Autor Wątek: Jak odnaleźć swoją pasję (coś co się będzie lubić robić)?  (Przeczytany 47610 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 12:42:51 »
Clint, czapki z głów! :)
Tak trochę na marginesie, zdarzyło mi się spotkać ludzi, u których to nie było wymówką, tylko autentyczną chęcią/potrzebą... i  życie im to weryfikowało. W sensie że potrafili za darmo, dla idei pracować od rana do nocy (czasem i fizycznie), a jakoś "zawsze im starczało." Czasem też dlatego że byli obrotni i posiadali umiejętności (czasem nawet "hipisowsko-duchowe" które potrafili sprzedać.
Czasem dlatego że autentycznie byli nomadami: brytyjczyk który przyjechał na farmę, popracował z dwa tygodnie, po czym zmontował sobie rower z gruchotów leżących w szafie, ochrzcił go "Matylda" i w dżdżysty dzień pojechał na południe :D Kilka miesięcy potem, przejeżdżając przez Alpy... stwierdził że się odnalazł i został pasterzem owiec :D
Albo skromny, pracowity mnich, żyje sobie w małym pokoiku, ma 2-3 pary butów, tyleż par ubrań, jedną (wysokiej jakości) kurtkę, starego laptopa, stary samochód... A kiedy coś kupowaliśmy w hurtowni za kilkaset zł, wyciągnął z kieszeni plik setek grubości 2-3 cm o_O

Ale te wszystkie osoby łączy wysoka samoocena, oraz (poza pasterzem, bo jego historii nie znam) to, że kiedyś byli w życiu ustawieni, czasem nawet bardzo. Ale, po doświadczeniu (nie)spełnienia w świecie konsumpcyjnym, postanowili szukać wolności. Co ciekawe, mimo że widzą wady społeczeństwa (i czasem wręcz aktywnie działają aby je zmenić), to narzekają o wiele mniej od "buntowników od małego". Zwłaszcza że większość "nomadycznych" ludzi jakich spotkałem raczej klepała biedę, a w najlepszym przypadku wychowała się w rodzinach klasy średniej.

Osoba która doświadczyła spełnienia w materii wie jak ono smakuje i nie ma chorej fascynacji czy potrzeby krytyki. A osoby którym nigdy nie było to dane zawsze będą dla mnie w jakiś sposób podejrzane. Zwłaszcza że u duchowiaków (takich jak np na tym forum) to bardzo często karmiczna "kara" za szaleństwa w poprzednich wcieleniach. I gdyby na wejściu dostali takie same możliwości jak wcześniej, to pewnie nadal by szaleli.

Mozliwe, ale podaj szczegoly. Ja juz wczesniej pisalem, ze nie za bardzo wierze w te cala karme itp.

To, co mi sie teraz skojarzylo z ta materia to ze gdzies bardzo gleboko czuje, ze to nie moj swiat, nie moja materia (gestosc?).

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-25, 12:42:33 »
Warto posiadac taka wiedze...
Dlaczego? Jak ją wykorzystujesz w codziennym życiu?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-25, 12:38:31 »
Clint, czapki z głów! :)

Mówienie o tym, że się jest wolną duszą, nomadem czy innym hipisem to tylko wymówki, tłumaczenie sobie tego egoistycznego buntu i nieumiejętności pogodzenia się z rzeczywistością.
Tak trochę na marginesie, zdarzyło mi się spotkać ludzi, u których to nie było wymówką, tylko autentyczną chęcią/potrzebą... i  życie im to weryfikowało. W sensie że potrafili za darmo, dla idei pracować od rana do nocy (czasem i fizycznie), a jakoś "zawsze im starczało." Czasem też dlatego że byli obrotni i posiadali umiejętności (czasem nawet "hipisowsko-duchowe" które potrafili sprzedać.
Czasem dlatego że autentycznie byli nomadami: brytyjczyk który przyjechał na farmę, popracował z dwa tygodnie, po czym zmontował sobie rower z gruchotów leżących w szafie, ochrzcił go "Matylda" i w dżdżysty dzień pojechał na południe :D Kilka miesięcy potem, przejeżdżając przez Alpy... stwierdził że się odnalazł i został pasterzem owiec :D
Albo skromny, pracowity mnich, żyje sobie w małym pokoiku, ma 2-3 pary butów, tyleż par ubrań, jedną (wysokiej jakości) kurtkę, starego laptopa, stary samochód... A kiedy coś kupowaliśmy w hurtowni za kilkaset zł, wyciągnął z kieszeni plik setek grubości 2-3 cm o_O

Ale te wszystkie osoby łączy wysoka samoocena, oraz (poza pasterzem, bo jego historii nie znam) to, że kiedyś byli w życiu ustawieni, czasem nawet bardzo. Ale, po doświadczeniu (nie)spełnienia w świecie konsumpcyjnym, postanowili szukać wolności. Co ciekawe, mimo że widzą wady społeczeństwa (i czasem wręcz aktywnie działają aby je zmenić), to narzekają o wiele mniej od "buntowników od małego". Zwłaszcza że większość "nomadycznych" ludzi jakich spotkałem raczej klepała biedę, a w najlepszym przypadku wychowała się w rodzinach klasy średniej.

