Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718118 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-12, 15:08:49 »
Czy ktoś z was doświadczył zmiany przewodnika duchowego? I czy może być tak, że nowy przewodnik duchowy, samą swoją obecnością może niejako wymuszać zmiany energetyczne w ciele?
Na warsztatach w ten weekend pojawiło mi się, że mój przewodnik odchodzi i przyszedł inny. Od tego czasu tak mi się coś "mieli" w ciele, właściwie w czakrach (wcześniej prosiłam o oczyszczenie 2 czakr). Prosiłam koleżankę o wgląd i powiedziała, że tak ma być i żeby nie przyspieszać.
Ale mocno się męczę i próbuję zrozumieć co się dzieje. 

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-12, 14:59:39 »
Ja zaangażowanie rozumiem tak, że wypływa ono z głębszej sfery a nie doraźnej korzyści. Motywacja jest głębsza niż staranie się. Też tak czuję, że ma związek z pasją ale też ze zwykłym zainteresowaniem, ciekawością, z jakims ambitniejszym celem.

Tak. Ja dzisiaj poczułam, że zaangażowanie to takie podążanie ku czemuś z zainteresowaniem.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-10, 20:16:48 »
Czy ktoś może mi dać namiar na kogoś, kto robi w Warszawie dobre ustawienia helingerowskie ?

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-05, 21:09:45 »
czyli, żeby było zaangażowanie nie może być lęku w temacie?
staranie wynika z lęku, a zaangażowanie z czego? z miłości? , można kochać i nie angażować się
więc z czego wynika?

Też tak czuję, że staranie związane jest z lękiem (np. przed utratą aprobaty), natomiast zaangażowanie wynika z pasji :)
Nie robi się tego czegoś z lęku (choć może tam być lęk związany z czym innym, łatwo pomylić), ale po prostu dlatego, że się tego chce, że coś sprawia przyjemność.
I słowa "chęć" i "przyjemność" są tu moim zdaniem kluczowe.
« Ostatnia zmiana: 2017-10-05, 21:15:40 wysłana przez Facilite »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 20:57:00 »
czyli, żeby było zaangażowanie nie może być lęku w temacie?
staranie wynika z lęku, a zaangażowanie z czego? z miłości? , można kochać i nie angażować się
więc z czego wynika?

Ja zaangażowanie rozumiem tak, że wypływa ono z głębszej sfery a nie doraźnej korzyści. Motywacja jest głębsza niż staranie się. Też tak czuję, że ma związek z pasją ale też ze zwykłym zainteresowaniem, ciekawością, z jakims ambitniejszym celem.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 16:58:36 »
Przyznam, że nie rozumiem do końca miłości bez zaangażowania.

To znaczy, rozumiem, ze można kochac na luzie, z dużą dozą wolności, akceptacji i wzajemnego szacunku, bez wyobrażeń i potrzeby, by zmieniać osobe, którą się kocha. I to jak najbardziej jest ok.

Jednak samo zaangażowanie jest dla mnie nieodłącznym elementem miłości (przynajmniej tej ludzkiej:) - i rozumiem je jako wzajemną uważność, zainteresowanie, ochotę do wspólnego działania. Ale pewnie co człowiek, to może trochę inaczej definiować zaangażowanie.

zaangażowanie to nieodłączny element  realizowania pragnień,  w tym nieodłączny element tworzenia, podtrzymywania czy rozwijania relacji międzyludzkich (niekoniecznie partnerskich),  relacji człowieka ze światem etc. ,

więc zaangażowanie zaangażowaniu nierówne - odnośnie tego  jak to definiujesz jako koniecznie coś "wzajemnego":

- można kogoś kochać, również tak po ludzku, a nie mieć ochoty na szersze współdziałanie i nie interesować się tym co ktoś taki robi w wielu innych dziedzinach życia (albo i w ogóle),

- albo odwrotnie:  można samemu się angażować w działanie na tej podstawie miłości (realizować powiązane z tym własne pragnienia np. pomagania ) wobec kogoś i nie oczekiwać że ktoś też nam się tym samym zaangażowaniem na zasadzie wzajemności odwdzięczy (bo wtedy też takie oczekiwanie/pragnienie np. stworzenia związku, a nie sama doświadczana miłość, byłaby tu motywem skłaniającym do zaangażowania) ktoś taki obdarowany naszą miłością i związanym z tym zaangażowaniem może np. poprzestać na wolnej od potrzeby angażowania się miłości i wdzięczności, albo jej nie wyrażać ani nie odczuwać - dla kogoś kto nie oczekuje wzajemności jest to wtedy bez różnicy : )

- np. w biznesowych relacjach mogą  być wszystkie elementy zaangażowania - tak jak je definiujesz - i może być to pozbawione miłości

- w duchowych kręgach też jest podobnie: niektórzy mistrzowie kochają ludzi okazując swoje zainteresowanie i angażując się w jakieś działania, np. duchowe misje, a  inni robią to w ukryciu , albo nie angażują się przy tym wcale w jakiekolwiek działania : D

trochę o roli zaangażowania w związkach:
http://psychocentrum.pl/fazy-rozwoju-zwiazku/

więc zaangażowanie, to jedno, a miłość to drugie, choć często się łączą i w zależności z czego wynika to zaangażowanie tam nas ono prowadzi  i często warunkuje miłość

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 15:01:23 »
A oto owoc przemyśleń i dyskusji - starannej, z zaangażowaniem i z pasją ;) - w temacie.

