(...)
ja też od dziecka lubię cyferki , statystyki i mielenie tego na różne sposoby
jednak właśnie świadomie unikam tego jeśli chodzi o mi.in bieganie. chodzi mi głównie o sukcesywne zwiększanie , programowo czegoś nie kierując się odczuciami itd
O tak, te cyferki. I jeszcze robienie notatek plus gromadzenie informacji. To chyba u mnie karmiczne- pewnie z jakiegoś wcielenia mnicha i/lub urzędnika, który prowadził grubaśne księgi wypełnione informacjami i cyframi. Teraz po każdym joggingu notuję kilka informacji: nr biegu, czas biegu, pokonany dystans, temperaturę i godzinę zakończenia biegu. Czasem dopisuję dodatkowe informacje np: obecność oblodzenia na trasie. W sumie wystarczyłoby notować tylko czas biegu żeby obserwować ewentualny progres na danym odcinku ale ja wolę (a dokładniej moja pśka) więcej tych informacji.
Może za XX lat przewracając pożółkłe karty moich notesów będę cmokał nad niewielkim progresem jaki czyniłem stopniowo w kolejnych biegach ;-)
Dalej a propos cyferek,
zrobiłem świetny (moim zdaniem), trzymiesięczny test butów biegowych składający się z opisu tekstowego, fotografii butów z wielu ujęć PRZED testem i z takich samych ujęć PO trzech miesiącach testu. Do tego mapki z zaznaczonymi trasami testowymi a było tych tras kilka, tabelka w Excelu z kilkoma informacjami jak temperatura w trakcie biegu, nawierzchnia trasy danego biegu, nr trasy, długość trasy i jeszcze kilka informacji. Na koniec oczywiście wnioski z testu. Wysłałem mój test w formie PDFu do firmy, która ogłosiła ten test-konkurs a na koniec baba z tej firmy powiadomiła mnie, że konkurs został odwołany bo podobno pozostali zawodnicy (wszyscy oprócz mnie) wycofali się bo im się nie chciało testów robić.
Ech ta moja karma z pewnymi ludźmi...
Co do biegania maratonów,
myślałem nad tym i za bardzo mi to pachnie programem ,,przekraczaniem własnych możliwości" a ja to już miałem w poprzednich wcieleniach grając role wojownika/ żołnierza. Teraz wystarcza mi wysiłek sportowy tylko dla kultywowania zdrowia, dla kondycji. Ale oczywiście każdy ma inny plan na swoje życie więc może tą kwestię widzieć inaczej.
Ach to bieganie po drogach/ ścieżkach leśnych,
zwłaszcza w jesiennych ciemnościach przy latarce ma swój urok. Wtedy właśnie poczułem milczącą sympatię drzew do mnie jako do człowieka. Cisza w ciemnym lesie ma wymiar magiczny.