Osoba która doświadczyła spełnienia w materii wie jak ono smakuje i nie ma chorej fascynacji czy potrzeby krytyki. A osoby którym nigdy nie było to dane zawsze będą dla mnie w jakiś sposób podejrzane. Zwłaszcza że u duchowiaków (takich jak np na tym forum) to bardzo często karmiczna "kara" za szaleństwa w poprzednich wcieleniach. I gdyby na wejściu dostali takie same możliwości jak wcześniej, to pewnie nadal by szaleli.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 12:17:28 »
A nie zastanawiales sie nigdy Clint nad symbolem oficjalnego ubioru, do kogo nalezy, gdzie wystepuje itp. Popatrz np. na politykow czy kierownikow wielkich korporacji. Teoretycznie taki ubior ma wzbudzac zaufanie, czyli ze taka osoba jest schludna, uporzadkowana. Ale pod tym kryje sie chlod, cos co podswiadomie kojarzy sie z wladza, establiszmentem. Popatrz sobie, kto w minionych wiekach ubieral sie w ten sposob: Masoni, zarzadcy fabryk, kierownicy zakladow produkcyjnych, elita. Teraz poczytaj sobie historie i popatrz, co przytlaczajaca wiekszosc z takich postaci robila w owczesnym swiecie, jak traktowala innych ludzi. Szukajac genezy, taki ubior pochodzi prosto od ubioru wojskowego (munduru), bardzo sie rozprzestrzenil w owczesnych monarcgiach absolutnych (np. Francja czy Prusy), a w starszych czasach wylacznie ludzie sprawujacy wladze lub bedacy zwiazani z armia mieli przywilej nosic taki ubior (za podszywanie sie pod wojskowego, ubieranie munduru bez przynaleznosci do armii grozila kara smierci jako skalanie munduru, symbolu wladzy, narodu). To jest innymi slowy kod, ktory nosi w sobie bardzo negatywne konotacje i ktory ciagle podaje sie ludziom i zobowiazuje do jego przestrzegania, aby cos osiagnac, wplynac na nich. Dzisiaj sie to bardzo upowszechnilo, co nie znaczy ze stracilo swoje pierwotne znaczenie-bycie dopasowanym do spolecznego porzadnu (z ang. ,,order"). Nadal nic Ci to nie mowi? Tak wiec moj bunt moze wynikac z podswiadomej wiedzy, ze taki ubior to kod, ktorego teraz chce unikac, poniewaz kojarzy mi sie z czyms zlym, z manipulacja, wejsciem w struktury. Nie sadze, aby kierowalo mna wylacznie Ego (zreszta, nie widze w normalnym Ego nic zlego, jesli nie jest przerosniete).

Przyklad z zabiciem jakos do mnie nie przemawia. Kwestia wolnej woli pojmowana w ten sposob to ,,zabawa" w Boga na zasadzie ,,moge robic wszystko".

Cytuj
Kolejna rzecz, że wcale społeczeństwo Cię nie zmusza do noszenia garnituru. No bo przecież go nie nosiłeś i wciąż żyjesz. A że pracę chciałoby się dostać? No to sorry, ale jeśli chcesz pracować w konkretnym miejscu, to musisz się godzić normy z tym związane (bo czemu to miejsce miałoby się dostosować do Twoich norm? Twoje normy są lepsze?). Pracować Ci przecież nikt nie każe w konkretnym miejscu, więc jak Ci nie pasują normy danego miejsca to do niego nie idź. Znajdź sobie inne albo zarabiaj na własną rękę. Nie potrafisz? To już nie wina społeczeństwa, że nie potrafisz się odnaleźć. W społeczeństwie znajdzie się miejsce dla Ciebie, ale jeżeli chcesz gdzieś należeć to musisz się podporządkować pewnym normom grupy, inaczej grupa może nie być zainteresowana współpracą z Tobą, mają do tego prawo przecież, oni też mogą chcieć żyć po swojemu, więc czemu miałbyś naruszać ich wolność, łamiąc ich zasady będąc wśród nich?

