Autor Wątek: Jak odnaleźć swoją pasję (coś co się będzie lubić robić)?  (Przeczytany 47680 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 17:44:28 »
Bardzo dobre wnioski :)
Odpóść sobie na razie to czy będziesz na tym zarabiał czy nie. Baw się tym.

A czy próbujesz czegoś, czy tylko wszystko pozostaje w twoim umyśle?

Narazie w wiekszosci tylko w umysle niestety. I tez poniekad wiem, dlaczego-bardzo spora ilosc szkol czy kursow jest prowadzona przez osoby, ktore w dosc mocny sposob proboja narzucac ustalone zasady ,,sztuki" (ze tak nie wolno ipt.; owszem, podstawy i technika sa wazne ale rozwoj polega na pokonywaniu ustalonych norm i wytyczaniu nowych granic a nie na nieustannej krytyce i trzymaniu sie akademickich torow w nieskonczonosc). A jednak wiekszosc osob ciagle kurczowo trzyma sie tego schematu. To odciaga mnie od zajmowania sie tym nawet dla przyjemnosci.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 17:29:34 »
Cytuj
1. za bardzo koncentruje sie na efekcie koncowym czyli czy bede mogl z tego zyc zamiast na samej pasji tworzenia czegos
2. brak odpowiedniego srodowiska w ktorym moglbym rozwijac swoje umiejetnosci/nabywac inspiracji

Bardzo dobre wnioski :)
Odpóść sobie na razie to czy będziesz na tym zarabiał czy nie. Baw się tym.

A czy próbujesz czegoś, czy tylko wszystko pozostaje w twoim umyśle?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 17:02:53 »
Zed być może nie chodzi o te same aktywności co w dzieciństwie. Ale o proces jaki wtedy zachodził.
Ja w dzieciństwie uwielbiałam rysowac, to była główna moja rozrywka, budować z klocków i bawić się figurkami zwierząt (wymyślać historie z nimi).

Dziś rysuje mandale w programie komputerowym, wyklejam je z papieru, ucze się grafiki komputerowej (lubie tworzenie przy pomocy komputera). Wymyślam programy szkoleń i projekty społeczne.

Czyli głównie bawi mnie wymyślanie różnych rzeczy i tworzenie. I teraz wybieram takie aktywności, które najbardziej mi do tego pasują.

Zed zastanów sie, co w chwili obecnej mogłoby być odpowiednikiem tamtych twoich dzieciecych zabaw i jaki proces wtedy zachodził, o co w tym chodziło.

Mielismy zatem bardzo podobne dziecinstwo. Ja uwilebialem rysowac, malowac i tworzyc cos z klockow. Lubilem tez muzyke, udawac ze gram na instrumencie a nawet mialem palki do perkusji i cwiczylem (czy raczej ,,walilem") nimi po ksiazkach (i nie tylko). Ale to z czasem ustalo. Rysowanie/szkicowanie zostalo najdluzej ale tez sie skonczylo gdzies na poczatku szkoly sredniej bo jakos nie widzialem zadnej dalszej drogi (rodzice chcieli mnie wyslac do szkoly plastycznej ale ja nie chcialem twierdzac ze rysowanie portretow czy budynkow mnie nie interesuje co zreszta mam do dzis choc potrafie, to nie kreci mnie to w ogole).

Tez mysle, ze chodzilo bardziej o sam proces kreatywnosci. Podobnie jak Ty tez teraz zastanawiam sie nad grafika ale to wlasnie tak jakos grzeznie u mnie tylko w sferze umyslu-moze bym i cos zrobil ale to i tak nie kreci mnie. Mysle, ze u mnie za bardzo skupiam sie dzis na aspekcie czy w dalszej perspektywie z tego wyzyje a za malo jest tutaj pasji. Ale nie wiedziec czemu ostatnimi laty w ogole nie potrafie poczuc pasji do czegokolwiek.

Ale podobnie, jak w Twoim przypadku pociaga mnie wymyslanie roznych rzeczy i tworzenie. To jest to, co mnie kreci. Wiedza tez ale polaczona z tworzeniem. Na sucho juz nie.

