A co do duszenia sie, to mnie ,,dusi" nasze spoleczenstwo, jego przyzwyczajenia, mentalnosc itp. Np. chocby roznica w odbiorze kultury wyzszej. Bedac w miesatach za granica bez trudu znajdowalem na srodku tygodnia wydarzenia, ktore spokojnie zadowalaly moje gusta. Bedac czasem w Warszawie czy innym wiekszym miescie polskim mialem czasem trudnosci z wybraniem czegokolwiek (pomijam tutaj imprezy typu kino czy bary bo do kina, z uwagi na badziewaisty repertuar prawie nie chodze, a bary to wiadomo, nie ten wiek juz i ogolnie nie przepadam).
Czasami obserwuje, czytam co sie tam dzieje i np. wzrost popularnosci muzyki disco polo....no po prostu az mnie zaczyna trzasc. Ja rozumiem, ze na wsi, gdzie ludzie zyja bardziej prosto taka muzyka moze sie podobac ale jak czytam, ze na koncerty przychodzi iles tysiecy luda i to w sredniej wielkosci miastach typu Bialystok, Lublin czy Bydgoszcz no to po prostu rece mi sie zalamuja.
Albo czytalem niedawno o badaniu, ktore mialo na celu wykazac, jak spedzaja czas studenci w polskich miastach. Z owego sondazu wynikalo, ze ok 40 procent studentow w ogole nie wychodzi w czasie wolnym zakademikow, tylko tam spedza swoj wolny czas. Masakra. I to sie odbija na tym, jak sie zyje posrod takiego spoleczenstwa.
Podsumowujac, czuje sie w Polsce zle. Nie widze tutaj szybkiej szansy na zmiane mentalnosci, glownie przez warunki gospodarczo-ekonomiczne. Ludzie nie majac wiekszych perspektyw lubuja sie w tym, co ich otacza a ze otacza nas niestety mniej lub bardziej wyrafinowana tandeta, to i obyczaje nie sa najwyzszych lotow.