To nie pustka jest nie do zniesienia, ale to co się pod nią ukrywa - przeszłość. To jakby ściana oddzielająca od traumatycznych doświadczeń.
Umysł też potrafi sobie stworzyć własną blokadę.
I teraz jest pytanie. Czy dam radę, czy kiedykolwiek uda mi się przekroczyć tę ścianę? Od tego zależy mój powrót do życia.
Na chwilę obecną jestem zbyt słaba aby to zrobić i w związku z tym nie widzę wyjścia z sytuacji.
Drugim czynnikiem potrzebnym do tego przekroczenia - jest chęć aby to zrobić. U mnie nie ma wewnętrznej chęci. Ja wewnętrznie chcę tylko jakoś przetrwać i jak nie ma bezpośredniego zagrożenia życia to nie potrafię się zmusić do zmian- trwam w stanie letargu.
Takie zagrożenie zwolnieniem i śmiercią głodową jest w stanie mnie zmusić do jakiegoś uświadomienia czy zmienienia czegoś w sobie. Mniejsze cierpienia jestem w stanie znieść i one nie wymuszają u mnie zmian.
Wytłumiam swoje uczucia w 100 % i czuję pustkę. I w takim odcięciu od siebie szukam alternatywnych sposobów radzenia sobie w życiu czyli np tworzenie sztucznych uczuć i budowanie sobie wizji sztucznego świata.
Odcięłam się od traumatycznej przeszłośći poprzez odcięcie się od siebie.
Grażyna
Jeżeli ja tworzę lęki i zagrożenia po to aby nie czuć pustki to raczej nie ma sensu zajmować się lękami, bo dopóki będę czuć pustkę dopóty będę tworzyć lęki aby ją zakryć.