Autor Wątek: Wzorce arystokratyczne i z wyższych sfer  (Przeczytany 15843 razy)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-02-09, 20:16:04 »
Klucz do uzdrowienia wypaczonych wzorców arystokratycznych, jak wszystkich wzorców lepszości i gorszości, jest adekwatne, wysokie poczucie własnej wartości i relacje z przestrzeni serca.

Byłam kilka miesięcy temu w miejscu, gdzie ludzie uważani są przez innych za lepszych i niedostępnych. Zdziwiło mnie co o nich mówiono i zrozumiałam jaki może być poziom projekcji na całe grupy społeczne, bo są to przemili, ciepli, radośni, spokojni, z poczuciem własnej wartości i adewatnymi zachowaniami istoty o wysokich wibracjach. Jechałam bez nastawienia za głosem serca w to miejsce i zrozumiałam dlaczego. Wystarczy pobyć w takiej energii społecznej i transformacje same się dzieją. Spływa łaska i energia Boga swobodnie, jak deszcz i słonko dla roślinek:)


A więc dzisiaj zrobiłem ciasto które jutro zaniosę do podziału na całą obsługę lokalu. I może to jest klucz do zdobycia zaufania córki szefa ;)

Czy gdyby nie była córką szefa tak samo byś ten temat traktował? Zaciekawiło mnie to poznawczo:)


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-08, 15:25:51 »
Bo negatywne wzorce blokują świadomość. Jak się uruchamia taki wzorzec to człowiek działa jak automat. 

Jeżeli chodzi o moc to wg mnie nie jest to wzorzec tylko cecha człowieka jako istoty duchowej. Każdy człowiek ją ma, tylko niektórzy mają zablokowaną. Fajnie, że Ty czujesz moc. Niejeden musi dużo pracy włożyć, aby ją odblokować i rozwinąć.

Jeżeli chodzi o wybuchowość, czy zapalczywość to w języku potocznym nazywamy je cechami charakteru, ale wg mnie to są jakieś wzorce reagowania. Nie są to naturalne cechy ludzkie. Wydaje mi się, że one występują, gdy jest dużo zablokowanej złości w człowieku.
A podobno złość i agresja to zablokowana radość życia.

Kojarzy mi sie to z walka, albo o przezycie, albo o udowodnienie czegos. W kazdym badz razie zgadzaloby sie to z wcieleniami, gdzie musialem np. byc zolnierzem czy w ogole umiec walczyc. A z walka kojarzy mi sie tez zlosc, np. ze nie moglem sie obronic (lub kogos/czegos), nie moglem czegos wywalczyc, osiagnac. Cos w ten desen jakby. I dzisiaj tez czuje, ze nie moge przeforsowac wielu moich pomyslow, bo moc mam ogromna ale napotykam przeszkody w swiecie matrialnym, glownie wsrod ludzi bo przeciez od ludzi zalezy nasze polozenie, stosunki spoleczne itp. A z tym od urodzenia mialem na ,,bakier".

Zreszta, co chyba ciekawe i wazne, po obu stronach rodzicow ich rodzina miala albo wojskowych albo ludzi piastujacych wazne urzedy panstwowe wiec cos tu sie zgadza sporo.
« Ostatnia zmiana: 2015-02-08, 15:31:29 wysłana przez pkrl5758 »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-08, 15:18:51 »
No tak, te wzorce sa tak silnie utrwalone w mojej osobowosci, ze praktycznie wykonuje je nieswiadomie. I trudno mi nad nimi panowac. Bardzo trudno nawet. I po czesci tez nie chce sie ich wszystkich pozbywac, a tylko pozbyc sie tych destrukcyjnych, bo posiadanie sily/mocy jest jak najbardziej ok wedlug mnie.

Bo negatywne wzorce blokują świadomość. Jak się uruchamia taki wzorzec to człowiek działa jak automat. 

