Autor Wątek: Wzorce arystokratyczne i z wyższych sfer  (Przeczytany 15800 razy)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-25, 11:14:48 »
Felicite
"Od siebie dodam jednak, że takie zachowanie, które jest odczuwane jako "jestem lepszy", może mieć też inne źródło. Z moich obserwacji wynika, że chyba nawet częściej chodzi o obciążenia biało-astralne (lub podobne). "

W karmie, jeśli szukać częstotliwości, to "jestem lepszy" i lęki z tym związane, to głównie magiczny wzorzec, albo jako pozostałość po magii w samoocenie, a nie białoastralny.
Białoastralne by było jako częstotliwość "jestem lepszy od Boga (więc mam rację, idźcie za mną)".
A tutaj była mowa o wątku arystokratycznym w tym przekonaniu "jestem lepszy", więc chodzi o osoby, dla których przekonanie "jestem lepszy" jest dominujące z tej karmy, dotyczy struktur społecznych, czasem związanych tylko z hierarchią, czasem z władzą, albo jeszcze coś innego. One mogą mieć jeszcze inaczej to w podświadomości i jest to dla nich główne do uzdrowienia w temacie.

Może warto wziąć pod uwagę perspektywę, że przedstawiasz swoje doświadczenia i wnioski jako ogólne osobom, które zrobiły setki sesji, czyli są praktykami, na temat białego astrala i na tematy tutaj opisane, więc stwierdzenie "jeśli uogólnienie to nie do końca trafione" jest na miejscu w tej sytuacji.
Jedno przekonanie, czy mechanizm potrafi mieć tak naprawdę wiele przyczyn, a nie jedną, lub bazować na wielowarstwowych wzorcach i dla jednego ważniejszym wątkiem będzie w tym arystokracja, dla kogoś innego dzieciństwo.
Zbytnie uogólnianie może być pułapką nie widzenia konkretnej osoby z tym co ma w sobie tak naprawdę i doprowadzić do błędnej diagnozy.
Diagnoza wzorca ma służyć zrozumieniu i uwolnieniu, a nie szufladkowaniu pod swoje dotychczasowe doświadczenie i świadomość.


małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-07-25, 09:51:44 »
Felicite,
Twoje wyjaśnienia odbieram jako wypowiedź `napisałam, co napisałam, ale miałam na myśli co innego`.

Nie chce mi się już wskazywać co, gdzie i jak, moja energia i uwaga wycofują się powoli z tej dyskusji.
W każdym razie chodzi mi o to, że Twoją negację mojego posta odebrałam, że chcesz coś sobie budować (wizerunek) moim kosztem. Dla mnie to jakieś karmiczne zgrzyty.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-25, 01:08:57 »
I jeszcze "rezerwacja, a wlasciwie przekonanie, ze na swiecie jest okreslona ilosc dobr i kto pierwszy ten lepszy czyli jesli on/ona ma to dla mnie zabraknie/nie beddzie nadmiaru
Jeśli dopuszczam, że to może być moje slucham z nadzieją -"pokaz mi jak to zrobic".
Jeśli się zamknęlam, a Ktoś to dobitnie mi o tym przypomina, że nie mam chociaż chcę to latwiej pouczac, niz przyznac się do wlasnych wyborow  - 'jak mozesz byc bogaty skoro tylu biednych na swiecie?.
Paradoksy wychodzą, gdy jesteśmy przekonani, że można Komukolwiek zaimponować nasze posiadanie namiastkowe zwlaszcza, gdy Ktoś ma pelnię w ktorej się znakomicie czuje od dawna-wtedy zaczyna sie biblijne szukanie belek w oczach.
Czyli jednak samoocena..."zle mi z tym, ze masz to, czego nie mam ja, bo latwiej mi wierzyc, ze uzurpujesz sobie prawo do wylącznego posiadania niz pochylic sie nad wlasnymi intencjami"

