Autor Wątek: Jak odnaleźć swoją pasję (coś co się będzie lubić robić)?  (Przeczytany 47693 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 22:50:15 »
Każdy człowiek ma jakies swoje ciemne strony, wieksze lub mniejsze.
Być może chciałeś podoświadczać takch właśnie przeżyć, takiego życia. Były jakieś wybory, powstały nawyki, programy i tak to szło dalej.

Znasz przysłowie, że jak sie nie chce tańczyć, to się narzeka na spódnicę, że za ciasna.
Jak byś się zechciał zaangażować, to poczucie wyobcowania samo by zniknęło.

Mozliwe, ale wyglada na to, ze juz nie chce doswiadczac ale nie potrafie wejsc na powrot do pozytywnego odbierania swiata. Tak jakbym mial jakas energie, ktora jest silniejsza ode mnie io pcha mnie ciagle w doswiadczanie negatywnych apsektow rzeczywistosci.

A to, ze nie chce sie zaangazowac to cos jakby, ze we wnetrzu nie widze czegos, co by mnie inspirowalo i bylo zgodne z moja wizja zycia.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 22:49:42 »
Wnikanie, czemu akurat wychowalem sie tak a nie inaczej nic nie da bo co z tego, ze poznam przyczyny jak to nie zmieni mojego stanu obecnego.

Cytuj
Ok, skad w takim razie wynikaja takie przekonania? Skad wziela je podswiadomosc, jesli nie z przeszlych doswiadczen?

To które w końcu? ;)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-24, 22:46:12 »
Każdy człowiek ma jakies swoje ciemne strony, wieksze lub mniejsze.
Być może chciałeś podoświadczać takch właśnie przeżyć, takiego życia. Były jakieś wybory, powstały nawyki, programy i tak to szło dalej.

Cytuj
Dlaczego swiat, w ktorym zyje wydaje mi sie obcy, nie kompatybilny ze mna? Skad pochodza moje wierzenia na temat swiata?

Znasz przysłowie, że jak sie nie chce tańczyć, to się narzeka na spódnicę, że za ciasna.
Jak byś się zechciał zaangażować, to poczucie wyobcowania samo by zniknęło.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 22:29:02 »
Przekonania biorą się z Twoich intencji, z tego jak chcesz interpretować rzeczywistość; to są Twoje oceny, opinie, wnioski, wierzenia, które forujesz w życiu, a które z kolei kreują całą złożoność warunków życia. Doświadczenia to też efekt intencji i własnej kreacji.

Dlaczego wiec interpretuje rzeczywistosc w negatywnym swietle? Dlaczego swiat, w ktorym zyje wydaje mi sie obcy, nie kompatybilny ze mna? Skad pochodza moje wierzenia na temat swiata?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-24, 22:11:20 »
Przekonania biorą się z Twoich intencji, z tego jak chcesz interpretować rzeczywistość; to są Twoje oceny, opinie, wnioski, wierzenia, które forujesz w życiu, a które z kolei kreują całą złożoność warunków życia. Doświadczenia to też efekt intencji i własnej kreacji.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 22:00:30 »
Ok, skad w takim razie wynikaja takie przekonania? Skad wziela je podswiadomosc, jesli nie z przeszlych doswiadczen?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-24, 21:55:40 »
Zed1
To wszystko co piszesz wydaje sie prawdą, a tak naprawdę to są Twoje fałszywe przekonania. Nie czytałem wszystkiego co piszesz, więc może sie powtarzam, ale napiszę z intuicji. Chyba zapomniałeś o najważniejszym prawie kreacji: to w co wierzysz wzrasta, nabiera mocy i realizuje się. Jeśli wierzysz w to wszystko co napisałeś w ostatnim poscie to tak własnie się dzieje w Twoim życiu.

1. Trzeba wyjechać żeby coś osiągnąć ... - fałsz, nie trzeba. Wystarczy sie rozejrzec po ulicach żeby zobaczyć jakimi samochodami Polacy jeżdżą.
2.
Cytuj
Jest bardzo duza konkurencja, wymagania sa ciegle podwyzszane, kazdy ma dzis dostep do wszystkiego i  to troche powrot do zwierzecosci pt. kto silniejszy, ten wygrywa. Ja sie w takim swiecie nie odnajduje
- fałsz.
Jeśli by tak było, to rynek pracy byłby zblokowany na kilkadziesiąt lat. Tak jest w przypadku takich osób, które tak wierzą - według ich wiary im sie dzieje. Natomiast prawda jest taka, że ci którzy wierzą w swój sukces, są aktywni i wiedzą co chcą w życiu osiągnąć, to znajdują pracę, otwierają działalność są zadowoleni.