Jeżeli chodzi o moc to wg mnie nie jest to wzorzec tylko cecha człowieka jako istoty duchowej. Każdy człowiek ją ma, tylko niektórzy mają zablokowaną. Fajnie, że Ty czujesz moc. Niejeden musi dużo pracy włożyć, aby ją odblokować i rozwinąć.

Jeżeli chodzi o wybuchowość, czy zapalczywość to w języku potocznym nazywamy je cechami charakteru, ale wg mnie to są jakieś wzorce reagowania. Nie są to naturalne cechy ludzkie. Wydaje mi się, że one występują, gdy jest dużo zablokowanej złości w człowieku.
A podobno złość i agresja to zablokowana radość życia.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-08, 12:31:25 »
Jestem pewna, że jest tak jak piszesz. Ale chodzi mi o to, że fakty wynikają z przekonań, a nie odwrotnie.
To znaczy, że najpierw jest wewnętrzne przekonanie podświadomości (np z poprzednich wcieleń), które powoduje, że zachowujesz się tak jak zachowujesz i przyciągasz takie wydarzenia.
Faktów i tego co sie wydarzyło nie jesteś w stanie zmienić. Ale jesteś w stanie zmienić swoje przekonania, dotyczące Ciebie, np tego że jesteś wybuchowy i nie przystajesz do czasów. Zmiana przekonań spowoduje zmianę faktów i wydarzeń w przyszłości.
Jeśli oczywiście chcesz.

Często tez pewne cechy charakteru zostają nam "wmówione" przez bliskich w czasach gdy byliśmy tak mali, że nie przypominamy sobie tego świadomie. Jak malutkie dziecko w coś uwierzy to często nie przychodzi mu do głowy tego kwestionować. Nawet jeżeli juz dorosło.

No tak, te wzorce sa tak silnie utrwalone w mojej osobowosci, ze praktycznie wykonuje je nieswiadomie. I trudno mi nad nimi panowac. Bardzo trudno nawet. I po czesci tez nie chce sie ich wszystkich pozbywac, a tylko pozbyc sie tych destrukcyjnych, bo posiadanie sily/mocy jest jak najbardziej ok wedlug mnie.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-08, 10:45:36 »
Lilliole -> to nie tylko przekonanie, to fakty wziete z zycia. Mam bardzo wybuchowy, wrecz awanturniczy temperament i potrafie mocno dac znac o tym, co mysle i czego chce, niestety czesto kosztem innych. To mnie martwi.

Jestem pewna, że jest tak jak piszesz. Ale chodzi mi o to, że fakty wynikają z przekonań, a nie odwrotnie.
To znaczy, że najpierw jest wewnętrzne przekonanie podświadomości (np z poprzednich wcieleń), które powoduje, że zachowujesz się tak jak zachowujesz i przyciągasz takie wydarzenia.
Faktów i tego co sie wydarzyło nie jesteś w stanie zmienić. Ale jesteś w stanie zmienić swoje przekonania, dotyczące Ciebie, np tego że jesteś wybuchowy i nie przystajesz do czasów. Zmiana przekonań spowoduje zmianę faktów i wydarzeń w przyszłości.
Jeśli oczywiście chcesz.

Często tez pewne cechy charakteru zostają nam "wmówione" przez bliskich w czasach gdy byliśmy tak mali, że nie przypominamy sobie tego świadomie. Jak malutkie dziecko w coś uwierzy to często nie przychodzi mu do głowy tego kwestionować. Nawet jeżeli juz dorosło.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-08, 09:57:08 »
Lilliole -> to nie tylko przekonanie, to fakty wziete z zycia. Mam bardzo wybuchowy, wrecz awanturniczy temperament i potrafie mocno dac znac o tym, co mysle i czego chce, niestety czesto kosztem innych. To mnie martwi.

Co do walki, tutaj nie bede sie spieral. Czasem dostajesz cos ot tak, po prostu a czasem trzeba cos sobie wywalczyc. Przynajmniej z mojej perspektywy.

Mi chodzi glownie o to, ze z moja mentalnoscia i kodeksem bardziej pasowalbym do dawniejszych czasow niz obecnie :).