A to juz dosc dawno zrozumialem :). Po prostu podalem przyklad.

Cytuj
Jak zrezygnujesz tylko z części przywilejów bycia w społeczeństwie to Twoje poglądy będą zwykłą hipokryzją. Gdyby nie społeczeństwo to już dawno byś nie żył. Gdyby nie ta technologizacja to byś nie mógł nawet żalić się na forum, a pomocy musiałbyś sobie sam udzielić. Mówienie o tym, że się jest wolną duszą, nomadem czy innym hipisem to tylko wymówki, tłumaczenie sobie tego egoistycznego buntu i nieumiejętności pogodzenia się z rzeczywistością.

Zgoda Clint, ale w takim wypadku niech kazdy czlowiek placi de facto za to, z czego korzysta. Czy jest sluszne placic abonament radiowo-telewizyjny, kiedy uzywa sie wylacznie Internetu? Oczywiscie, ze nie ale urzednikom nie przyszlo do glowy aby dokonac takiego podzialu, bo podejrzewam ze skarb panstwa chce w ten sposob latac dziure budzetowa i ma w nosie, czy ktos z tego korzysta czy nie. Masz podatek pt. abonament w ktorym masz wliczone wszystko i albo placicsz albo nie masz nic. I to mnie wlasnie denerwuje. Usrednianie. Brak indywidualnego podejscia do podatnika. Stad moj sprzeciw w obec pewnych zasad spolecznych zwiazanych, ze tak to nazwijmy, dawaniem spoleczenstwu. Zreszta na moim przykladzie widac doskonale, jak nieczyste intencje ze strony ,,spoleczenstwa" uderzaja w mur, czyli we mnie.

Cytuj
I ja Cię nie namawiam do zduszenia siebie i dostosowania się do społeczeństwa. Namawiam Cię do zaprzestania walki z nim. Wtedy wszystko się uspokoi i odnajdziesz swoje miejsce w świecie.

To samo moglbym powiedziec o spoleczenstwie. Ale ono nie chce popuscic, chocby z przyczyn wymienionych odnosnie placenia roznych podatkow. I kolo sie zamyka.

PS

Nie wiem, czy ktos z Was wie, ale w Konstytucji Amerykanskiej (i nie tylko) jest taki drobny ustep, ze lud czy jednostka moze wypowiedziec posluszenstwo rzadzacemu (czyli na dzisiejsze warunki spoleczenstwu lub rzadowi), jesli ten nie wywiazuje sie z umow zawartych w tej konstytucji. A jest tam taki malutki fragment, ktory mowi ni mniej ni wiecej, ze kazdy obywatel powinien placic podatki (mowiac jezykiem wspolczesnym) tylko za to, z czego de facto korzysta. Warto posiadac taka wiedze...
« Ostatnia zmiana: 2014-04-25, 12:19:53 wysłana przez Zed1 »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-04-25, 11:55:20 »
zed1
Jest spora różnica między realną wolnością, a wolnością pojmowaną przez ego.

Przykład z garniturem jest świetny. Założenie garnituru na kilka godzin, żeby pójść na rozmowę o pracę, nie ogranicza w żaden sposób Twojej wolności. Nie ogranicza Twojego potencjału, nie ogranicza Twoich możliwości przejawiania swojej prawdziwej natury, swojej boskości. Powiesz mi, że nie chciałeś założyć tego garniaka, a musiałeś, więc była ograniczona Twoja wolność. A zastanów się dlaczego nie chciałeś tego zrobić? Czy ta decyzja płynęła z Twojego wnętrza, proste z serca? Nie sądzę... najprawdopodobniej płynęła ona z emocji buntu i nieakceptacji dla tego świata. Jedyne co było ograniczone to Twoje ego, Twoje nieczyste intencje do siebie i świata.

Dla zobrazowania powiem, że ja np. mogę chcieć Cię zabić, bo taki jestem, takie mam preferencje i sposób bycia. No, ale niestety to złe społeczeństwo mówi mi jak mam żyć, nie pozwala mi tego zrobić. Czuję się ograniczany i stłamszony, spadam do lasu.

I teraz pytanie. Czy naprawdę moja wolność jest w tym przypadku ograniczana? (nawet jeśli naprawdę bardzo chcę Cię zabić?). Nie jest, ponieważ ta chęć wynikałaby z moich obciążeń, nie byłaby we mnie prawdziwa i nie stanowiłaby części prawdziwego mnie. To moje ego jest ograniczane, a nie ja (a ja nie jestem moim ego).

