Specyficzny wzorzec opisywany przez dawnych ojców kościoła o nazwie acedia.
Zdaje się że wielu ludzi takie coś dotyczy. Dosłownie acedia oznacza zobojętnienie, brak troski. Zwana jest chorobą mnichów a współcześnie przypisuje się ją wszelkim intelektualistom. Charakteryzuje się niezdolnością do jakiegokolwiek działania tu i teraz, połączona z pustym, bezcelowym pragnieniem zmiany. Pierwszą i najpewniejszą oznaką acedii jest nieuzasadniony wewnętrzny niepokój, który objawia się tym, że ktoś nie może wytrzymać w rodzinny miejscu, w wyuczonym zawodzie, w towarzystwie swych dawnych przyjaciół i znajomych. Stąd siedzenie w celi było istotą życia mniszego własnie w celu przeciwdziałania pokusom włóczęgostwa.
W acedii niemożliwe jest dokończenie rozpoczętej pracy, przeczytanie do końca książki. Bierze się cos do ręki, by to za chwilę odłożyć, i dokonuje się tego często nieświadomie, człowiek traci kontrolę nad sobą, rozprasza się, niczym się nie zajmie na dłużej.