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2015-02-07, 22:44:48 »
Lubię się z córką mojego szefa. Są dość dziani, bo mają 6 restauracji. Ona pracuje czasem jako kelnerka w knajpce w której ja pracuję. Jeszcze zanim wiedziałem, że jest córką właściciela, obiecałem jej że zrobię jej wegańskie ciasto bo ona nie może jeść glutenowych ciast na mące. Potem upominała się o to ciasto, więc powiedziałem że zrobię na następny dzień. Zrobiłem i je spieprzyłem, i nie było czasu na robienie nowego więc poszedłem do pracy a ona... nie przyszła. Czyli w dupie miała moje ciasto. Potem jak chciałem ją zapytać o to, kiedy będzie, z zamiarem zrobienia jeszcze jednego, poczułem że ona nie chce go przyjąć, bo wydaje jej się że to po to żeby się jej podlizać, bo jest bogata. Bogaci ludzie mają czasem takie wzorce, że wydaje im się że inni nie zrobią nic dla nich bezinteresownie.

A więc dzisiaj zrobiłem ciasto które jutro zaniosę do podziału na całą obsługę lokalu. I może to jest klucz do zdobycia zaufania córki szefa ;)
« Ostatnia zmiana: 2015-02-07, 22:49:09 wysłana przez Sebastian Osuch »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-07, 16:57:33 »

Lilliole -> supersilne ego to np. ,,niech moja wola stanie sie cialem". teraz rozumiesz :). Jak car albo krol czterech stron swiata, cos na ksztalt wladcy absolutnego starozytnego Wschodu. Kazda metoda jest dobra byleby osiagnac cel. Duza sprzecznosc z tym, co powiedzialem wyzej plus sprzecznosc z tym, co dzieje sie dzisiaj na swiecie, gdzie stosowanie jakiejkolwiek przemocy, nawet za cene utraty, jest niemile widziane i gdzie wladza de facto lezy w rekach rzadow, ktore olewaja spoleczenstwo.

Co znamienne, od matki po czesci moja rodzina rzeczywiscie pochodzi z zubozonej szlachty czy inteligencji. Moja baka ze strony mamtki miala sluzbe, a w dalszej przeszlosci korzenie biegna na poludnie i wschod, gdzie kiedys graniczyla kilka wiekow temu Polska, Ukraina  i Wegry. I od strony matki wpojone zostaly mi wlasnie te zasady. Dzuo powiadac..rodzina z tradycjami...

Zapytałam o ego, bo jakoś to słowo mnie nie przekonuje. Dla mnie to sztuczny koncept stworzony przez buddystów?, psychologię? sama nie wiem.
Jeżeli chodzi o samo "niech się stanie moja wola" to nie widzę w tym nic złego. Każdy człowiek ma swój świat i w nim rządzi.

Wg mnie problemem jest tu przekonanie, ze Twoja wola krzywdzi innych albo, że jest sprzeczna z wolą innych. I to się kreuje.
Albo przekonanie, że musisz walczyć o to co chcesz, bo nie możesz tego mieć ot tak, po prostu.
Albo, że jak będziesz miał coś ot tak, po prostu to nie będzie miało takiej wartości jak to wywalczone.
Albo, ze inni chcą ci coś narzucić i ty musisz walczyć.
Ogólnie kierowanie uwagi na tych co chcą inaczej i coś innego niż ty i przyciąganie takich do swojego życia.
Z samym sobą chyba też chcesz walczyć. Ze swoim ego.

Ale to jest moje przekonanie :)

Swoją wolę można też czynić bez walki, w zgodzie z otoczeniem. Walka to duży ubytek energii dla obu walczący stron.


pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-07, 13:23:55 »
Lynd -> moze i racja, moze i nie :). Ale nie potrafie i nie chce podpsowac sie pod obecne standardy zycia i wiem, ze jesli ktos bedzie mnie do czegos zmuszlal, ze bede potrafil wykorzystac moja moc do sprzeciwu, nawet za cene krzywdy. Bo jesli ktos mi proboje cos narzucic, to czemu ja mam temu sie poddac? Intencja odpowiada na intencje.

