam sprawę. Po chwili, znowu to samo. Tym razem już wyraźnie słyszałam jak mówił do jednego, że jest baranem, a mi rzucał w tym czasie uśmieszki z zadowoleniem, jak to fajnie gnoić dziecko.
Nie wytrzymałam i zwróciłam mu uwagę, że to jest dziecko i tak się nie zwraca do dzieci. On na to, że tak trzeba, bo nie umie pływać. Więc mu mówię, że mimo to należy mu się szacunek, bo to człowiek, a tym bardziej dziecko. Stwierdził, że to jego syn i może mu tak mówić, nadal z tym głupim zadowoleniem. Już nic nie odpowiedziałam tylko odpłynęłam.
To, że miałam do czynienia z idiotą to ok, zdarzają się debilni rodzice bez świadomości tego, jak krzywdzą własne dzieci.
Ale inna sprawa to taka, że wcześniej zdarzały mi się sytuacje w życiu, gdzie ktoś przeginał w zachowaniu w stosunku do drugiej osoby, a ja nie zareagowałam, bo się bałam wtrącać, później jednak czułam się źle z tego powodu. Żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał - nie chodzi mi o wtrącanie się w czyjeś życie za każdym razem jak widzę czyjeś nie-na-miejscu zachowanie, tylko sytuacje gdzie np. osoba słabsza, np. dziecko nie może się bronić, a ja stoję obok i mam możliwość wstawić się za taka osobą.

Jak wy reagujecie w takich sytuacjach?