3.
Cytuj
Poinadto, jesli sie ma zainteresowania bardzo niszowe, to nie zmusi sie reszty spoleczenstwa do tego, aby placila za to. Idzie sie wtedy do pracy, jaka jest. A ja tak nie potrafie bo tu, gdzie zyje tej pracy w ogole jest malo a jak jest, jest to albo praca fizyczna albo uslugi albo trzeba byc specjalista z dziedzin,na ktore akurat jest popyt. I kolo sie zamyka. Wnikanie, czemu akurat wychowalem sie tak a nie inaczej nic nie da bo co z tego, ze poznam przyczyny jak to nie zmieni mojego stanu obecnego.

Podobnie jak wyżej.
W zawodach sportowych, w totolotka itp. prawdopodobieństwo wygrania jest jeszcze mniejsze, kolosalnie mniejsze niż znalezienie pracy w zawodach niszowych, a mimo to ludzie wygrywają.
Tu jest niesłychanie dużo łatwiej i nie trzeba być specjalistą. To sprawa wyboru, motywacji i wewnętrznego przekonania.
A praca na etacie, czy jest taka straszna? Wielu najbogatszych ludzi zaczynało od pracy na etacie. Taka praca może być zdobywaniem wiedzy, umiejętności, rozwojem i po jakims czasie może dać podstawy do robienia czegoś swojego. Może więc  być taką trampoliną do sukcesu, zmiany na lepszą pracę, czy awansu zawodowego.
« Ostatnia zmiana: 2014-04-24, 21:58:26 wysłana przez Mateusz »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 20:54:41 »
Nie wiem, sam musisz sobie odpowiedzieć, tak naprawde wszystkie odpowiedzi są w tobie

Jak mam byc szczery to odpowiedzia na to, czemu mi tak w zyciu nie idzie sa czasy, w jakich zyjemy-dzis aby cos miec nierzadko trzeba udac sie na drugi koniec swiata aby cos osiagnac. Jest bardzo duza konkurencja, wymagania sa ciegle podwyzszane, kazdy ma dzis dostep do wszystkiego i  to troche powrot do zwierzecosci pt. kto silniejszy, ten wygrywa. Ja sie w takim swiecie nie odnajduje. Tym bardziej ze jakos niespecjalnie mnie tez ciekawi to, co sie dzieje wspolczesnie w ogole. I tyle.

Poinadto, jesli sie ma zainteresowania bardzo niszowe, to nie zmusi sie reszty spoleczenstwa do tego, aby placila za to. Idzie sie wtedy do pracy, jaka jest. A ja tak nie potrafie bo tu, gdzie zyje tej pracy w ogole jest malo a jak jest, jest to albo praca fizyczna albo uslugi albo trzeba byc specjalista z dziedzin,na ktore akurat jest popyt. I kolo sie zamyka. Wnikanie, czemu akurat wychowalem sie tak a nie inaczej nic nie da bo co z tego, ze poznam przyczyny jak to nie zmieni mojego stanu obecnego.

Mi trzeba kogos, kto pomoze mi dopasowac sie do otaczajacej rzeczywistosci i znajdzie cos, co mnie w niej zainteresuje a nie grzebac sie w poprzednich wcieleniach. Zyje sie tu i teraz a nie gdzies he daleko.
« Ostatnia zmiana: 2014-04-24, 20:58:45 wysłana przez Zed1 »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-24, 20:13:23 »
Nie wiem, sam musisz sobie odpowiedzieć, tak naprawde wszystkie odpowiedzi są w tobie

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 19:39:35 »
Masz na mysli polaryzacje na linii meskosc-zenskosc? Tak mi sie skojarzylo, z tym co powiedzialas, ze mezczyzna to wylacznie ten co zdobywa (aktywnosc) a kobieta to ktos kto np. kontempluje, poddaje sie (pasywnosc). Ale przeciez taki podzial jest bardzo zawezajacy, mozna byc mezczyzna i nie przejawiac wiekszych ciagat do aktywnosci (zdobywania) itp.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-24, 17:47:55 »
Zed1
Cytuj
I tu jest sedno problemu - ja nie chce nabywac jakis kwalifikacji. Praa jest dla mnie czyms, co mnie odstrecza, meczy ale nie znam powodu. To samo ze spoleczenstwem. Nie potrafie poczuc sie jego czescia, przyjac zwyczajow.

kojarzy mi się to z brakiem akceptacji w sobie męskiej energii. Odrzucenie ojca, bądź poczucie odrzucenia przez ojca. Trzeba wybaczyć i oczyścić całkowicie tą relację. Męska energia to właśnie dyscyplina, chęć do działania, działanie dla społeczeństwa, świata itp. Jeżeli boimy sie , że świat nas odrzuci, uważamy, że świat jest nienormalny, niebezpieczny itp. to kłania sie do przepracowania i wybaczenia relacja z matką.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 14:43:25 »
Masz duzo racji, Edyta.