Co do wcielen szlacheckich, to ja bardziej niz arystokrata czuje sie takim Bohunem czy Kmicicem, ktorzy i owszem - walczyli za narod - ale tez czesto byli samozwanczymi hersztami band czy wojsk i zyli, jak chcieli, bez poddanstwa. Tak to czuje na dzis dzien. I nie czuje sie lepszy od innych, jak czesto czuja ludzie ze szlacheckimi wcieleniami. Czyli raczej wychodzi buntownik czy obronca innych (Janosik?) niz taki typowy warchol, ktory bez namyslu zabijal poddanych i miale w dupie swoj kraj. Nie, nie.....ja raczej stalem po tej drugiej stronie :).

Co do honoru nie myl go z romantyzmem, bo to dwie rozne rzeczy :). Kiedys honor i inne wartosci musialy istniec, inaczej dlugo bys nie pozyl :). A dzis astapilismy je kodeksem prawnym. I tyle. Ale czy on nam pomaga de facto? Tu juz bym sie klocil. Bo prawo mozna zaslonic innym prawem, a slowo raz dane.....

Co do racji, mi chodzilo o to, ze czesto ludzie mi mowia, ze slusznie mowilem i czynilem ale zbyt krewko to artykulowalem :).

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-07, 13:07:32 »
Cytuj
A co do szabelki, świetna (podobno) buddsty-instruktora wojskowego na kursie na pozwolenie na broń. Lektura obowązkowa dla wszystkich byłych złych króli, którzy chcieliby teraz odzyskać swoją moc. (skrót)
Cytuj
"Od teraz, zadając się z szalonymi lub skłonnymi do przemocy ludźmi, będziesz przegrywał każdą kłótnię. Niegdy nie będziesz miał racji. Będziesz przepraszał że wszedłeś im w drogę. Będziesz przepraszał i przepraszał jeszcze raz. Będzies się wycofywał. Będziesz podkulał ogon. Będziesz im pozwalał wyzywać swoją dziewczynę. Będziesz im pozwalał nazywać swoją matkę dziwką i ku.wą, a ojca ch.jem. Nie masz ego.
Zrobisz to wszystko dlatego, że jeśli rozpoczniesz walkę, będzie już w niej pistolet. I kiedy zaczniesz przegrywać, wyciągiesz go i zabijesz przeciwnika. I nawet jeśli nie pójdzesz za to do więzienia, to będziesz musiał żyć z faktem że mogłeś ocalić komuś życie, ale pozwoliłeś aby twoje ego go zabiło."
http://www.reddit.com/r/politics/comments/qwgca/black_kid_in_fl_shot_and_killed_in_white/c4153a8
 

Tough stuff. Very very ;)


Lynd,
a byli jeszcze 'dobrzy' królowie.
I myślę, ze mieli przegwizdane zarówno wtenczas jak i teraz.

Czytam dużo biografii tychże.
Maria Teresa von Habsburg - brała udział w I rozbiorze Polski. Mawiano o niej, że "płakała i brała" :)
Maria Antonina - pozaplątywani ludzie w dzieje.
Oczywiście nic bez przyczyny. Ale te przyczyny tez mogły byc różne.
Może jedna z druga miały sie spotkać po prostu. A tu na królowe padło.
Trywializuję celowo :)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-07, 12:57:05 »
Co wiecej, w wiekszosci sytuacji mam racje
He he. Każdy kto się kłóci uważa że ma rację, inaczej by się nie kłócił ;)

Cytuj
Gdzie takie wartosci jak wlasnie honor, zobowiazanie czy uczciwosc wobec zasad odchodza do przeszlosci. Dzis liczy sie bajeranctwo, umiejetnosc kombinowania i takie - jak ja to nazywam - spolegliwosc wobec sytuacji na zasadzie ,,trudno, tak jest i nic nie da sie z tym zrobic".
Obawiam się że taka była rzeczywistość znasznej większości ludzkości przez znaczną większość historii. Na honor i inne romantyczne wartości mogła zwracać uwagę szlachta, która nie martwiła się tym czy będą mieli co jeść na przednówku, albo czy właściciel nie postanowy wychłostać ich syna za to że jest chory i słaby.
Teraz poprostu jesteś w tych 99% :D

Cytuj
Kazda metoda jest dobra byleby osiagnac cel. Duza sprzecznosc z tym, co powiedzialem wyzej
Czyli z honorem? Bo nie rozumiem.