Odpowiednikiem moglyby byc wlasnie prace/zajecia zwiazane z tworzeniem obrazow (czyli grafika, szkic) jak i praca z muzyka (np. praca w studiu nagraniowym choc tutaj przewaznie szukaja ludzi po specjalistycznym wyksztalcenia z zakresu inzynierii dzwieku a i moja osobista praktyka w tym srodowisku jakos nie zacheca mnie do bawienia sie dalej w to-pracowalem jako asystent w jednym ze studiow przez rok i to byla meka: nie dosc, ze zespoly prezentowaly po prostu beznadziejny poziom [ wiem, jako praktykant powinienem nie miec nic do powiedzenia bo to nauka byla ale jednak moja wrazliwosc zostala mocno nadwyrezona ] to cale to ,,artystyczne" srodowisko i krecenie sie tylko wokol rozrywek typu panienki, cpanie i takie tam jakos nie przyciagaly na dluzej mojej uwagi, wrecz przeciwnie wiec skonczylem z tym).

Teraz tak widze, ze moge ,,rozwalic" swoj problem na dwie czesci:

1. za bardzo koncentruje sie na efekcie koncowym czyli czy bede mogl z tego zyc zamiast na samej pasji tworzenia czegos
2. brak odpowiedniego srodowiska w ktorym moglbym rozwijac swoje umiejetnosci/nabywac inspiracji
« Ostatnia zmiana: 2014-04-19, 17:05:56 wysłana przez Zed1 »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 15:46:51 »
Zed być może nie chodzi o te same aktywności co w dzieciństwie. Ale o proces jaki wtedy zachodził.
Ja w dzieciństwie uwielbiałam rysowac, to była główna moja rozrywka, budować z klocków i bawić się figurkami zwierząt (wymyślać historie z nimi).

Dziś rysuje mandale w programie komputerowym, wyklejam je z papieru, ucze się grafiki komputerowej (lubie tworzenie przy pomocy komputera). Wymyślam programy szkoleń i projekty społeczne.

Czyli głównie bawi mnie wymyślanie różnych rzeczy i tworzenie. I teraz wybieram takie aktywności, które najbardziej mi do tego pasują.

Zed zastanów sie, co w chwili obecnej mogłoby być odpowiednikiem tamtych twoich dzieciecych zabaw i jaki proces wtedy zachodził, o co w tym chodziło.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 15:30:39 »
Mozliwe, ze jest jak piszesz choc ja uwazam, ze najwiecej blokad i brakow bierze sie z dotychczasowego zycia a nie poprzednich.

Dzięki dopuszczaniu istnienia reinkarnacji można sobie już z samego tego faktu pewne rzeczy poukładać.
A z czego dana rzecz wynika, to już i dla mnie mało istotne , ważne by ją przepracować. Gdy ktoś ma odblokowaną pamięć poprzednich wcieleń może mu wszystko się pojawiać jako ich rezultat, jak ktoś się zajmuje namiętnie uzdrawianiem dzieciństwa to może mu się wydawać że wszystko ma swoje źródło w dzieciństwie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 14:55:22 »
Zgodnie z obietnicą dla Doktora-X rozpoczynam cykl ćwiczeń na odnalezienie swojej pasji, lub po prostu tego co się lubi / będzie lubić  robić i chce się na tym zarabiać. Jak to odsiać od gąszcza rzeczy, które robimy na co dzień

Zadanie 1
Usiądź w spokojnym miejscu, tak by nikt ci nie przeszkadzał, przez tyle czasu ile będziesz potrzebował/potrzebowała na zrobienie tego zadania (co najmniej 30 min).
Weź czystą kartkę papieru i długopis.

Zastanów się co lubiłeś/lubiłaś rodbić w dzieciństwie, na czym lubiłeś/lubiłaś spędzać czas, do jakich zabaw, czynności cię ciągnęło, co sprawiało, że zapominałeś/zapominałaś o otaczającym świecie. Dla ułatwienia możesz zacząć od przedszkola, potem szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum itp.
Wypisz wszystko, co przyjdzie ci do głowy. Bez oceniania, analizowania. Skup się na wspomnieniach, poszukaj w sobie odpowiedzi, szukaj tego co cię poruszało, sprawiało radość, przyjemność, dodawało skrzydeł. Co robiłeś/robiłaś chętnie, sam/sama z siebie, bez naganinia przez innych.

Wypisuj wszystko. Znajdź, co najmniej 15-20 odpowiedzi (Uwierz, da się znaleźć tyle :) Odpowiedzi mogą się powtarzać w różnych okresach życia.

