Autor Wątek: Ceremonia Ayahuaski - dyskusja  (Przeczytany 58596 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-17, 16:01:34 »
Z przykrością,muszę się zgodzić z Medżikowskim, że Martinus nie jest tym samym Martinusem sprzed 3 miesięcy, bo został zniszczony przez Martinusa, zwolennika ćpania.
Masz jakieś dowody czy tylko tak sobie oczerniasz  drugiego człowieka.
Przecież w ten sposób zniszczyłeś mu opinię, zwłaszcza że z twoimi ocenami każdy się liczy i w nie wierzy.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-05-17, 09:42:11 »
Eh Leszek, Ty to zawsze tak, że przyjdziesz i od razu rzeczy oczywiste, i pozamiatane. Nie dasz się pobawić i pośmiać ;(  Tak, wiem..medytacja...

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-05-17, 05:01:06 »
Z przykrością,muszę się zgodzić z Medżikowskim, że Martinus nie jest tym samym Martinusem sprzed 3 miesięcy, bo został zniszczony przez Martinusa, zwolennika ćpania.
Nie on jeden zresztą dał się skusić.
Przykre to.
Niektórzy mając nadzieję, że zrobią coś szybciej i głębiej, niszczą sobie subtelną strukturę ciał energetycznych. Są przy tym przekonani, że zrobili coś o wiele lepszego niż "ciemna masa", która unika ćpania.
Owszem, mogą mieć pożadane przez siebie "wglądy", tylko .... no właśnie. Te wglądy są w astral, a nie w istotę RZECZYWISTOŚCI!
TO NIE JEST ROZWÓJ DUCHOWY, tylko rozwój specyficznych zdolności postrzegania WYBRANYCH FRAGMENTÓW świata astralnego.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-05-16, 13:44:57 »
Nie jest to uproszczone, a piszac jeszcze ze mocno, to juz mocno przesadziles, albo troche za bardzo uogolniles. Jest to uogolnione, w sensie ze jakas tam funcja instnieje, ktora to spelnia( w koncu cos sie dzieje, prawda?). Czy pozytecznym? Niektorym moze posluzyc w jakims stopniu lub w konkretnej kwestii, ale nie w sposob zupelnie uniwersalny. Sadze, ze moze byc pozytecznym dla osob mmocno zamknietych jak puszka, ktorej sie nie da niczym ruszyc, zeby ja rozwalic. Cos tam na pewno moze przelamac, metoda szokowa. Ale bylbym tu bardzo wybiorczy co do tego jakim osobom to mogloby posluzyc, raczej takim, ktorych sie nie otworzyc. I tylko na chwile, a nie dlugi czas.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-05-15, 23:37:45 »
Ladaco, jest to mocne uproszczenie (dot. funkcji), bo nie wszystko musi być funkcjonalne dla człowieka (czy jego ciała). Bądź stworzone po to by było funkcjonalnym (w sensie pożytecznym).

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-05-15, 22:42:18 »
Co do takich psychodelikow jak ayahuaska, na pewno isnieje w nich jakas funkcja, ze do czegos moga posluzyc, bo inaczej by one nie istanialy. Znam takie uczucie, jak to jest walic glowa w mur, mimo ze wie sie niby wszystko co potrzeba, wiec rozumiem takich ludzi, ktorzy sobie droge skracaja. Niektorzy, albo niektore rzeczy u roznych osob moga byc tak odciete, zamkniete, ze musza byc przez cos mocno rozwalone. Jednak uzywamy tutaj przy tym zewnetrznej substancji, a nie wewnetrznetej madrosci, czyli troche stawiamy sie w pozycji bezsilnosci, tak w dluzszym rozrachunku, bo musimy cos wypic, wziac. To jest ten myk, ktory moze byc nazwany uzaleznieniem. Wiec kiedys jednak wypadaloby przestac, zeby isc dalej. Jako piekna, wolna duchowo istota;) Ale trzeba tez ufac ludziom w sprawie ich wlasnego zycia, ze wiedza co robia, a nie tak od razu mowic, ze ktos sie zaraz staje raczkujacym w duchowosci narkomanem, czy kims tam, nierozwojowym glupkiem.
Problem moze byc taki, ze przez tak wielka intensywnosc takiego doswiadczenia(bo to wywala "w inny wymiar" tak bardzo na ostro), adepci takich silnych i efektownych cudow nie beda potem rejestrowac innych, subtelniejszych duchowych doswiadczen, jak np jakies olsnienie w medytacji itd, jako czegos znaczacego.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-14, 14:09:19 »
zasugerowac ze ktos moze nie byc ekspertem albo ze jest zielony to jeszcze nie zbrodnia, a jesli mijam sie z prawda daleko nikt nie powinien byc urazony...niektorzy na tym forum powinni sobnie odreagowac intencje szczucia

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-14, 13:40:31 »
moze sama powstrzymaj sie z ocenami, ktore nie wnosza nic w temat....