Bez zarówno starania jak i zaangażowania nie ma co zaczynać ... biznesu :)


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 14:52:15 »
Kobieta po prostu, intuicyjnie odczuje różnicę pomiędzy tym czy partner sie 'tylko' stara, czy jest w związek zaangażowany :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 14:49:17 »
Przyznam, że nie rozumiem do końca miłości bez zaangażowania.

To znaczy, rozumiem, ze można kochac na luzie, z dużą dozą wolności, akceptacji i wzajemnego szacunku, bez wyobrażeń i potrzeby, by zmieniać osobe, którą się kocha. I to jak najbardziej jest ok.

Jednak samo zaangażowanie jest dla mnie nieodłącznym elementem miłości (przynajmniej tej ludzkiej:) - i rozumiem je jako wzajemną uważność, zainteresowanie, ochotę do wspólnego działania. Ale pewnie co człowiek, to może trochę inaczej definiować zaangażowanie.

No własnie :)

Kiedyś, dawno temu ;) przydarzył mi się pewien związek . Sprawy toczyły sie ku całkiem poważnemu finałowi. Były już nawet oficjalne zaręczyny.
But ....
Człowiek się bardzo 'starał' tylko, że ja nie czułam zaangażowania właśnie. Tej pasji.
A, że kobietę jest bardzo trudno oszukać, bo CZUJE :) to związek się rozpadł.
I chwała Bogu !
- Bo mam nadzieję, że ten mężczyzna znajdzie sobie / znalazł odpowiednią dla siebie partnerkę. Jest dobrym człowiekiem. Zasługuje :)
-I Bogu dzięki, że mi się to przydarzyło ! To była cudowna terapia na przywrócenie poczucia własnej godności po rozwodzie.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 14:37:58 »
Dla mnie zaangażowanie wynika z ...pasji :)

Jeżeli coś robimy z pasją, to angażujemy się w to całkowicie. To nas wręcz pochłania. I nie liczy się wtedy ani czas ani koszty tegoż :)

Ale żeby nie było tak milusio - czuję, że z pasją, i z pełnym zaangażowaniem, moż
na kogoś/coś, hm .... nienawidzić.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-10-05, 14:34:29 »
Przyznam, że nie rozumiem do końca miłości bez zaangażowania.

To znaczy, rozumiem, ze można kochac na luzie, z dużą dozą wolności, akceptacji i wzajemnego szacunku, bez wyobrażeń i potrzeby, by zmieniać osobe, którą się kocha. I to jak najbardziej jest ok.

Jednak samo zaangażowanie jest dla mnie nieodłącznym elementem miłości (przynajmniej tej ludzkiej:) - i rozumiem je jako wzajemną uważność, zainteresowanie, ochotę do wspólnego działania. Ale pewnie co człowiek, to może trochę inaczej definiować zaangażowanie.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 10:36:50 »
Do tego co napisałaś, staranie wypływa lęku, chęci wynagrodzenia, przymilenia się, zdobycia względów, profitów. Często jest to udawanie i inne. Ale oczywiście bez  potepiania do tego podchodzą, z akceptacją, czasem miło że ktos choć się stara.

czyli, żeby było zaangażowanie nie może być lęku w temacie?
staranie wynika z lęku, a zaangażowanie z czego? z miłości? , można kochać i nie angażować się
więc z czego wynika?



« Ostatnia zmiana: 2017-10-05, 10:39:59 wysłana przez Lilliole »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 10:34:54 »
 Lilliole
Do tego co napisałaś, staranie wypływa lęku, chęci wynagrodzenia, przymilenia się, zdobycia względów, profitów. Często jest to udawanie i inne. Ale oczywiście bez  potepiania do tego podchodzą, z akceptacją, czasem miło że ktos choć się stara.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-05, 10:27:43 »
Jaka jest różnica między staraniem się, a zaangażowaniem. Mam wrażenie, że moja PŚ to zrównała.
Świadomie widzę, że staranie jest przy wzorcach odrzucenia. I że tu jest silna presja na wynik.
W zaangażowaniu jest większy luz, ale też jest oczekiwanie rezultatu, bo inaczej po co się angażować. Czuję, że coś mi umyka.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-04, 22:52:03 »
Miła parka. Byli Świadkowie Jehowy.
Misje a misje ....hm...

  https://www.youtube.com/watch?v=RBn-ZDlL2qg

Na ile to co doświadczyli i mówią pozwoli im w końcu odnależć prawdę.
Ależ to górnolotnie zabrzmiało ;))