Gdybys spotkał choc raz bogatego czlowieka to bys nie pisal tego co piszesz.Sa tacy co maja np.30 000 miesiecznie i nie robia prawie nic.Nawet bys nie poznal jakbys na ulicy spotkał.
Raczej nie urodziles sie jako dziecko krezusa skoro piszesz to co piszesz.Więc co mozesz zrobić?
Położyć się i umrzeć za jakiś miesiąc, dwa.Jakos probowac zawalczyc o swoje zycie a nuż sie uda.
Horror jest w Twojej glowie .Nie pisze tegp bo sie wywyzszam tylko dlatego ze wiem jak sie patrzu na swiat jak ma sie dola i jak sie czuje dobrze .Tak jakby sie widzialo dwa inne swiaty.
Masz internet to mozesz jeszcze dzis sie nauczyc jak sie lapie ryby i suszy grzyby.
Zreszta ziemniaki na caly rok dla kilkuosobowej rodziny to wydatek 200 zł
.
Dwa worki zyta to 100 zł a masz chleba na caly rok.
Jablek ludzie nie zbieraja.
Znam faceta co robi 2000 litrow soku z samych spadow zbieranych po ludziach.
Wiem, ze sa tacy. Byl nim ojciec mojego dobrego kolegi, prezes a pozniej udzialowiec jednej z wiekszych firm w moim miescie. Byl tak bogaty w milosc, ze moj kolega uciekl z domu, wyjezdzajac do USA aby zerwac z ojcowska dobrocia i dobrobytem.
Mam tez sporo bogatych ludzi w rodzinie (lekarze, prawnicy) i z nikim nie czulem nigdy niczego, co chocby troche przypominalo milosc, radosc, bycie na luzie.
Pracuje rowniez w zawodzie, gdzie dosc czesto stykam sie z ludzmi dosc majetnymi i od nich rowniez nie bija przyjemne energie.
Problemem nie jest to, ze ja mam dola (bo wbrew pozorom nie mam, a uprawiam tutaj dedukcje poznawcza), ale to, ze widze, jak wyglada zycie bogatych ludzi i na jakich zasadach opiera sie system spoleczny.
Wybaczcie, ze zrezygnowalem ze znakow polskich, latwiej i szybciej przychodzi mi pisanie

.