Satja

  • Wiadomości: 15
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-25, 00:30:42 »
tak sobie uświadomiłam pewną rzecz. Czytuję tutejsze dyskusje i też miewam odczucie że ktoś sie wywyższa....dotarło do mnie skąd takie odczucia...
gdy czytam, słucham czyjejś wypowiedzi i ktoś się wypowiada że "było cudownie, było wspaniale, było lekko i przyjemnie..." i inne w tym tonie to mi to zgrzyta. a zgrzyta dlatego, ze jest to ocena. a kto ocenia? ten kto jest wyżej, mądrzej, lepiej. paradoksalnie gdyby ktoś dawal mi wskazówki byłoby to to samo (czyli wie lepiej) , ale tutaj czułabym wdziecznośc ze może ten ktoś może i umie lepiej, ale się dzieli wiedzą, wiec cos ja z tego mam.
a gdy tak ocenia "było wspaniale" zamiast "czułam/em się wspaniale" to tak, jakby to robił jeszcze z taką łaskawością, wyrozumiałością, ale nijak nie chciał uchylić rąbka z wiedzy którą posiada, która mu umozliwia takie litościwe, z rozbawieniem obserwowanie niezdarnych poczynań tych głupiutkich istotek....chyba biorę takie przejawianie się, jakby ktoś wchodził w kompetencje Boga. mniej mi niepasuje ocena negująca bo jest jednoznaczna, a tutaj nie ma takiej jednoznacznosci, różnie to można odebrać......zastanawiam się jeszcze co to za wzorzec u mnie i jak go ugryźć jakos tak mi sie kojarzy wlasnie z arystokracją

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 23:09:04 »
Jeśli uogólnienie to nie do końca trafione biorąc pod uwagę, że psychika ludzka bywa skomplikowana i często wymaga elastyczności i wielowymiarowego podejścia.

Z tym się zgadzam, ale to dotyczy każdego uogólnienia. Myślę, że jeśli się uogólnia, to powinno się to brać pod uwagę, a przynajmniej ja to robię.

Notabene sama sobie zaprzeczyłaś pisząc najpierw że tu nie chodzi o to, że ktoś "czuje się gorszy, niższy, z brakiem samoakceptacji" (cytat mojej wypowiedzi), ale o kontrolę, a potem pisząc, że pierwotna jest kwestia niedowartościowania.

Tylko na pierwszy rzut oka, bo gdyby przyjrzeć się dokładniej, to wcale sobie nie zaprzeczyłam. A to dlatego, że pisałam, że kwestia niedowartościowania jest pierwotna, tak, jak w przypadku wielu innych wzorców, natomiast kwestia kontroli jest tutaj bezpośrednią przyczyną. Dla mnie bezpośrednia to nie to samo, co pierwotna.


Przeważnie biały astral to oddzielna sprawa, bo inne cele i intencje, nawet gdy ktoś ma w karmie jedno i drugie.

Ja też tak uważam.
Właśnie dlatego tak podkreślam, że moje wnioski ograniczają się tylko do obciążeń białoastralnych.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-24, 22:43:13 »
Jakoś nie kojarzę w arystokracji dużo wzorców białoastralnych, ani historycznie, ani współcześnie.
Przeważnie biały astral to oddzielna sprawa, bo inne cele i intencje, nawet gdy ktoś ma w karmie jedno i drugie.

Zresztą arystokracja (zależy która) potrafiła też dużo dobrego wnieść w społeczeństwo, nie tylko wzorce, ale np. dbałość o kulturę, o prawo, reformowanie mające na celu poprawę w społeczeństwie, co jest w sprzeczności z wzorcami białoastralnymi.
Wystarczy wziąć za przykład kobiety-arystokratki w Polsce z okresu rozbiorów, często bardzo szlachetne życiorysy i dużo mądrych społecznie decyzji.

Warto nie mylić wysokiej samooceny u innych, gdzie czasem własna siada, gdy jest niższa, z tym jaki ktoś jest realnie, czy jest to tylko projekcja własnych wyobrażeń i oczekiwań o co komuś chodzi.
Pamiętam jak mi czasami siadała samoocena jak byłam przed RD przy kobietach (w sumie dziewczynach wtedy, bo też byłam nastolatką) ze zdrowym poczuciem własnej wartości (i tylko wiedziałam, że to mój problem i stąd moje zahamowania w wyrażaniu się, że są lepsze, wg mojego ego). A jak inaczej się działo przy sztucznych gwiazdach, czyli takich co grały gwiazdy, żeby się dowartościować, bo nie czuły się ważne i wyjątkowe wbrew pozorom. Przy tych drugich, to raczej włączało się poczucie, że grają kogoś kim nie są i że chcą kontrolować innych, żeby im nikt nie wszedł w ich teatr.
Teraz jedne i drugie niech sobie żyją i nic to nie robi, bo z pierwszymi fajny kontakt, a z drugimi bez wpływu na mnie, neutralnie.

Niektóre osoby uznałabym jednak za prawdziwe gwiazdy, gdy się rozświetlają naturalnie, cudownie:)

Znam osobę, która jest przyjazna, ciepła, akceptująca i bez sztuczności, a czasem mówi o swoich zachowaniach "bo ja taka gwiazda" (och co wy ze mną macie) i sama się z tego śmieje i to tylko wskazuje na uczenie się przez samoświadomość i akceptację. A dominuje w niej otwartość, inteligencja , elokwencja, kontaktowość i zadowolenie z życia.