Na koniec przejrzyj listę i zobacz czy jest coś co się powtarza lub można to połaczyć w jedną większą grupę. Wybierz 5, które wg. ciebie  są najsilniejszymi odpowiedziami, dawały ci najwięcej radości, przyjemności, wolności itp.

Czytajac ten ustep automatycznie wrocily wspomnienia z dziecinstwa co do tego, co lubilem robic. I jednoczesnie zrozumialem, ze cos musialo sie stac, ze przestalem to lubic. Ale nie pamietam co. Nie bylem specjalnie przez nikogo wysmiewany, rodzice tez akceptowali to. Czyli przyczyna musi lezec gdzies indziej. Bo tak jak opisala Grazyna Anna, te zajecia za dziecka powodowaly, ze czulem sie szczesliwszy i gdzies w srodku ciagle czuje potrzebe robienia tego, ale to jest tak bardzo schowane ze dzisiaj nie czuje zadnej mocy aby chciec to zmienic. Probowalem kilkakrotnie wrocic do tego, ale bez skutkow.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-19, 11:18:24 »
Mozliwe, ze jest jak piszesz choc ja uwazam, ze najwiecej blokad i brakow bierze sie z dotychczasowego zycia a nie poprzednich.

No ja wlasnie nie za bardzo dostrzegam te pozytywy w tym systemie, ale to juz pewnie kwestia jakis uwarunkowan czy postrzegania rzeczywistosci, ktory nosze w sobie. Ja np. w szkole nigdy nie czulem luzu, czulem natoiast ze bylem zmuszany do nauki. Podejrzewam, ze poniekad ma to korzenie w tym, ze jako male dziecko bardzo przezywalem utrate kontaktu z rodzicami czy srodowiskiem na podworku kiedy musialem isc do zerowki czy podstawowki (bardzo sie balem tam chodzic) i byc moze stad ta niechec no ,,systemu" bo jako dziecko nie rozumialem tego, a tylko reagowalem emocjonalnie i wytworzylem sobie blokady na pozniej.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-18, 21:40:57 »
no i kto jak pożytkuje ten luz, czy wypełnia go głupotą czy czymś konstruktywnym to już zazwyczaj nie zależy od rodziców, opiekunów i systemu.. tylko od woli danej osoby

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-18, 21:37:54 »
Widzę, że nie bardzo widzisz możliwości odwrócenia tego i przyjmujesz już jako fakt dokonany- nie nauczyli cię, ogólnie całe życie jest się zależnym od decyzji rodziców , opiekunów, systemu, a próbowałeś odwrócić to  ? A może to nie ich wina tylko od wcieleń nie żyjesz w zgodzie ze sobą i sam trafiasz w takie a nie inne warunki , a świat daje ci dokładnie to czego chcesz, to co chce twoja podświadomość?

Ja akurat pisałem, że zobaczyłem w tym systemie coś pozytywnego, że tak na prawde do niczego się nie jest zmuszanym i ma się luz i nikt cię nie gwałci i możesz skupić się na czym chcesz, wybrac studia jakie chcesz, ale nie o studia tu chodzi tylko o luz, który sprzyja temu że jednak możesz odkryć swoją pasje, kreatywność itd.. 


Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-18, 17:50:51 »
I wlasnie o to chodzi ze dzis w ogole mozna przejsc przez szkole a nawet przez studia bez wysilku. Tylko czy to kreuje osobowsosc, pozwala rozwijac talenty? Wedlug mnie wlasnie to spowodowalo, ze chocby ja nie zostalem w pore nauczony obowiazkowosci i konkretu (a to wedlug mnie sa zelazen zasady umiejetnoego wykorzystywania swojego potencjalu). Nie bylo w szkole podstawowej, sredniej i na studiach ani jednej (!) osoby, ktorej by naprawde zalezalo na indywidualnym podejsciu. Po prostu fabryki wypuszczajace tysiace nic nie umiejacych absolwentow. Stad tez coraz niszy poziom rynku w ogole, zarowno jesli idzie o prace, jak i podaz. Im nizsze wymagania, tym trudniej zarobic na czyms pieniadze. Splycanie zabija roznorodnosc a to jedyna droga do tego, aby kazdy mogl odnalezc cos dla siebie.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-18, 17:45:23 »
Z tego typu analizami polecalbym byc ostroznym pod tym wzgledem ze i owszem, analiza pokaze potencjal, ba! nawet czesto czlowiek czuje go w sobie....ale jak przychodzi co do czego, to pojawia sie problem pt. mam potencjal, talenty ale nie wiem dlaczego ich nie wykorzystuje.