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-05-14, 12:17:46 »
Jak przyjżeć się temu wątkowi , to jak dla mnie osoby zachwalające tą ceremonię, w duchowości raczej dopiero brodzą, z jednoczesnym b. wysokim mniemaniem osobie na tym polu (

Medżikowsky
Ocena poziomu rozwoju innych nie jest widze twoją mocną stroną.
Do tego to co napisałeś jest niegrzeczne.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-05-14, 11:41:13 »
Tak jeszcze o Aja jak komuś już się nie znudziło http://maxlove.eu/blog/ayahuaska-moj-pierwszy-raz/

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-05-14, 10:00:31 »
Jak przyjżeć się temu wątkowi , to jak dla mnie osoby zachwalające tą ceremonię, w duchowości raczej dopiero brodzą, z jednoczesnym b. wysokim mniemaniem osobie na tym polu (nie mówię, ze sam jestem jakims wielkim pływakiem, ale potrafie rozróżnić)
Wogole zdecydowanie się na samo sprobowanie ze świadomoscia, ze to moze byc substancja szkodliwa dla mózgu (bo chyba nie bylo zadnych badan)... no podziwiam rozwojowe intencje.
Lubie i szanuje te osoby, no ale milczec wvtakiej sytuacji nie mogę ;)
« Ostatnia zmiana: 2015-05-14, 10:05:57 wysłana przez medżikowsky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-05-13, 12:27:23 »
co za czasy na forum nastały ; ) w jednym wątku wypada tłumaczyć, że narzekanie nie jest rozwojowe, a w kolejnym, że ćpanie ...

 niezależnie czy motywowane chęcią ucieczki i odlotu, eksperymentowania z nie wiadomo jak uzasadnianym poczuciem bycia ponad negatywnymi skutkami takich eksperymentów (ciekawe skąd nagle ta pewność i pełny ogląd sytuacji?) , czy wynikające z zachłanności na nowe i szczególne wrażenia , albo pod wpływem mody czy z powodu aury tajemniczości i zakazanego owocu, albo dlatego, że ma się nadmiar kasy z którą chyba nie wiadomo co zrobić i robi się  etno turystykę żeby być oryginalnym i wywrzeć wrażenie na innych, albo  w ramach podkreślania swojej wolności w której to definicji  pomieszało się różne pokręcone  idee i wyobrażenia , albo dlatego, że można sobie poćpać i się nie uzależnić, albo dlatego że farmakologiczne  zaburzanie postrzegania, odczuwania i myślenia miałoby mieć szczególną moc uwalniającą niedostępna bez tego  itp. , więc  info jest takie:

tak czy siak ćpanie  nie służy rd  : )

ostatnio oglądam serial "dawno dawno temu" i tam jest często powtarzany taki zwrot jak jakaś  mantra, że "magia ma swoją cenę"
 (wypadałoby tutaj zachichotać jak Rumpelsztyk haha) , spokojnie można to odnieść do zażywania środków psychoaktywnych, to że ktoś nie chce widzieć ceny magii, czy pod wpływem zaburzenia działania ośrodków w mózgu nie jest w stanie zobaczyć skutków zażywania substancji psychoaktywnych , niestety nie uwalnia od tych skutków

poza tym z tego co zrozumiałem skutki zależą od trzech czynników;
a) substancji psychoaktywnej
b) zawartości podświadomości
c) szamana który to prowadzi
zrozumiałem też że przychodząc na taka ceremonię  ani jednej z tych składowych nie jest się w stanie w pełni skontrolować,  sam wywar pomijając już jego naturalne właściwości i skutki uboczne , może być bez wiedzy zażywających " wzbogacony" w jakieś inne dodatki jeszcze bardziej trujące, z tego co wklejałem poniżej wynika, że towar przemycają do Polski , więc to może być cokolwiek pod jakąś wspólną nazwą, z podświadomości może wywalić jakiś syf albo wejść coś nieprzyjemnego w czasie gdy naturalne bariery ochronne są zdjęte, a zmysły również te wewnętrzne przymulone, sam szaman, czyli gościu którego spotykamy często po raz pierwszy w życiu przed ceremonią i  nawet na pierwszy rzut oka najbardziej wydający się wiarygodny i sam będący przekonanym o swoim boskim posłannictwie, może okazać się kimś zupełnie innym  - więc  jeżeli ktoś potrafi ocenić w 100% trafnie wszystkie te czynniki, rozpoznać swoje intencje i przewidzieć wszystkie skutki to zwyczajnie chyba nie potrzebuje  tego? do reszty pozostaje pytanie:
po co ? w jakim celu? czy naprawdę warte jest to ryzyka i ceny?

