Na terapii przypomniały mi się kolejne traumy z dzieciństwa. Tak bym chciała żeby to wreszcie się skończyło, żeby nie było już więcej niczego.
Napisze za co zostałam zaatakowana przez siostrę bo to obrazuje jakim presjom byłam poddana w dzieciństwie.
Przyznałam się jej że jestem chora psychicznie, mam zaburzenia schizotypowe i się leczę.
Siostra jak zwykle w takich przypadkach gdy mówiłam że jestem chora, zaczęła wrzeszczeć że to nieprawda, że sobie to sama wymyśliłam, że psychiatrzy specjalnie dają takie diagnozy po to aby potem móc wyciągać pieniądze, że nic mi nie jest, że jestem zdrowa, że mi się tylko mi się wydaje że jestem chora. A gdy spytałam na jakiej podstawie tak uważa to odpowiedziała że ona wie.
Przez całe życie musze udawać że jestem zdrowa i wyszukiwać rózne kłamstwa aby wytłumaczyć dlaczego nie mogę zrobić tego czy tamtego, bo się boję ataku siostry. Ona zawsze była przekonana że ja jestem zdrowa i silna a choroby tylko sobie wmawiam po to aby nic nie robić. Nigdy jako dziecko nie mogłam się poskarżyć, bo ona od razu wrzeszczała i nastawiała całą rodzinę przeciwko mnie. Byłam malutka i chudziutka bo prawie nie jadłam, a ona przekonała rodzinę że takie chude są najsilniejsze i krzyczała na mnie za to że ciągle jem, a ja usiłowałam wepchnąć coś w siebie na siłę, bo mój organizm odmawiał przyjmowania jedzenia. Im byłam słabsza, im się gorzej czułam, im większą depresję miałam tym ona bardziej mnie atakowała. Kiedyś omal nie doprowadziła mnie do samobójstwa gdy całymi dniami na mnie wrzeszczała w czasie gdy ja miałam silną depresję. Zawsze bardzo musiałam udawać że jestem zadowolona, zdrowa i że nic mi nie jest, po to aby uchronić się przed jej atakami.
Gdy miałam anoreksję a ona zobaczyła mnie taką chudą to tak zaczęła na mnie wrzeszczeć żebym jadła, że choroba bardzo mi się pogłębiła.
Teraz uwierzyła tylko w moją chorobę kręgosłupa i stawów i tylko dlatego że sama na to choruje.