Autor Wątek: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania  (Przeczytany 83729 razy)

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-18, 18:11:18 »
Ale żeby tak bardzo ;-)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-18, 17:59:36 »
Można być opętanym urojeniami, jak się jest do czegoś ślepo przywiązanym ; )


Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-16, 09:21:13 »
Obejrzałem pierwszy odcinek do śniadania :) Ciekawy film i w ogóle cała historia siódemki.
A czy ci ludzie rzekomo opętani, których ratował pastor egzorcyzmami, byli w jakiejś hipnozie/transie?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-15, 23:23:25 »
Niezwykła  seria na temat UROJEŃ, od których należy się JAK NAJSZYCIEJ uwolnić, jeśli mamy postępować drogą duchowego rozwoju. Z tymi bzdurami nam NA PEWNO nie po drodze.
Parfrazując świętego Manga, ktory tlumaczył, że gdyby Bóg chciał, żeby ludzie byli zdrowi, to nie uczyniłby chorób, możemy analogicznie stwierdzić,że gdyby Bóg nie chciał, żeby ludzie grzeszyli, nie stworzyby grzechów. :))) 
Biada tym, którzy uwierzą nawiedzonym księżom i pastrom wyznającym wiarę w 7 grzechów śmiertelnych! Jezus - ICH MISTRZ, ICH NAUCZYCIEL twierdzi, że jest tylko 1 grzech śmiertelny - grzech przeciw DuchowiŚwiętewmu., To dokladnie TEN grzech, ktory oni popełniają wpędzając swoje owce i barany w poczucie winy i walkę z sobą!
http://www.youtube.com/watch?v=9gyrSpH6_0c&feature=related
Warto obejrzeć wszystkie 7 odcinków i od razu zrobić sobie sesję :)))

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-15, 16:48:27 »
Inga

sorry, ale nie jestem jakoś w stanie zajmować się na razie tym tematem, może kiedyś coś napiszę więcej, póki co odrzuca mnie.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-01-14, 17:52:45 »
:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-14, 13:17:26 »
Małgosia - super! :-))

Dzięki! Wszystkie bardzo dobre dla mnie.

No to układam na podstawie tych i pozostałych afek dekret dla siebie na Boga i materię :)

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-01-14, 11:07:58 »
hydrozagadka,
Mi jeszcze przyszły takie afirmacje w tym temacie:
Lubię materię a materia lubi mnie ;)
Mogę powrócić do Boga korzystając z bogactw materii.
Zaprzestaję odrzucać materię i bogactwo materialne.
Jestem niewinna i w prządku, kiedy korzystam z bogactwa materii, nawet jeśli moi byli uczniowie wybierają odrzucenie materii.
Już nie muszę pokazywać innym, jak się odrzuca i niszczy materię.




Inga

  • Gość
[#]   « 2012-01-12, 20:28:51 »
Karina
A możesz napisać coś więcej? Kim wtedy byłaś?

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-09, 21:35:52 »
I zrozumiałam również że Jezus tez się czuł samotny i ważne jest żeby jak najwięcej ludzi w sobie odnalazło równiez tą miłość. Żeby się wzajemnie obdarzać, a nie czekać aż ktos przyjdzie i da.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-09, 21:32:51 »
Inga,
świetne masz odkrycia, a to ostatnie jest mi szczególnie bliskie, ja tez miałam spotkania z Jezusem i też czułam, ze nic mi nie zastapi tej miłosci, którą czułam od niego, od zawsze jej poszukiwałam i ostatnio zrozumiałam, ze mam ja równiez w sobie, ale jak to jest przyjemnie dostać  TO od kogos.;)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-01-09, 20:22:34 »
Inga,
gratuluję i bardzo się cieszę, że to odkryłaś.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-01-09, 14:18:11 »
fajnie,
i tak mi się coś przypomina że badania nad tym jak wyglądał krzyż w tamtych czasach wykazały, że było to raczej T lub czasem prosty pal, a nie ten krzyż znany w katolicyzmie

