Nie wiem czy to co napiszę, jest z " wyższych sfer" ale tak podchodzi:)
W temacie związku odreagowywałam ostatnio temat z związany wżenianiem się w tzw " wyższe sfery", albo przynajmniej dość wysokie;)
Wzorce dziewczyny ( chyba Indie, albo podobne klimaty) gdzie rodząc się w bogatej rodzinie byłam wychowywana " do zamążpójścia", czyli od dziecka
tresowanie i kodowanie przez matkę, jak być wartościową i atrakcyjną kobietą dla przyszłego męża. Bardzo to męczące bo kontrolowana była cała moja kobieca osobowość, jak mam się zachowywać, przejawiać, mówić, siedzieć, chodzić, patrzeć, uśmiechać by mojego przyszłego męża odpowiednio zauroczyć na początku, a potem poddtrzymywać to zauroczenie po zawarciu małżeństwa.
Taka geisza tylko w innej kulturze i w roli żony. Oczywiście chodziło o to, że mam być oczkiem w glowie męża, tak by mieć na niego wpływ. Kobiety nie miały wtedy wiele do powiedzenia, więc ich siła polegała właśnie na takim graniu kobiecością i "subtelnym wywieraniu wpływu".
Cały czas towarzyszyło temu napięcie, presja, że to jest cała moja wartość jako kobiety, partnerki. Jeśli się nie sprawdzę, to jestem do niczego. Chodziło także o honor i pozycję społeczną całej rodziny, więc nie można było zawieść oczekiwań.
Mężczyzna cały czas miał być mną zafascynowany. Oczywiście dotyczyło to także życia seksualnego.
Oczywiście nie miało to nic wspólnego z miłością i harmonią, a chodziło o zwykły układ, sprzedaż córki tak by cała rodzina na tym zyskała. Widziałam, że moja ówczesna matka absolutnie nie wierzyła w miłość, chyba większość kobiet w tej kulturze nie wierzyła. Kobieta była tylko narzędziem, a cała jej siła i wartość leżała w umiejętnościach manipulowania swoim urokiem.
Trochę podobne wzorce mają geisze, tylko , że one muszą być cudowne dla wszystkich, a nie mogły kochać i mieć partnera.
I jeszcze dziewczyny w haremie, które musiały konkurować ciągle z innymi kobietami o względy męża, bo od tego zależało ich życie.
Niestety karmicznie wygląda to tak, że miało się wszystkie te warianty na raz;) Więc duuuuże napięcie.