Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 641043 razy)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-20, 21:04:39 »
Bardzo ważne jest aby on wyrażał słownie swoje lęki, aby one się w nim nie kumulowały. Poroś aby rysował to czego się boi i dużo z nim o tym rozmawiaj. Albo bawcie się w przedszkole tak aby on był przedszkolanką a ty dzieckiem. Wtedy może dużo wyjśc na wierzch.

Super pomysł sama z tego skorzystam.


Inga

  • Gość
[#]   « 2014-05-20, 16:21:31 »
Bardzo ważne jest aby on wyrażał słownie swoje lęki, aby one się w nim nie kumulowały. Poroś aby rysował to czego się boi i dużo z nim o tym rozmawiaj. Albo bawcie się w przedszkole tak aby on był przedszkolanką a ty dzieckiem. Wtedy może dużo wyjśc na wierzch.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-05-20, 15:47:21 »
może warto jak mówi Inga spróbować z innym przedszkolem. Bo przyczyną może być silna karma z kimś z tego przedszkola - przedszkolanka albo grupą dzieci (tu mi przyszła przykładowa relacja  : on w dawniejszym wcieleniu ofiara a grupa dzieci jego kaci)

może wcześniej potłumacz mu afirmacje - niech powtarza "jestem bezpieczny w tym przedszkolu, wśród tych dzieci"

A jeszcze jedno. Różne soby często w ten sposób odzwierciedlaja naszą karmę podobną. MOże powinnaś sobie coś odreagować i to spowoduje że on łatwiej coś puści nawet na nieświadomym poziomie. Skorzystałbym z regresingu

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-05-20, 15:12:48 »
Muszka
A to jest jedyne przedszkole? Może gdzie indziej byłoby lepiej.
Bardzo mi żal twojego dziecka.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-20, 12:49:59 »
muszka91,
moim zdaniem przed podjęciem decyzji powinnaś uwolnić się od poczucia winy względem syna i przekonania, ze nie jesteś wystarczająco dobra matką. Bo to powoduje, ze trudno ci jasno i przytomnie zobaczyć sytuację i podjąć decyzję. Z tego co piszesz odniosłam wrażenie, że masz takie przekonanie, że nie możesz mieć wszystkiego co chcesz jednocześnie: czyli dobrej relacji z synem, rozwoju i pieniędzy. Tak mi przyszło do głowy, że może by z tego taki mini- dekrecik stworzyć. Np cos takiego:
Ja ... uwalniam się od poczucia winy względem syna. Uświadamiam sobie, że jestem wystarczająco dobra matką, gdyż kocham syna i chcę dla niego jak najlepiej. Jestem wystarczająco dobra matką nawet jeśli chcę czegoś również dla siebie. To w porządku, że chce czegos dla siebie mając syna. Uświadamiam sobie, że mogę jednocześnie być dobra matką dla swojego syna, rozwijać sie duchowo i mieć wystarczająco dużo pieniędzy. Zasługuję i otwieram się na to by mieć to wszystko już teraz.