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-05-13, 08:29:27 »
Są na początku tego wątku posty Oli zachwalające Ayę.
Ja nie jestem kims kto zachwala a substancję. Nie miałem i nie zamierzam miec z nia do czynienia. Akcpetuję jednak, że komuś komu nie wywalą wzorce zwiżane z zatruciem i nawaleniem podczas ceremonii może to przynieść korzyści. W końcu DMT to substancja jaka już teraz występuje w naszych mózgach.

Wydaje mi się też że to co mówi Sylvia ma sens. Często są niezauważalne dla osoby negatywne skutki , które uświadomi sobie dużo poźniej
« Ostatnia zmiana: 2015-05-13, 08:35:38 wysłana przez Mariusz »

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-05-13, 00:35:04 »
Mariusz,
w tytule jest też słowo San Pedro. Ale rozumiem Twój ból, dostałem oficjalne zażalenie od "Klubu Ludzi Czytających Tytuły i Wyciągających Na Tej Podstawie Wnioski" i wystosowałem odpowiednie przeprosiny ;)

Jeżeli ktoś kto brał Ayahuasce napisze mi, że był przy tym całkowicie trzeźwy i przytomny, a jedynym efektem było to, że otworzył się na głębokie wewnętrzne poznanie, to przeproszę też hipisów, i wrócę na kolejną ceremonię. Niestety, prawda jest jednak taka, że halucynogenny i odurzający efekt San Pedro jest w tej samej kategorii co inne rzeczy z tej grupy psychodelików: te same jazdy wzrokowe, słuchowe, itd. Równie dobrze można by medytować na LSD, a propos którego: tuż po tym doświadczeniu, nad ranem, przypomniała mi się historia z pewnym tybetańskim mnichem, którą czytałem gdzieś dawno temu. Podano mu LSD na wypróbowanie, wrócił po kilku godzinach i powiedział, że jest to jak lizanie lizaka przez szybę. Miałem dokładnie identyczne odczucia...

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-05-12, 21:43:12 »
I przede wszystkim z tego że zwracam uwagę na różnicę jaka pojawia się przy medytacji a przy stosowaniu np. ayahuaski - różnicę w samym procesie, który nie jest w stanie się pojawić w medytacji. Dlatego wcześniej wystosowałem pytanie, nad którym można medytować - dlaczego w medytacji nie działa to jak przy ayahuasce i dlaczego pewne rzeczy nie są w stanie wystąpić (przy medytacji). To jest bardzo ważne pytanie które warto sobie zadawać. To jest ta subtelna różnica z powodu której chętnie odradzam takie eksperymenty. Zgadzam się też z tym, że potrzeba rozważać skuteczność (brak skutków ubocznych) w długofalowym okresie. Ja patrząc na energetykę "weteranów" czy szamanów, nie mam pozytywnego zdania.

Jest to warte kontemplacji. Chociaż są też różne stany nazywane medytacyjnymi, te po alkoholu, czy innych substancjach też.

Martinus
Były różne wypowiedzi osób nie stosujących takich substancji o różnym zabarwieniu. Wg mnie większość wykazała się zrozumieniem, nawet jeśli też sceptycyzmem i innymi odlądami.
Każda substancja psychoaktywna ma swoje silne i słabe strony, jeśli chodzi o skutki te krótko i długofalowe. Warto widzieć jedne i drugie.
Silne np. jako lekarstwo w ciężkich przypadkach i słabe strony, bo są skutki uboczne np. dla poziomu energetycznego, czy dalszego rozwoju w danym ciele z danym mózgiem i umysłem.

A co do dzieci biorących ayahlaskę, to zgroza. To jak chrzest albo inny rytuał bez pełni wolnej woli. Dziecko nie ma jeszcze wykształconych pewnych struktur poznawczych.
I czego to ma być przykład?

Poznawczo jest to dla mnie temat do zbadania, a nie brania. Zobaczymy na skutki brania u niektórych za jakiś czas. Jako zjawisko socjologiczne, to na pewno jest na to moda i wytwarza pewne kręgi towarzyskie skupiające się wokół wspólnego rytuału-komunii.
Ten temat z jednej strony jest łatwy i lekki, bo mnie nie ciągnie, a z drugiej trudny, bo mam znajomych, których lubię, a równocześnie wiem, że ich ciągnie w tym kierunku. Akceptując ich wybory i że ktoś jest jaki jest, i patrzę z bezwarunkową miłością i troską co z tego będzie.

« Ostatnia zmiana: 2015-05-12, 21:49:54 wysłana przez Sylvia »