« Ostatnia zmiana: 2012-07-24, 22:52:48 wysłana przez Sylvia »

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 21:23:56 »
Felicite,
Jeśli uogólnienie to nie do końca trafione biorąc pod uwagę, że psychika ludzka bywa skomplikowana i często wymaga elastyczności i wielowymiarowego podejścia.
Notabene sama sobie zaprzeczyłaś pisząc najpierw że tu nie chodzi o to, że ktoś "czuje się gorszy, niższy, z brakiem samoakceptacji" (cytat mojej wypowiedzi), ale o kontrolę, a potem pisząc, że pierwotna jest kwestia niedowartościowania.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 16:30:02 »
Aha, może ja napiszę, co mam na myśli, gdy piszę "kontrola". Chęć kontroli to dla mnie też chęc, by ktoś zachowywał się tak, jak ja chcę.
Czyli w sumie zawsze, gdy mi się coś nie podoba, to jest u mnie chęć kontroli (by coś się zmieniło lub nie zmieniało, nieważne. Ale żeby było takie, jak ja tego chcę).

No i jeszcze przypomnę, że ja piszę o wzorcu "byciu lepszym" wynikającym z obciążeń białoastralnych, a nie z wzroców arystokratycznych.
Ten obciążenia (BA) bardzo mocno bazują na chęci kontroli. Oczywiście za tym kryje się niedowartościowanie (a przed tym brak bezp.), ale tak samo jak za wszystkimi innymi obciążeniami.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-24, 16:33:37 wysłana przez Felicite »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 16:26:31 »
Małgosia,
nie pisałam wyłącznie o sobie, to było uogólnienie.

Jeśli już coś jest bazą, to brak bezpieczeństwa, a kontrola czy niedowartościowanie są wtórne.

Tak, kontrola wynika z braku bezpieczeństwa. Tak to czuję i w sumie pośrednio to już napisałam:

Bo takie obciążenia, typu  "moje jest lepsze", wynikają zawsze z braku bezpieczeństwa.

Bo ja to widzę w ten sposób, że właściwie wszystkie wzorce wynikają z tego braku, że inne rzeczy są wtórne. Jednakże brak bezpieczeństwa też nie jest pierwotny. Moim zdaniem pierwotna była właśnie kwestia niedowartościowania (braku jedności), jeśli już idzie o ścisłość.

Jeśli to napisałaś o sobie to ok, ale jeśli to ma być uogólnienie, to się z nim nie zgodzę. Tu często kłania się zaniżona samoocena i braki emocjonalne i jak się to powypełnia, to problem znika.

Natomiast co do tego, to można by powiedzieć tak samo, że zawsze kłania się niska samoocena, bo przecież aż do oświecenia ta samoocena jest zaniżona, bo człowiek jeszcze nie do końca widzi się takim, jakim jest naprawdę, nie ma jeszcze pełnej boskiej świadomości.
Ja pisałam o bezpośrednich przyczynach, czyli właśnie o kontroli, która wynika z braku bezpieczeństwa, a ten z - można tak to ująć - niskiej samooceny. Ja to widzę w ten sposób, że wszystko to się ze sobą ściśle łączy i nawet miesza (np. niedowartościowanie może być pierwotne, a może być też wtórne), tak więc trudno powiedzieć, kto "ma rację", bo to zalezy z jakiej strony się na to spojrzy i od tego, jakiego języka się używa.
Zresztą zaniżona samoocena i brak bezpieczeństwa (i wynikająca z tego kontrola) to właściwie dwie strony tego samego medalu. Bo jeśli się czuje, że jest się niepełnowartościowym (w jakimkolwiek aspekcie), to trudno się poczuć bezpiecznie. Natomiast gdy świadomość swojej prawdziwej natury rozszerzy się na tyle, że nie trzeba zapełniać braków emocjonalnych z zewnątrz (czyli gdy samoocena wzrośnie), wtedy automatycznie człowiek czuje się bezpiecznie i nie musi kontrolować otoczenia. Tak jak pisałam: dla mnie to wszystko się ze sobą łączy.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 16:21:54 »
Dla mnie te obciążenia widać w starciu z autorytetami- osoba z tym wzorcem nie odpuści dopóki nie uzna się jej racji. Paradoksalnie nawet jeśli przyzna sie do blędu, nawet jeśli sama zauważy alogiczność postępowania, to i tak będzie sie domagala przyznania racji-->coś na zasadzie "od kiedy autorytet nie znaczy JA""