Nie wiem czy to wykorzystasz, ale może cię to do czegoś zainspiruje. Ja mam córkę w wieku szkolnym i tez przeżywam takie rozterki - ile dla siebie a ile dla córki ...  I niezależnie jaką decyzje byś podjęła pamiętaj, że jak sie rozwijasz to twój syn tez korzysta, więc rozwijasz się też dla niego, nawet jeżeli chwilowo masz wywałki. Zresztą z tego co piszesz masz dobrą relację z synem. Niezależnie jaką decyzję podejmiesz masz moje wsparcie.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-20, 11:26:37 »
muszka91
moja córka jest już nastolatką ale z prerspektywy czasu powiem ci że bardzo żałuje że nie poświęcałam jej więcej czasu w okresie przedszkolnym. Myślę że o wiele lepiej by mi było dzisiaj i dla niej też było by to lepsze. Gdybym mogła cofnąć czas wszystko zrobiła bym inaczej, bardziej zaangażowała  bym się w relację z córką a odpuściła bym sobie bezsensowne relacje z ludźmi z pracy, internetu które i tak nic mi dobrego nie przyniosły.  Panuje takie przekonanie wśród rozwojowców jakoby dziecko w czymś przeszkadzało, jakoby blokowało rozwój. Guzik prawda. Dziecko wcale niczego nie blokuje wręcz przeciwnie rozwija. Z dzieckiem będziesz na całe życie to czasami dłużej niż z jakimkolwiek facetem :) i jak sobie nie zbudujesz dobrej relacji to całe późniejsze życie będziesz ponosić konsekwencje.  Gdy masz możliwość zostać z nim w domu to nawet gdybyś miała mniej kasy i musiała nieźle oszczędzać - olej pracę, jak on pójdzie do szkoły  będziesz mogła pójść na etat. Zobacz czy nie mogła być jakoś dorobić w domu, może mały by ci w tym pomagał. Rozmawiaj z nim, mów mu o swoich rozterkach tak aby zrozumiał, angażuj go w prace domowe, gotujcie razem i bawcie się.  Gdybyś zdecydowała się być w domu to dużo z nim wychodź na jakieś darmowe zajęcia z innymi dziećmi, do piaskownicy aby stopniowo się przyzwyczajał do innych dzieci. Naucz go czytać i pisać aby w zerówce od razu startował z pozycji dobrego ucznia.
Jeśli masz tragiczną sytuację finansową to może udało by się kogoś z rodziny zaangażować do opieki nad nim a po pracy ty byś się z nim bawiła. Praca nie ucieknie a stracone lata i związek emocjonalny z dzieckiem owszem. Takie jest moja zdanie, oczywiście ktoś może się z tym nie zgadzać rozumiem. Choć zwykle najwięcej rad na temat dzieci dają osoby które ich nie mają :))) 

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-20, 10:56:27 »
Hej kochani :) ciągle pisze o tym dziecku bo cierpię na obrzydliwy paraliż decyzyjny; z jednej strony wyłania się we mnie lepszy obraz rzeczywistości a z 2giej stare schematy dają w pięty.
Moze jednak powinnam zabrać się za afirmacje zamiast biernie ulegać negatywom.
Moj syn nie chce chodzic dalej do przedszkola ! matko to trwa 9 miesiac, narzekania, bólów brzucha, i innych tego typu. Boje się,że on moze mnie manipulować a ja juz nie wiem co robić, czy go zostawić czy wypisać. MOgłabym zostac z nim w domu i nauczać,rysowac ale chodzi tez o finanse ze musiałabym jakos tez zarabiac , tu mam mase wyobrazen ze sie nie uda , ze trzeba jakos zyc. Z 2giej storny nie chce na siłe go ciągac... moze gdyby nie te nocne bóle i drgawki to bym się nie przejęła a tak mnie to przeraża i nie chce go wystawiac na dodatkowy stres. Są za , są przeciw. Jak zostawie to praca tu bedzie głównym problemem, jak oddam to mnie ściska i robie sobie wyrzuty ze jestem wyrodną mamą. Jakies p.winy dopada.  A on w domu się czuje dobrze , chce ze mna duzo czasu spędzac, fajnie potrafimy sobie spędzac ale jak z tyłu głowy mam brak finansów to wchodza wywałki zamiast fajnej i spokojnej zabawy. Nauczanie domowe wydaje mi się fajną sprawą, moze mogłabym się nawet tak spełniac, robiąc cos kreatywnego ale wyżej tyłka nie podskoczę na dzien dzisiejszy i bez kasy to moge sobie pomarzyc o nauczaniu domowym;) moze ja za duzo wymagam od siebie? juz sama nie wiem. Skręca mnie ten brak szybkiego działania, podjęcia decyzji i tylko się tak męcze w zawieszeniu. Sama juz nie jestem przekonana do przedszkola po tych wszystkich 'problemach' adaptacyjnych. Co tu duzo gadac, w podskokach nie idzie , jest niechęć a ja juz nie wiem jak mam go przekonac, juz nie mam zadnych asów w rękawie. Ja chyba bym chciała jak najwiecej tych negatywnych wyobrazen puścić szybko i brać na to miejsce ? no właśnie co? brak wiary we własne siły sprawcze:))) ehh te wywalanki:)))

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-05-19, 16:57:17 »
aha, dzięki

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-19, 15:59:15 »
Inga chodzi o coś takiego
http://potencjalosobowosci.com/diagnoza-potencjalu/

Mam wersję papierową testu.


