I jeszcze tak cos na zakonczenie.
Nie wiem, jak to jest w innych panstwach ,,bogatego " Zachodu bo jak dotad jezdzilem tam wylacznie jako zwiedzajacy, ale z opowiesci i relacji ludzi, ktorzy tam zyja i wyemigrowali za chlebem (a ma ich niemal dzis kazdy) slyszalem, ze nie panuje tam (oprocz emigrantow oczywiscie) typowo zlosliwa postawa zazdrosci czy patrzenia, jak ktos zyje, gdzie i z kim mieszka itp. W Polsce odkad pamietam, przy blizszej znajomosci ludzie zaczynali pytac mnie o to, jak zyje itp. na co grzecznie i na luzie opowiadalem im jak sie sprawy maja. Nie minal dlugi czas, jak dowiadywalem sie, od innych ludzi lub od nich oosbiscie, ze krytykowany byl moj sposob zycia poniewaz (wymienial tu wylacznie kilka wariantow):
-mieszkam z rodzina (w czasach, gdy mieszkalem z rodzicami moi znajomi dziwili sie [ conajmniej, bo spotykaly mnie bardziej natarczywe tresci] czemu nie mieszkam jak wiekszosc z innymi mlodymi ludzmi a na odpowiedz ze jest mi tak lepiej, wygodniej tudziez potrzebuje swojego miejsca lecialy epitety pt. niesamodzielny, nietowarzyski, niedostosowany itp.
-dlaczego nie chodze na imprezy gdzie inni chodza (odppwiedzi podobne do tych powyzej plus to, ze widocznie mam o sobie wyzsze mniemanie i dlatego nie lacze sie z innymi)
-dlaczego nie pracuje jak wiekszosc np. w tzw. normalnej pracy typu sklep, biuro, etat itp. (tutaj njaczesciej lecialy okreslenia typu nierob, niedostosowany, wygodny, unikajacy ciezkiej pracy itp.)
Moglbym tak wyliczac sporo. Tylko po co. Mnie zastanawia i meczy fakt, ze u nas patrzy sie ludziom na rece doslownie we wszystkim, co ludzie robia. Z relacji osob, ktore juz wyemigrowaly bardzo czesto slysze, ze tam absolutnie nikt nie interesuje sie czyims zyciem prywatnym. Na pewno ludzie obgaduja siebie (bo jest to typowo ludzka cecha), jednak nie odbywa sie to w tak zlosliwy sposob, jak u nas. Odnosze tez wrazenie, ze tam ludzie po prostu nie interesuja sie zbytnio innymi w sensie ich zycia prywatnego, chyba ze sa ze soba blisko zwiazani (co normalne).
Watpie, aby byla to wina kulejacej ekonomii. raczej kulejacej kultury osobistej (malo powiedziane) plus szereg obciazajacych wzorcow typu zazdrosc, zlosc, niechec do podjecia wysilku, liczenie na innych, i dziesiatki innych.
No coz, wydaje mi sie, ze to chyba nie ja mam arystokratyczne obciazenia

. A jesli nawet, to wole byc arystokrata niz plebsem zachowujacym sie jak nie powiem kto

.