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-01-09, 13:50:34 »
Odkryłam głowną przyczynę mojej drogi do samozniszczenia a jest nią niezaspokojona potrzeba miłości.
Największą i najwspanialszą miłością jakiej kiedykolwiek na przestrzeni wcieleń doświadczyłam była miłość do Jezusa.
W tym okresie gdy on przychodził do mojej wioski aby nauczać, byłam młodą dziewczyną. Poczułam do niego miłość niezwykłą, z takimi uczuciami wzniosłymi, czystymi, duchowymi, niewyobrażalnie przyjemnymi. Moje życie polegało na czekaniu na niego po to aby go zobaczyć i poczuć to cos tak niezwykłego. Nigdy nie było wiadomo kiedy przyjdzie, więc moje życie polegało na nieustającym czekaniu i szczęściu doznawanym na jego widok. Pamiętam niezwykłe i boskie uczucia jakie miałam w czasie gdy mnie błogosławił.
Potem przyszła wiadomość że umarł na krzyżu. Moje życie skończyło się razem z jego życiem. Odtąd żyłam wyobrażeniem że razem z nim umieram na krzyżu i tylko ten obraz miałam przed oczami- 0n wiszący na krzyżu a ja obejmująca go i umierająca razem z nim.
Moja miłośc do niego była skryta, więc nie mogłam ujawnić i przeżyć żalu po jego śmierci i wszystkie te straszne uczucia dusiłam w sobie. Pozostało we mnie niezwykle silne marzenie aby go jeszcze zobaczyć, tym razem już tylko jako ducha.
Aby go zobaczyć musiałam dostać się do nieba bo wiedziałam że on odszedł do swojego ojca o którym tyle mówił. A do nieba najłatwiej się dostać jako święta. Miłośc do niego nadal była we mnie a w zakonach tylko się odnawiała i nadal ją czułam. W tym wcieleniu nadal ją czułam i nadal miałam to marzenie zobaczenia go.
W zakonach robiłam to samo co w tamtym wcieleniu- cała moja uwaga była skierowana na Jezusa wiszącego na krzyżu, ciągle rozpamiętywałam jego cierpienia i marzyłam aby tak jak on umrzeć w cierpieniach, pójść do nieba i go tam zobaczyć. Tak bardzo go chciałam zobaczyć że koniecznie chciałam wchodzić o odmienne stany śwaidomośći, mieć doznania mistyczne. W tym celu nawet zapadałam na choroby psychiczne. Wierząc że Jezus uzdrawia zapadałam na choroby, paraliże aby Jezus przyszedł do mnie i mnie uzdrowił tak jak paralityka.
Taki sobie obrałam cel w życiu-, umrzeć w cierpieniach po to aby się dostać do nieba i zobaczyć Jezusa. I patrząc w przód widzę przed sobą Jezusa na krzyzu. W moim polu widzenia nie ma niczego innego, a w mojej świadomości nie ma niczego innego poza cierpieniem.
A nie mogąc umrzeć na krzyżu tak jak Jezus, najczęściej wybierałam najgorszy rodzaj śmierci przez uduszenie czyli gruźlicę. W ostatnim wcieleniu również byłam zakonnicą i również umarłam na gruźlicę.

W tym wcieleniu historia miłości się powtórzyła.
 Mając 18 lat zakochałam się w chłopaku z drugiej wsi, którego spotykałam sporadycznie, przypadkiem i który mi przypominał Jezusa, bo tak samo był niewysoki, miał niebieskie oczy, był bardzo popularny i miał ogromne powodzenie wśród dziewczyn.
To uczucie które miałam było tak niezwykłe, wzniosłe, duchowe, boskie. Czułam szczęście nieziemskie, takie wzniosłe i delikatne. Uczucie czysto duchowe, zupełnie pozbawione seksualności.
Po jakimś czasie dowiedziałam że chłopak umarł smiercią przez uduszenie, bo się utopił.  Na krzyżu tez umiera się przez uduszenie.
Moim sensem życia była ta miłośc. Wiedziałam że już nikogo takiego nie spotkam, bo ten chłopak był kims doskonałym, ideałem, tak jak Jezus.  Ja żyłam tylko dla niego.
 Oczywiście o mojej miłości nie wiedział nikt a cały żal po jego śmierci został wepchnięty do środka, bo na zewnątrz musiałam udawać żę nic się nie stało. Tym razem  też chciałam umrzeć i nawet zaplanowałam samobójstwo. Ze strachu zrezygnowałam. Już potem nigdy nie byłam tak wrażliwa jak wtedy i nigdy już nie poczułam tamtych uczuć.
Po terapii rysuję swoje wizje z sesji oddechowej.
Zaczęłam rysować Jezusa na krzyżu i mnie uwieszoną na nim. Aby obraz był prawdziwy i wywoływał u mnie rzeczywiste uczucia krzyż musiał być w kształcie litery T. Kształt krzyża  wywoływał by tylko jakies wyobrażenia na temat Jezusa. 
Dopiero na ostatniej terapii wyrzucałam z siebie żal po jego śmierci i uświadamiałam sobie ogromne zafiksowanie na jego punkcie, które mnie doprowadziło do drogi do nikąd, do samozniszczenia.
Już wiem skąd się u mnie wzięło to dążenie do świętości, bo od dawna się nad tym zastanawiałam. Moja kolejna tajemnica została odkryta.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-08, 12:14:56 »
Trzyma mnie jeszcze irytacja na - z jednej strony - "tępotę" innych (głównie ludzi ludzi;), że nie rozumieli lub nie chcieli wprowadzać w życie tych genialnych nauk ;) - a z drugiej na samą siebie, że przez tyle czasu tak sobie dowalałam i się ograniczałam. Że cały czas jeszcze próbuję to robić (i ostatnio całkiem nieźle mi to wychodziło). No i na Boga, że jednak nie chciał gwałcić mojej wolnej woli i moich wyborów, zaślepień i przekonań, tylko pozwalał mi się męczyć i w tym tkwić.

UFFF.

"Wybaczam sobie, że zaślepiałam się na rzeczywistość, ze wybierałam własne urojenia, zamiast szczęścia"
"Wybaczam ludziom, że mieli na tyle zdrowy instynkt samozachowawczy, że nie chcieli niszczyć siebie i materii."
"Wybaczam Bogu, ze pozwolił mi się męczyć, tkwić w zaślepieniu, uporze i błędnych przekonaniach."
"Wybaczam sobie, ze wolałam się zaślepiać, wybierałam żal, złość i niemoc, zamiast boskiej miłości, mądrości i mocy."

czy ok ?
« Ostatnia zmiana: 2012-01-08, 12:25:30 wysłana przez hydrozagadka »