Właśnie, kilka dni temu, dowiedziałem się o kolejnych 2 ofiarach ćpania ayahuaski. Obie ofiary były obecne na naszym Forum. Odlot od rzeczywistości. Krzywdzenie bliskich dzięki urojeniom o wolności. A potem mocniejsze środki.

Znam wiele osób, bliskich mi, które mają się bardzo dobrze po Aya. I nie biorą mocniejszych środków. A mieli za sobą dużo więcej ceremonii Aya niż ja.
To tak, jakbyś powiedział: "Właśnie, kilka dni temu, dowiedziałem się o kolejnych 2 ofiarach brania noża w dłoń. Zabiły 10 osób!" Czy to oznacza, że nóż jest zły? Czy, że znalazł się w złych rękach, osób o złych intencjach, które natrafiły na inne osoby, też o złych intencjach. I wszystkie te osoby miały wspólne doświadczenie, w których najbardziej narozrabiał nóż. To on jest zły!
Jeszcze raz powtórzę coś, co pisałem wcześniej. Nie jestem znawcą. Byłem na 5 ceremoniach tylko. Ale, są różne Ayahuasci, zrobione z rożnych odmian roślin. Ja spożywałem taką robioną z odmiany Tiger (Tygrys). Dużo zależy od prowadzącego szamana, jak jest czysty. Wiem, że wielu nie jest czystych, nawet robią między sobą walki energetyczne.
Czy uważasz, że tak bardzo ciągnie do wizji po Ayahuasce? Mnie np. nie. Bo często nie są za przyjemne, gdy ma się pokazywane różne rzeczy, których się nie chce widzieć, które się wypiera z siebie. Na razie mam dość. Na razie nie szykuję się na kolejną, nie ciągnie mnie. Czuję, że przerabia się cały czas to, co zostało zapoczątkowane podczas ceremonii. Nie potrzebuję więc iść po raz kolejny, może kiedyś.
A tak zmieniając trochę temat, ale dalej będąc w temacie ćpania

. Czy próbował ktoś z Was ceremonialnego kakao? Niesamowita rzecz. Fajnie się uzdrawia temat związany z byciem w ciele itd., z życiem na Ziemi, z korzystaniem jak najbardziej z życia tu na Ziemi, serduszko itd.