Cytuj
I gdzie wladza de facto lezy w rekach rzadow, ktore olewaja spoleczenstwo.
A myślisz że Tobie, jako władcy, takie bliskie było dobro niższych ludzi? Zdradliwych, spolegliwych, zapewne też niezgadzających się z Twoją racją, niewdzięcznych i niereprezentujących sobą tego, czego Ten Naród powinien być wzorem?
Gdyby tak było, bardzo wątpię abyś teraz tutaj był...

No i właśnie, odnośnie "supersilnego" ego...
Jedno, że ego które wkurza się aby udowodnić swoje racje nie jest silne, bo jest zależne od tego co mówią inni. Cała para w gwizdek.
Drugie, to że wszelka arystokracja miała zazwyczaj władzę (i rację) z racji;) urodzenia. Książę mówi że noc jest jasna, a kto się nie zgadza to w dyby. Ci ludzie nigdy nie musieli zapracowywać sobie na tę władzę, nie musieli zdobywać poparcia tłumu i nie musieli miec dobrego planu. Coś jak dzieci milionerów... albo kumple polityków w naszych czasach.
Trzecie, za arystokrację wszystko robiono. Więc nie jest to ,,niech moja wola stanie sie cialem" a "ty, ty i ty -- uczyńcie moją wolę ciałem, albo reozrwę was końmi". Nie silna wola, a silne tupanie nóżką.

Silne ego to takie, które realizuje swoje cele, bez względu na wszystko (w tym własne dobro). To o czym Ty mówisz, to raczej ego roszczeniowe i narzucające się.

A co do szabelki, świetna (podobno) buddsty-instruktora wojskowego na kursie na pozwolenie na broń. Lektura obowązkowa dla wszystkich byłych złych króli, którzy chcieliby teraz odzyskać swoją moc. (skrót)
Cytuj
"Od teraz, zadając się z szalonymi lub skłonnymi do przemocy ludźmi, będziesz przegrywał każdą kłótnię. Niegdy nie będziesz miał racji. Będziesz przepraszał że wszedłeś im w drogę. Będziesz przepraszał i przepraszał jeszcze raz. Będzies się wycofywał. Będziesz podkulał ogon. Będziesz im pozwalał wyzywać swoją dziewczynę. Będziesz im pozwalał nazywać swoją matkę dziwką i ku.wą, a ojca ch.jem. Nie masz ego.
Zrobisz to wszystko dlatego, że jeśli rozpoczniesz walkę, będzie już w niej pistolet. I kiedy zaczniesz przegrywać, wyciągiesz go i zabijesz przeciwnika. I nawet jeśli nie pójdzesz za to do więzienia, to będziesz musiał żyć z faktem że mogłeś ocalić komuś życie, ale pozwoliłeś aby twoje ego go zabiło."
http://www.reddit.com/r/politics/comments/qwgca/black_kid_in_fl_shot_and_killed_in_white/c4153a8

