Przykłady afirmacji, którymi ludzie sobie zaszkodzili:
Bóg mnie kocha (znaczy, że musze umrzeć na krzyżu, albo podobnie... No to może sam się wykończę?)
Zasługuję na wszystko, co najlepsze (cierpienie, wpieprz i jeszcze wiecej umoralniającego, boskiego wpieprzu).
Podobnie u niektórych zadziałałą afirmacja:
Bóg ma dla mnie wszystko, co najlepsze!
Mi nie grozi żadne opętanie (podświadomość wycina "nie", a reszta sie materializuje.
TO NIE AFIRMACJE SZKODZĄ, TYLKO PROGRAMY PODŚWIADOMOŚCI, KTÓRE ZACZYNAJĄ DZIAŁAĆ POBUDZONE PRZEZ BŁĘDNIE SFORMUŁOWANE LUB NIEPRZEMYŚLANE AFIRMACJE.
Wielokroć ostrzegamy, żeby nie traktować afirmacji jako środka do wmawiania sobie pseudopozytywnych cech! Np:
Chętnie służe innym (oj, jakie to "dobre"), chętnie wyręczam innych (jeszcze lepsze!), jestem cnotliwa, wszystko mi wolno, nikt nie ma prawa ode mnie wymagać, nikt nie ma prawa mi mówić..., jestem najlepszy, jestem najpiękniejsza... itd.
Oczywistym też jest, że nie używamy afirmacji do rozdymania chciejstwa.
A co z afirmacjami, które piszemy, czy mówimy z coraz większą wściekłością, bo nie wychodzą?
Tymi afirmacjami tak naprawdę kreujemy coraz większą wściekłość i prowokujemy do agresji przerciw sobie.
NA AFIRMACJĘ SKŁADA SIĘ NIE TYLKO TREŚĆ, ALE I EMOCJE, KTÓRE JEJ TOWARZYSZĄ!
ZANIM KTOŚ ZABIERZE SIĘ ZA AFIRMACJE, NIECH NAUCZY SIĘ, JAK TO ROBIĆ DOBRZE I SKUTECZNIE. Bo partaczy jest wielu. I zapewniam, że nie ma nic gorszego, jak porady partaczy!