Przyczyny? Te zewnetrzne to na pewno uwarunkowania srodowiskowo-spoleczne: u nas ciagle nie stawia sie wystarczajaco na indywidualnosc, kreatywnosc, pomyslowosc. Ale sa tez te wewnetrzne, do ktorych trudniej sie dokopac a ktore w moim odczuciu decyduja, czy mamy jasny cel w zyciu, czy nie. A wystarczy, ze za malego dziecka ktos (jakis autorytet-nauczyciel, opiekun, rodzic) powie nam cos, co w naszym odczuciu bedzie totalna dezaprobata naszych dzialam i juz lezymy na calej linii. Niestety, najczesciej takich wydarzen sie nie pamieta a przez bardzo uogolniony system narzuca sie od malego szereg falszywych przekonan i wzorow, ktore potem tkwia  w podswiadomosci nie pozwalajac sie wyrazac tajk, jakbysmy tego chcieli.

Nie wiem czy u nas się "mniej stawia na indywidualność", nie powiedziałbym , generalnie wymagania w szkołach są takie, że można się prześlizdnąć przez całą podstawówkę, liceum a czasem też studia troche tylko raz na jakiś czas gimnastykując umysł. Ja praktycznie się w podstawowce i liceum nie uczyłem, choć byłem zdolny więc to mi pomogło (i wystarczało).

Co do tego co ktoś powie nam w dzieciństwie to po to właśnie się pracuje nad sobą by wyłowić negatywne przekonania i nie wiem czy trzeba sobie koniecznie to przypomnieć, może wystarczy zmienić to przekonanie "nie moge wykorzystywać talentu".

Mi osobiście nie jest potrzebne do szczęscia wykorzystywanie jakiegoś talentu , po prostu wiem , że są dziedziny w których mogę robić coś bez wysiłku, z pasją i zarabiać tyle ile trzeba. Talent może pomóc, ale nie wiem czy musi. Mogę mieć talent do pisania, a może być coś lepszego w kontekście pracy i pieniędzy. Moim zdaniem grunt to bez wysiłku, z zadowoleniem / pasją.




Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-18, 17:29:06 »
iloveperfumes

Z tego co pamiętam Anna Atras wykonuje analizy tego rodzaju. Trzeba by zajrzeć na jej stronę. http://annaatras.com/#

Z tego typu analizami polecalbym byc ostroznym pod tym wzgledem ze i owszem, analiza pokaze potencjal, ba! nawet czesto czlowiek czuje go w sobie....ale jak przychodzi co do czego, to pojawia sie problem pt. mam potencjal, talenty ale nie wiem dlaczego ich nie wykorzystuje.

Przyczyny? Te zewnetrzne to na pewno uwarunkowania srodowiskowo-spoleczne: u nas ciagle nie stawia sie wystarczajaco na indywidualnosc, kreatywnosc, pomyslowosc. Ale sa tez te wewnetrzne, do ktorych trudniej sie dokopac a ktore w moim odczuciu decyduja, czy mamy jasny cel w zyciu, czy nie. A wystarczy, ze za malego dziecka ktos (jakis autorytet-nauczyciel, opiekun, rodzic) powie nam cos, co w naszym odczuciu bedzie totalna dezaprobata naszych dzialam i juz lezymy na calej linii. Niestety, najczesciej takich wydarzen sie nie pamieta a przez bardzo uogolniony system narzuca sie od malego szereg falszywych przekonan i wzorow, ktore potem tkwia  w podswiadomosci nie pozwalajac sie wyrazac tajk, jakbysmy tego chcieli.

Ja np. wiem, ze mam talent plastyczny. Nie to, ze od razu talent iscie artystyczny, ale potrafie rysowac, uprawiac rzemioslo, i takie tam. No ale jakos nie ciagnie mnie w ogole choc gdzies bardzo gleboko az cos wierci sie we mnie, zeby sie tym zajmowac. No i to sie nazywa blokada-brak polaczenia mieszy potencjalem a umiejetnoscia przeksztalcenia tego w konkretne dzialania. Choc oczywiscie uwarunkowania srodowiskowe czasami tez potrafia skutecznie nas hamowac.