To, co pamietam to, niestety, ogrom negatywnych emocji zwiazanych z przebywaniem w szkole, pracy itp. Dlatego zastanawiam sie, czym wyjazd stad nie bylby dobrym rozwiazaniem. Choc nie jest rozowo ,,gdzies tam", troche odnosze intuicyjne wrazenie, ze atmosfera spoleczna jest troche bardziej ,,lzejsza" poza granicami naszego kraju. Moze chocby dlatego, ze nie ma tam nalecialosci typu katolicyzm, PRL czy tego typu, brak tez tej typowej polskiej zasciankowosci.

Po prostu odczuwam lek przed wtornym wejsciem w struktury spoleczne, bo zapamietalem je negatywnie a sporadyczne proby egzystencji posrod tych struktur utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze niewiele sie zmienilo od tamtego czasu.

Ale uderzylas w sedno, bo cos sie we mnie poruszylo. Teraz jednak juz nie nazywac ,,tych" ludzi kims gorszym, bardziej dostrzegam cos w rodzaju zrozumienia czy wspolczucia (wspolodczuwania) ze moze ci ludzie nie potrafia sie wyzwolic z wielu rzeczy, ktore ich ograniczaja (podobnie, jak ja).

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 14:37:45 »
I tu jest sedno problemu - ja nie chce nabywac jakis kwalifikacji. Praa jest dla mnie czyms, co mnie odstrecza, meczy ale nie znam powodu. To samo ze spoleczenstwem. Nie potrafie poczuc sie jego czescia, przyjac zwyczajow.

chyba trochę oszukujesz siebie ;) to nie tak że ci się nie chce , ty po prostu chronisz się przed nieprzyjemnymi odczuciami, emocjami. Praca, nauka nie zawsze są miłe, ktoś może robić przykre uwagi, ktoś może skrytykować, odrzuć projekt,  ludzie mogą plotkować. W nauce trzeba się skonfrontować z tym że nie zawsze wszystko zapamiętujemy w lot, czasami czegoś nie rozumiemy. Mogą się wtedy pojawić nieprzyjemne emocje i myśli.

Często ludzie z brakami w akceptacji siebie i poczuciu bezpieczeństwa wśród ludzi chronią siebie przed światem zamykając w złotej klatce " tego nie lubię , tamtego nie lubię " bardzo zawężają swoją strefę komfortu aż po jakimś czasie i w tej klatce też nie czują się komfortowo.
Na bazie tego powstało wiele błędnych praktyk duchowych bo ludzie sobie wymyślili że będą tak żyć i nic nie robić ze sobą bo są "lepsi" od tych prymitywnych głupków którzy myślą tylko o sprawach materialnych. Tylko jakimś dziwnym trafem ci prymitywni ich utrzymywali. W dodatku wmieszali w to Boga twierdząc że on tego od nich oczekuje.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 12:23:43 »
Zed dyskusja na forum nie dojdziesz do sedna :)

Jest coś takiego jak przepytywanie podświadomości :)
Zadajesz pytanie
praca mnie odstręcza, bo .... i udzielasz odpowiedzi
praca mnie męczy, bo ...
nie chcę pracować, bo ....

Jak udzielisz odwiedzi, to zamieniasz negatywy na pytania i znów udzielasz odpowiedzi

Aż dojdziesz do wniosku, że znalazłeś przekonanie, które może być główną przyczyną.

Negatywy zamieniasz na afirmacji i ruszasz z pracą nad tematem :)
 

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 12:21:50 »
I tu jest sedno problemu - ja nie chce nabywac jakis kwalifikacji. Praa jest dla mnie czyms, co mnie odstrecza, meczy ale nie znam powodu. To samo ze spoleczenstwem. Nie potrafie poczuc sie jego czescia, przyjac zwyczajow.

w takim razie Zanzibar jest świetnym wyjściem, znacznie łatwiej być tam bezdomnym bo ciepło i zawsze jakiś owoc spadnie z drzewa :D

no chyba że jesteś bardzo przystojny i sprawny seksualnie to możesz zostać utrzymankiem jakieś bogatej pani i nawet tu będzie ci ciepło i syto :D

więcej pomysłów nie mam :)))