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-07-24, 16:21:28 »
U mnie właśnie tak było. Głównie chodziło o niską samoocenę i braki emocjonalne. Swego czasu przyciągałam wiele kobiet do swojego życia z tego typu wzorcami, które rozświetlając swoje cudowne światło jednocześnie emanowały „jestem lepsza”, „co ty tam głupiutka możesz wiedzieć” itp. Czułam się przy nich dokładnie jak przy mojej mamie : ) . Te relacje nie trwały zbyt długo, bo mnie męczyły kontakty, gdzie kobiety uwielbiały być w centrum uwagi, mówić tylko o sobie (po 15 min to już było zbyt męczące), a rzadko kiedy były zainteresowane tym co dzieje się u innych. Najbardziej co mnie ruszało, to sprzeczne sygnały które dostawałam. Z jednej strony światło, miłość i akceptacja  a pod płaszczykiem pogarda dla ludzi, krytykanctwo, umniejszanie czyichś zasług.  I to faktycznie było do czasu, póki nie podniosłam samooceny i popracowałam nad brakami. W tej chwili już w ogóle nie przyciągam takich osób do bliskiego otoczenia, a te które zostały (moja mama), zupełnie zmieniły stosunek do mnie.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 15:07:49 »


I jeśli ktoś to wyczuwa i go to denerwuje, to tutaj już nie chodzi bezpośrednio o to, że "czuje się gorszy, niższy, z brakiem samoakceptacji", ale o to, że w jakimś aspekcie swojego życia ma podobne wzorce oparte na kontroli.


Felicite,
Jeśli to napisałaś o sobie to ok, ale jeśli to ma być uogólnienie, to się z nim nie zgodzę. Tu często kłania się zaniżona samoocena i braki emocjonalne i jak się to powypełnia, to problem znika. Jeśli już coś jest bazą, to brak bezpieczeństwa, a kontrola czy niedowartościowanie są wtórne.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 13:52:54 »
Starfire, ja też tak to widzę.
Zresztą wg moich doświadczeń, to wszystkie wzorce (tyle że niektóre dużo bardziej pośrednio) mają funkcję ochronną.


Dziewczyny,
zgadzam się z tym, co napisałyście o wzorcach osób pochodzących z wyższych sfer.
Od siebie dodam jednak, że takie zachowanie, które jest odczuwane jako "jestem lepszy", może mieć też inne źródło. Z moich obserwacji wynika, że chyba nawet częściej chodzi o obciążenia biało-astralne (lub podobne).
Osoba z takimi obciążeniami roztacza wtedy subtelną aurę "moje jest lepsze", czy "ja mam zawsze rację", nawet jeśli bezpośrednio nie wypowiada się w tym tonie, to jej wypowiedzi są podszyte tego typu niemymi przekazami.
I jeśli ktoś to wyczuwa i go to denerwuje, to tutaj już nie chodzi bezpośrednio o to, że "czuje się gorszy, niższy, z brakiem samoakceptacji", ale o to, że w jakimś aspekcie swojego życia ma podobne wzorce oparte na kontroli.
Wzorce tych osób mogą dotyczyć różnych dziedzin życia (czyli widocznie różnić się od siebie), jednak w jakiś sposób muszą "zahaczać" o siebie. To dlatego tak denerwują.
Można też je zauważać, ale nie musi to denerwować. A można też wcale tego nie widzieć (to też wynika z różnych względów: po pierwsze, można nie wiedzieć dlatego, że nie ma się "zahaczających" wzorców, a po drugie, dlatego że jest się na to zwyczajnie zaślepionym).

Takie zachowanie (zarówno osoby "lepszej", jak i tego, kogo to denerwuje) wynika ze strachu. Obie te osoby czują się w jakiś sposób zagrożone (choć może to być ukryte w podświadomości). Bo takie obciążenia, typu  "moje jest lepsze", wynikają zawsze z braku bezpieczeństwa.

Dodam też, że nie napisałam tego, by kogokolwiek urazić, ani też nie miałam na myśli kogoś konkretnego. Po prostu opisuję to, co obserwuję u siebie i u innych.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-24, 13:47:45 »
StArfire
Trafione w 10 z tą ochroną, też się do tej intencji jako ważnej dokopałam kiedyś. Chociaż skutkiem też była kontrola i usztywnianie, dystans, bo to jednak nie jest boska ochrona miłością, radością i przepływ z nimi związany.


Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-24, 09:06:53 »
Myślę, że takie 'arystokratyczne poczucie wyższości' to także wzorzec ochronny, mający za zadanie jakby odizolować od innych ludzi, aby umożliwić nieskrępowanie doświadczanie/przejawianie siebie. Przynajmniej taki mechanizm zauważam u siebie, działa on trochę jak ochronny bufor przed wchodzeniem w obce struktury mentalno-emocjonalne.