Mam takie cos czasem , że w duchu ciesze się ze zła
i czuję zło w sercu , jest to dość przerazajace, bo na jakims poziomie tego wlasnie chce, zła, to jest tak głęboko, nie wiem jak to ruszyć. Co byscie zrobili ? Jak i czym na to podzialac ? Jak by to zrobic afirmacjami albo EFT?
Czuje wtedy tez ból.
Zawsze kiedy cieszysz się ze zła, to pod spodem siedzi zranienie. Trzeba dotrzeć do tego zranienia i przykleić plasterek

Oczywiście żartuję z tym plasterkiem, bo chodzi o samo uświadomienie sobie, z czego to wynika. W ten sposób zmienia się stosunek do siebie - wzrasta miłość, a miłość jak wiadomo leczy wszystko

Ja robię to w ten sposób, że nie blokuję tej radości ze zła, tylko przeżywam ją maksymalnie, I zawsze kiedy ją przeżyję, to uświadamiam sobie, o co chodziło i wzrasta akceptacja siebie, no i widzę, że "złe" emocje nie wynikają z tego, że to ja jestem zła, tylko właśnie ze zranienia. No i wchodzi miłość

W EFT: nawet jeśli czuję radość ze zła (tutaj podkładasz to coś konkretnego), to i tak akceptuję siebie z tą emocją/akceptuję tę emocję w sobie (czy co tam Ci lepiej wchodzi za formułka). I opukujesz tę radość jednocześnie ją przeżywając. I zobaczysz, co Ci wyjdzie.
Jeśli boisz się odczuwać tę radość ze zła, to najpierw robisz ustawienie z tym lękiem i dopiero, gdy ten lęk zejdzie, to zabierasz się za radość.