Napiszę co sobie uśwaidomiłam na ostatniej terapii, bo to forum jest czytane przez wielu ludzi i może uda mi się uratować jakąś duszę przed chrztem.
Po ostatnich zabiegach uzdrawiających coś mi się na tyle zmieniło że udało mi się zobaczyć mój związek z astralem kościelnym i zapoczątkować uwalnianie od niego.
Zrozumiałam że księżom powodzi się tak dobrze ponieważ są karmieni nie tylko finansowo ale też energetycznie przez wszystkie swoje owieczki. Każdy ksiądz jest podłączony do astrala kościelnego z którego czerpie energię a astral jest zasilany przez każdego wiernego który został ochrzczony. I nie ma znaczenia że ktoś wypisał się z kościoła, bo umowa zawarta na chrzcie obowiązuje nadal.
To dlatego dziecko chrzci się zaraz po urodzeniu, żeby nie miało żadnej możliwośći obrony, żeby ta umowa była zupełnie przez nie zapomniana i niezauważana, żeby nie mogło wrócić pamięcią do tej umowy i się od niej uwolnić. Bo podczas chrztu dziecko podpisuje cyrograf że będzie wspomagało wspólnotę kościelną poprzez jej zasilanie energetyczne i że będzie w pełni posłuszne wszystkim nakazom płynącym do niego z tego astrala. Od tej pory dziecko trafia w ręce mafii kościelnej i oni przejmują nad nim władzę. Zobaczyłam że moje niemowlę nie należy do m nie tylko jest w ich rękach i że moim zadaniem jest odzyskanie swojego niemowlęcia dla siebie. A że dziecko w tym stanie nie ma rozumu i własnej woli więc odzyskanie go jest tym bardziej trudne.
Zobaczyłam też nad sobą czarną chmurę księży którzy mnie dziobią i wysysają ze mnie energię.
Dzwony kościelne są tym co odnawia inicjację. Każde bicie przypomina o danej obietnicy wspomagania ich sobą i dawania im siebie, posłuszeństwa im.
Poczułam też od nich przekaz- znajdź swój sens życia w pomaganiu innym. Nie pomagaj sama sobie tylko ludziom, bo wszyscy mamy się wzajemnie wspierać i pomagać sobie dźwigać swoje ciężary. Ty pomóż ludziom a oni pomogą tobie. Koncentruj swoją uwagę na ludziach a nie na sobie.
Bo tego nauczał Jezus.