Inga

  • Gość
[#]   « 2014-05-19, 15:37:14 »
Gdzie jest opis typów osobowości? Jakiś katalog? Chciałabym wiedzieć jaki ja mam.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-19, 14:47:14 »
Nie dość, że mam niepowtarzalne nazwisko, to jeszcze typ osobowości występujący u 1% populacji (czyli rzadszy niż UA ;)
Ciekawe co sobie jeszcze takiego nietypowego wymyśliłam ;)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-18, 12:05:59 »
Coś się u mnie zaczyna mocno ruszać pod wpływem intencji oczyszczenia i wybaczenia. A to przypomni mi się jakaś dawno zapomniana, a znacząca sytuacja, a to jakieś przypadkowo usłyszane zdanie pasuje do układanki, a dziś rozmowa telefoniczna z bardzo bliską osobą, co do której wciąż mam mnóstwo żalu i choć próbuję wybaczania, to jeszcze jakieś pokłady tego żalu i smutku wychodzą szczególnie w powiązaniu z zasługiwaniem.
I w wyniku tej rozmowy, gdy okazało się, że to ja przeinaczam fakty uparcie stawiając siebie w roli ofiary, zdałam sobie sprawę z tego, że robię to celowo - nie dopuszczam możliwości, że mogło być inaczej niż ja to widzę i interpretuję. Coś drgnęło, coś wypłynęło i puściło - zrozumienie, że dalsze (wzajemne) oskarżanie nie ma sensu. Ale w to miejsce pojawiło się uczucie, które towarzyszyło mi przez bardzo długi czas : poczucia ogromnej, wszechogarniającej tęsknoty za jakimś bliżej nieokreślonym i chyba realnie nieistniejącym bliźniakiem, z którym jakbym dawno temu zostałam rozdzielona.
Czy ktoś wie może o co chodzi?

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-17, 19:20:14 »
i w sumie dziwi mnie to bo nie czuje ze jakis sukces osiagnelam a że moja praca to jakieś nie wiadomo co. w sumie nawet studiów nie trzeba do tego, bo wszystkiego może się kazdy nauczyc.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-17, 19:16:49 »
juz drugi raz gdy jestem długi czas za granicą w moim domu rodzinnym rozgrywają się przejmujące sceny z powodu choroby dziadka, wokół którego alkoholizmu zawsze kręciło się większosc, choc od dawna juz nie pije z racji wieku-ma 92 lata.
i...srednio mnie to teraz interesuje-ich przejmowanie się, narzekanie, zdołowanie. mam taka mysl by moze się zacząć przejmowac, ale jak tutaj slonce swieci, wiosna to jakos nie umiem sie zmusic. jest jednak cien mysli, ze jestem wyrodna i nierodzinna no bo powinnam tam znim pewnie siedziec albo przynajmniej sie przejmowac, no bo dziadek tyle mi dał.
wszyscy w domu uwazaja ze osiagnelam  jaki sukces, największy z nich-zawodowy. czuje sie z tym dziwnie. znajomi zazdroszcza mi pobytu we Francji a czesc pewnie i pracy-tzn sami mowia, ze tej Francji zazdroszcza. i wkurza mnie to, bo troche w zyciu sie nacierpiałam i w koncu gdy mam jako taki spokój to teraz mi zaczynaja zazdroscic.
zadzwonilam dzis do kolezanki ze studiów i oczywiscie gdy spytalam co u niej to zaczela narzekac na pracę. tak robią wszyscy. W sumie jest mi głupio, że ja nie mam powodów do narzekań (co nie znaczy że nie narzekam wcale) a inni tak narzekają i narzekają.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-15, 20:05:06 »
w sesjach regresingu ktore ja mialem nie bylo parcia na przypominanie sobie na sile i na sile wywlekanie przeszlsoci, bylo pracowanie z biezacymi odczuciami i stosunkiem do biezacej sytuacji , dopiero pozniej jak juz energia szla na prawde ostro pojawiala sie przeszlsoc.

moze uda mi sie w tym miesiacu wrzucic filimk instruktazowy do pewnej techniki , ktora wlasnie jest dobra na napiecia czy traumy to ci podrzuce jesli chcesz, jak ktos tez potrzebuje to pisac na priv. wydaje mi sie ze nie bede mogl tego zrobic publicznie, bo to z dvd, chodzi o technike TRE.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-15, 20:07:48 wysłana przez medżik »