Cytuj
To co się lubi robić, to hobby. To, co się robi z łatwością i można to sprzedać, to praca. Sam bardzo długo nie doceniałem swojego najbardziej rozwiniętego talentu (języki i tłumaczenia), może dlatego że karma w tej kwestii nieco już mi się wypaliła i jakoś aż tak mnie to nie zachwyca, jak inne dziedziny. Ot, coś lekkiego co się "samo robi." Tyle że właśnie -- samo się robi. Gdy parę lat temu w pracy miałem okazję tłumaczyć rozmowę zdanie po zdaniu, 95% czasu tylko siedziałem i ruszałem ustami, świadomość mogła sobie robić co chce.
Dopiero opinie (a raczej naciski;) innych osób spowodowały że doceniłem ten talent. Teraz tylko pozostaje znaleźć sposób jak go spieniężyć, bo póki co dobrze znam tylko najpowszechniejszy język obcy:P

Dla niektoryh osob z duzym potencjalem w jakiejs dziedzienie niemoznosc jego urzeczywistnienia (a takich osob wbrew pozorom nie jest az tak malo) to meka. Po prostu sa osoby, u ktorych pragnienie samorealizacji jest tak silne, ze wykonywanie kazdej innej czynnosci nie zwiazanej z tym, do czego czuja sie stworzeni graniczy z obledem. Sa oczywiscie tez osoby bedace gdzies ,,pomiedzy" ale wyobrazmy sobie takiego Einstein'a ktory wkladalby w swoja prace zaledwie 50 procent swojego potencjalu. A wszyscy sie z niego smiali na poczatku, ze to niedouczony prosty chlopaczek...

Problemem moga byc tez wymagania rynku. Po prostu chodzi o to, ze przytlaczajaca czesc spoleczenstwa moze w ogole nie doceniac naszego talentu. Rzecz nie w tym, ze to z nami jest cos nie tak, i ze spoleczesnwto tez absolutnie jest do dupy, ale to ze nie ma polaczenia miedzy obiema sferami.
Cytuj
Jak dla mnie to każdy wie w środku siebie co lubiły robić :) Tylko więszość tego nie robi, bo trzeba na tym zarabiać itd. i wybiera to czego nie lubi robić ale są pewne pieniądze.
Ale to moze prowadzic do wypalenia na dluzsza mete tez. Stad wlasnie wielu ludzi wykonuje to, co potrafi a robi to co lubi po pracy a mnejszosc idzie na calosc i albo znajduje prace, w ktorej sie spelnia albo.....tutaj niestety nie wiem, najprawdopdobniej frustracja, gniew, zal. Niestety, ja poki co znajduje sie na tym poziomie ale mam nadzieje, ze uda mi sie szybko z niego wyjsc i zaczac isc do przodu.

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,95288,13744088,Masz_talent__korzystaj_z_niego.html?as=1

I krotki cytat z powyzszego artykulu:

,,Od małego jesteśmy uczeni, że ważniejsze jest niwelowanie braków niż rozwijanie się w dziedzinach, w których idzie nam dobrze. Kiedy dziecko dostaje piątki z historii lub polskiego, to nie jest to tak istotne jak fakt, że znowu wróciło z dwóją z matematyki. Rodzice prędzej zapiszą je na zajęcia wyrównawcze z rachunków niż kółko historyczne - tłumaczy psycholog. "

Nic dodac, nic ujac! U nas do dzis stawia sie wyzej spoleczne konwenanse anizeli wlasna indywidualnosc. Bardzo czesto ludzi idacych niezalezna droga nazywa sie egoistami, ludzmi nie spelniajacymi spolecznych wymagan. Dlatego u nas nie ma promocji wlasnych talentow, a za tym idzie mala skutecznosc w dzialaniu.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-20, 19:20:13 »
Analiza talentu i potencjału

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-20, 19:16:25 »
iloveperfumes

Z tego co pamiętam Anna Atras wykonuje analizy tego rodzaju. Trzeba by zajrzeć na jej stronę. http://annaatras.com/#

iloveperfumes

  • Wiadomości: 95
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-03-20, 19:02:37 »
Witam wszystkich,

czy ktoś ze znających się na rzeczy mógłby zerknąć, jaki mam kluczowy talent? Lubię robić wiele rzeczy, ale tylko lubię, a nie kocham i koniec końców siedzę na tyłku, bo nie wiem za co się zabrać. Zdjęcie w avku,

Aleksandra, 26