A nie zastanawiales sie nigdy Clint nad symbolem oficjalnego ubioru, do kogo nalezy, gdzie wystepuje itp. Popatrz np. na politykow czy kierownikow wielkich korporacji. Teoretycznie taki ubior ma wzbudzac zaufanie, czyli ze taka osoba jest schludna, uporzadkowana. Ale pod tym kryje sie chlod, cos co podswiadomie kojarzy sie z wladza, establiszmentem. Popatrz sobie, kto w minionych wiekach ubieral sie w ten sposob: Masoni, zarzadcy fabryk, kierownicy zakladow produkcyjnych, elita. Teraz poczytaj sobie historie i popatrz, co przytlaczajaca wiekszosc z takich postaci robila w owczesnym swiecie, jak traktowala innych ludzi. Szukajac genezy, taki ubior pochodzi prosto od ubioru wojskowego (munduru), bardzo sie rozprzestrzenil w owczesnych monarcgiach absolutnych (np. Francja czy Prusy), a w starszych czasach wylacznie ludzie sprawujacy wladze lub bedacy zwiazani z armia mieli przywilej nosic taki ubior (za podszywanie sie pod wojskowego, ubieranie munduru bez przynaleznosci do armii grozila kara smierci jako skalanie munduru, symbolu wladzy, narodu). To jest innymi slowy kod, ktory nosi w sobie bardzo negatywne konotacje i ktory ciagle podaje sie ludziom i zobowiazuje do jego przestrzegania, aby cos osiagnac, wplynac na nich. Dzisiaj sie to bardzo upowszechnilo, co nie znaczy ze stracilo swoje pierwotne znaczenie-bycie dopasowanym do spolecznego porzadnu (z ang. ,,order"). Nadal nic Ci to nie mowi? Tak wiec moj bunt moze wynikac z podswiadomej wiedzy, ze taki ubior to kod, ktorego teraz chce unikac, poniewaz kojarzy mi sie z czyms zlym, z manipulacja, wejsciem w struktury. Nie sadze, aby kierowalo mna wylacznie Ego (zreszta, nie widze w normalnym Ego nic zlego, jesli nie jest przerosniete).
Przyklad z zabiciem jakos do mnie nie przemawia. Kwestia wolnej woli pojmowana w ten sposob to ,,zabawa" w Boga na zasadzie ,,moge robic wszystko".
Kolejna rzecz, że wcale społeczeństwo Cię nie zmusza do noszenia garnituru. No bo przecież go nie nosiłeś i wciąż żyjesz. A że pracę chciałoby się dostać? No to sorry, ale jeśli chcesz pracować w konkretnym miejscu, to musisz się godzić normy z tym związane (bo czemu to miejsce miałoby się dostosować do Twoich norm? Twoje normy są lepsze?). Pracować Ci przecież nikt nie każe w konkretnym miejscu, więc jak Ci nie pasują normy danego miejsca to do niego nie idź. Znajdź sobie inne albo zarabiaj na własną rękę. Nie potrafisz? To już nie wina społeczeństwa, że nie potrafisz się odnaleźć. W społeczeństwie znajdzie się miejsce dla Ciebie, ale jeżeli chcesz gdzieś należeć to musisz się podporządkować pewnym normom grupy, inaczej grupa może nie być zainteresowana współpracą z Tobą, mają do tego prawo przecież, oni też mogą chcieć żyć po swojemu, więc czemu miałbyś naruszać ich wolność, łamiąc ich zasady będąc wśród nich?
A to juz dosc dawno zrozumialem

. Po prostu podalem przyklad.
Jak zrezygnujesz tylko z części przywilejów bycia w społeczeństwie to Twoje poglądy będą zwykłą hipokryzją. Gdyby nie społeczeństwo to już dawno byś nie żył. Gdyby nie ta technologizacja to byś nie mógł nawet żalić się na forum, a pomocy musiałbyś sobie sam udzielić. Mówienie o tym, że się jest wolną duszą, nomadem czy innym hipisem to tylko wymówki, tłumaczenie sobie tego egoistycznego buntu i nieumiejętności pogodzenia się z rzeczywistością.
Zgoda Clint, ale w takim wypadku niech kazdy czlowiek placi de facto za to, z czego korzysta. Czy jest sluszne placic abonament radiowo-telewizyjny, kiedy uzywa sie wylacznie Internetu? Oczywiscie, ze nie ale urzednikom nie przyszlo do glowy aby dokonac takiego podzialu, bo podejrzewam ze skarb panstwa chce w ten sposob latac dziure budzetowa i ma w nosie, czy ktos z tego korzysta czy nie. Masz podatek pt. abonament w ktorym masz wliczone wszystko i albo placicsz albo nie masz nic. I to mnie wlasnie denerwuje. Usrednianie. Brak indywidualnego podejscia do podatnika. Stad moj sprzeciw w obec pewnych zasad spolecznych zwiazanych, ze tak to nazwijmy, dawaniem spoleczenstwu. Zreszta na moim przykladzie widac doskonale, jak nieczyste intencje ze strony ,,spoleczenstwa" uderzaja w mur, czyli we mnie.
I ja Cię nie namawiam do zduszenia siebie i dostosowania się do społeczeństwa. Namawiam Cię do zaprzestania walki z nim. Wtedy wszystko się uspokoi i odnajdziesz swoje miejsce w świecie.
To samo moglbym powiedziec o spoleczenstwie. Ale ono nie chce popuscic, chocby z przyczyn wymienionych odnosnie placenia roznych podatkow. I kolo sie zamyka.
PS
Nie wiem, czy ktos z Was wie, ale w Konstytucji Amerykanskiej (i nie tylko) jest taki drobny ustep, ze lud czy jednostka moze wypowiedziec posluszenstwo rzadzacemu (czyli na dzisiejsze warunki spoleczenstwu lub rzadowi), jesli ten nie wywiazuje sie z umow zawartych w tej konstytucji. A jest tam taki malutki fragment, ktory mowi ni mniej ni wiecej, ze kazdy obywatel powinien placic podatki (mowiac jezykiem wspolczesnym) tylko za to, z czego de facto korzysta. Warto posiadac taka wiedze...