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-07, 11:58:42 »
I dlatego tez ciezko mi sie zyje w swiecie, gdzie dzis liczy sie bardziej wyksztalcenie i umiejetnosc czegos a nie pozyskiwanie srodkow do zycia na zasadzie zdobywania (lupienia?). Stad bardzo lubie klimaty wschodnie, gdzie moze i jest bieda i zycie nie jest latwe ale gdzie jeszcze ostaly sie takie pojecia jak slowo, tradycja i zobowiazanie. Na Zachodzie ludzie owszem sa mili...ale tacy bez wyrazu z drugiej strony. No i wszystko goni gdzies naprzod, tam ludzie malo kiedy interesuja sie przeszloscia.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-02-07, 11:29:16 »
Lynd -> wiem :). Ale to nie jest takie proste, jak to opisujesz a sposoby, ktore podajesz, nie wypalily :(. Problemem jest to, ze ja reaguje calkowicie inaczej na wiekszosc sytuacji, niz ludzie dzisiaj. Nie mam spolegliwosci w sobie, tej lagodnosci i najczesciej w wiekszosci sytuacji staje sie bardzo krewki, doslownie jakbym chcial siegnac po szable i pokazac, kto tu ma racje. Co wiecej, w wiekszosci sytuacji mam racje ale artykuluje ja w bardzo porywczy sposob (jak ktos, dla kogo honor wazniejszy od slowa). Dlatego tez nie za bardzo odnajduje sie w dzisiejszej rzeczywistosci, gdzie takie wartosci jak wlasnie honor, zobowiazanie czy uczciwosc wobec zasad odchodza do przeszlosci. Dzis liczy sie bajeranctwo, umiejetnosc kombinowania i takie - jak ja to nazywam - spolegliwosc wobec sytuacji na zasadzie ,,trudno, tak jest i nic nie da sie z tym zrobic". Mnie sie krew gotuje w takich momentach i niejednokrotnie dochodzilo miedzy mna a innymi osobami do ostrych klotni a nawet bijatyk!

Lilliole -> supersilne ego to np. ,,niech moja wola stanie sie cialem". teraz rozumiesz :). Jak car albo krol czterech stron swiata, cos na ksztalt wladcy absolutnego starozytnego Wschodu. Kazda metoda jest dobra byleby osiagnac cel. Duza sprzecznosc z tym, co powiedzialem wyzej plus sprzecznosc z tym, co dzieje sie dzisiaj na swiecie, gdzie stosowanie jakiejkolwiek przemocy, nawet za cene utraty, jest niemile widziane i gdzie wladza de facto lezy w rekach rzadow, ktore olewaja spoleczenstwo.

Co znamienne, od matki po czesci moja rodzina rzeczywiscie pochodzi z zubozonej szlachty czy inteligencji. Moja baka ze strony mamtki miala sluzbe, a w dalszej przeszlosci korzenie biegna na poludnie i wschod, gdzie kiedys graniczyla kilka wiekow temu Polska, Ukraina  i Wegry. I od strony matki wpojone zostaly mi wlasnie te zasady. Dzuo powiadac..rodzina z tradycjami...
« Ostatnia zmiana: 2015-02-07, 11:33:56 wysłana przez pkrl5758 »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-06, 20:14:47 »
A do mnie dotarlo, dlaczego nidgy do konca nie potrafilem byc w zgodzie ze soba, pokochac siebie. Bo mam super silne ego, przez ktore czasem zdarza mi sie krzywdzic ludzi a potem ja, czy raczej moja dusza (wnetrze) zaluje tego, a przeciez nie majac wewnatrz siebie akceptacji nie mozna siebie w pelni pokochac.

Musisz przestać krzywdzić ludzi, podjąć decyzję o niekrzywdzeniu i konsekwentnie się jej trzymać. Po jakimś czasie tego, wnętrze dostrzeże  i zaakceptuje że jesteś uczciwym człowiekiem, i wtedy możesz dopiero zacząć liczyć na kochanie siebie.

Ale, do tego czasu, jeśli będziesz musiał dokonać wyboru kto straci -- Ty czy inni, to zawsze będziesz musiał wybrać swoją stratę.
Bycie eks-szlachtą to nie jest łatwy kawałek chleba ;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-06, 18:59:41 »
Bo mam super silne ego, przez ktore czasem zdarza mi sie krzywdzic ludzi a potem ja, czy raczej moja dusza (wnetrze) zaluje tego, a przeciez nie majac wewnatrz siebie akceptacji nie mozna siebie w pelni pokochac.


A co to jest super silne ego? Jak ty to rozumiesz?