Kolejna rzecz, że wcale społeczeństwo Cię nie zmusza do noszenia garnituru. No bo przecież go nie nosiłeś i wciąż żyjesz. A że pracę chciałoby się dostać? No to sorry, ale jeśli chcesz pracować w konkretnym miejscu, to musisz się godzić normy z tym związane (bo czemu to miejsce miałoby się dostosować do Twoich norm? Twoje normy są lepsze?). Pracować Ci przecież nikt nie każe w konkretnym miejscu, więc jak Ci nie pasują normy danego miejsca to do niego nie idź. Znajdź sobie inne albo zarabiaj na własną rękę. Nie potrafisz? To już nie wina społeczeństwa, że nie potrafisz się odnaleźć. W społeczeństwie znajdzie się miejsce dla Ciebie, ale jeżeli chcesz gdzieś należeć to musisz się podporządkować pewnym normom grupy, inaczej grupa może nie być zainteresowana współpracą z Tobą, mają do tego prawo przecież, oni też mogą chcieć żyć po swojemu, więc czemu miałbyś naruszać ich wolność, łamiąc ich zasady będąc wśród nich?

Chcesz się rozwieść ze społeczeństwem to naprawdę zamieszkaj w jaskini i sam dbaj o swoje przetrwanie. Sam sobie zdobywaj pożywienie, lecz się z chorób, dbaj o warunki do przeżycia. Jak zrezygnujesz tylko z części przywilejów bycia w społeczeństwie to Twoje poglądy będą zwykłą hipokryzją. Gdyby nie społeczeństwo to już dawno byś nie żył. Gdyby nie ta technologizacja to byś nie mógł nawet żalić się na forum, a pomocy musiałbyś sobie sam udzielić. Mówienie o tym, że się jest wolną duszą, nomadem czy innym hipisem to tylko wymówki, tłumaczenie sobie tego egoistycznego buntu i nieumiejętności pogodzenia się z rzeczywistością.

I ja Cię nie namawiam do zduszenia siebie i dostosowania się do społeczeństwa. Namawiam Cię do zaprzestania walki z nim. Wtedy wszystko się uspokoi i odnajdziesz swoje miejsce w świecie.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 11:40:46 »
To super :)

Warto też pamiętać o takiej kolejności:
Najpierw cel - co chcę zmienić, co chcę osiągnąć
Potem plan działania - co muszę zrobić by to zmienić, osiągnąć
I działanie, czyli praca na przyczynami, afirmacje, sesje itp ;)
 

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 11:17:58 »
Tak, dokladnie! To, co wymienilas czyli poczuć się bezpiecznie, odnaleźć radość i ciekawość życia oraz wybrać zawód, który da ci radość, zadowolenie i przyjemność i będzie realny to jest to, czego szukam i czego potrzebuje.

Dodatkowo czuje jeszcze ogromna niechec do funckjonowania w spoleczenstwie, przyjmowania regul itp. Np. nigdy ale to nigdy nie zalozylem garnituru czy innego oficjalnego ubioru nawet kiedy skutkowalo to oblaniem egzaminu w szkole czy nie przyjeciu do pracy (kiedy jeszcze szukalem i chodzilem na rozmowy kwalifikacyjne). Wlasnie takie reguly, a jest ich cale mnostwo w spoleczenstwie, sa dla mnie nie do zaakceptoania, burza moja wolnosc, indywidualnosc. To samo z praca, gdzie musze byc, np. jakis zaklad, biuro, wszystko jedno. Potrafilem uciekac z miejsca pracy bo nie umialem wytrzymac, kiedy widzialem ze moge byc wolny, nieograniczony. Praca zwiazana z obowiazkiem przytlacza mnie calkowicie.

Jak juz wspomnialem, wewnetrznie czuje sie nomadem, kims kto nie potrafi wpasowac sie w sztywne reguly ,,swiata cywilizowanego", cos na zasadzie wspolczesnego ,,hipisa" albo Cygana, wolnej duszy. Mysle, ze to jest po prostu kwestia tego, kim naprawde jestem i trzeba szukac zawodow i spelnienia podobnych do preferencji wewnetrznych.

Z regreserem jestem juz umowiony, sam jestem ciekawy, co z tego wyjdzie bo trudno mi sobie wyobrazic to, o czym piszecie, ze tyle pamietacie. Ja nic nie pamietam z tego rodzaju rzeczy.

Afirmacje juz pisze, ale chetnie poznam jeszcze inne, ktore moglbym stosowac do problemow wymienionych wyzej.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 11:17:37 »
Acha i jeszcze jedno. My na forum nie powiemy ci jakie są przyczyny tego stanu w twoim przypadku.

Tylko twoja własna praca nad sobą da ci na to pytanie odpowiedź.

