Od kilku dni mam coś takiego, że dowiaduje sie o czymś , np czytam jakąś książkę i czuję, że nie tylko poszerzam swoja wiedzę, ale i automatycznie coś się we mnie transformuje. Może i dotychczas tez tak było, ale tego nie czułam. I chyba nie było to tak silne jak teraz.
Zaczęło sie od książki Beattie Melody "Koniec współuzależnienia". Zrozumiałam w jaki sposób ukształtowała sie moja sztuczna osobowość pod wpływem lęku i niezgody na siebie. Kolejna pozycją, którą przeczytałam niemalże w 1 dzień była książka Tonny Hellsten "Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików (bardzo polecam), dzięki której poczułam, że mogę wyjść z tych schematów. Bo schematy to nie ja.
Widzę duży związek z przyspieszeniem uzdrawiania, a uwolnieniem się od wzorców karania się, lęku przed karą za osiągnięcia czy byciem sobą. I leku przed odrzuceniem bycie niedoskonałą. I za bycie sobą.