My możemy tylko sugerować w jakim kierunku szukać.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 11:09:32 »
Zeby uswiadomic sobie, skad idzie niechec albo brak ,,polaczenia" z terazniejszoscia i poczuc sie bezpiecznie, majac cel, zawod z ktorego moglbym zyc, robic cos co daje radosc i ma oddzwiek w rzeczywistosci. Nie mozna zyc przeszloscia lub przyszloscia. Mnie samego dziwi, czemu nie znajduje niczego ciekawego w tym, co otacza mnie teraz, zadnej dziedziny itp.

Czyli twoim celem jest:
poczuć się bezpiecznie
Odnaleźć radość i ciekawość życia
Wybrać zawód, który da ci radość, zadowolenie i przyjemność i będzie realny

Tak?

To są trzy różne cele, za które trzeba zabrać się po kolei.

Poznanie przyczyn wymaga czasu i pracy. Najszybciej to umówić się na sesję z regreserem lub innym terapeutą.
Jak nie masz możliwości to pozostaje ci praca własna, ale wymaga czasu i i opanowania paru technik np.:
* przepytywania podświadomości
* samoobserwacji - odczuć z ciała i myśli z tym związanych
* pisania afirmacji
* medytacji (np. z gotowymi nagraniami)

Przy poznawaniu przyczyn pomocna może być metoda The Work.

Jeśli masz kłopot z przestawieniem się na pozytywy, to też można nad tym popracować afirmacjami.

Tylko trzeba wyjść z głowy czyli - kręcenia się wkółko nad samymi przyczynami i zacząć działać - czyli pracować nad sobą.

W trakcie pracy przyczyny same zaczną się pojawiać. Bo one są tylko tłem. Samo ich poznanie nie zmieni ciebie czy sytuacji, w której jesteś.
« Ostatnia zmiana: 2014-04-25, 11:11:47 wysłana przez Grażyna Anna »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 10:53:13 »
Po co chcesz poznać tego przyczynę? Co poznanie przyczyny zmieni w twoim życiu? Dokąd poznanie przyczyny ma cię zaprowadzić?

Zeby uswiadomic sobie, skad idzie niechec albo brak ,,polaczenia" z terazniejszoscia i poczuc sie bezpiecznie, majac cel, zawod z ktorego moglbym zyc, robic cos co daje radosc i ma oddzwiek w rzeczywistosci. Nie mozna zyc przeszloscia lub przyszloscia. Mnie samego dziwi, czemu nie znajduje niczego ciekawego w tym, co otacza mnie teraz, zadnej dziedziny itp.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 10:48:30 »
Poznac przyczyne tego, dlaczego ,,nie czuje" teazniejszosci, czemu w ogole nie isnpiruje mnie rzeczywistosc.

Po co chcesz poznać tego przyczynę? Co poznanie przyczyny zmieni w twoim życiu? Dokąd poznanie przyczyny ma cię zaprowadzić?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 10:46:29 »
Zed, to właściwie co chcesz zmienić, co chcesz osiągnąć?

Poznac przyczyne tego, dlaczego ,,nie czuje" teazniejszosci, czemu w ogole nie isnpiruje mnie rzeczywistosc.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 10:45:15 »
Zed, to właściwie co chcesz zmienić, co chcesz osiągnąć?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-25, 10:30:47 »
Do tego, aby na powrót odbierać pozytywnie rzeczywistość służą m.in. afirmacje.
Energie, emocje zaś uwalnia sie.

Można sie trochę pobuntować, ale bez przesady ;)
To własnie z powodu tego zbyt dużego zbuntowania nie możesz odnaleźć tego co by Cie zainteresowało i zainspirowało.

Sorry ale jak tu sie nie buntowac przeciwko temu, co sie dzis dzieje, czyli wzrastajacemu ultrakapitalizmowi, wszechobecnej technologizacji zycia, wzrastajacej konsupmcji itp. Mnie takie zycie sie nie podoba.

Po prostu nie znajduje czegos, co by mi sie podobalo lub ciekawilo jesli idzie o terazniejszosc. I tyle. Przeciez nie zmusze sie na sile do inspiracji czyms.
« Ostatnia zmiana: 2014-04-25, 10:39:09 wysłana przez Zed1 »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-24, 23:06:59 »
Do tego, aby na powrót odbierać pozytywnie rzeczywistość służą m.in. afirmacje.
Energie, emocje zaś uwalnia sie.

Można sie trochę pobuntować, ale bez przesady ;)
To własnie z powodu tego zbyt dużego zbuntowania nie możesz odnaleźć tego co by Cie zainteresowało i zainspirowało.