Widzę te swoje cholerne współuzależnienie od ojca- ciągle mam ochote najpierw pytać tatusia o zdanie, co zrobić, gdzie iść, co wybrać. Co tatuś by zrobił. Z drugiej strony cholernie mi do niego wywala złość, gniew, nienawiść- kipi i kipi i wre. Dziś mu to powiedziałam dość nieasertywnie ale lżej mi się zrobiło ;-) I HATE YOU soł macz rajt nał!!!!! zamiast czuję nienawiść, złość, gniew gdy.. no cóż nie pora tu na gadki o asertywności:)
Jest ambiwalentnie na maxa. A co takiego przy tatusiu jest( co zauważyłam):
A czuję się przy nim bezpieczniej- czyli brak mi swojego wewnętrznego p. bezp i opieram to na nim. W dzieciństwie uciekałam do niego na wieś od matki alkoholiczki i tam było bezpieczniej.
B widze ,ze on robi wszystko koło mnie , sam , bez mojego pytania i proszenia- bierze sie za moje obowiązki, pomaga i taki kochany- on ciągle' jest' żebym czuła ze jest mi potrzebny i niezbędny do życia. Takie robi wrażenie. A ja się głubię i faktycznie widzę: bez tatusia oni rusz...
c Gadał mi ze nie dam rady i faktycznie tak bywało

najlepsza afirmacja ever
d finanse, samoocena do zrobienia
Jutro są nowe perspektywy,życie idzie na przód i chce zrywac stare tamy.. czy mam dość odwagi by iść z prądem?

po nosie nie zamierzam nic walić . Jak wyjść poza współuzależnienie?

w moim przypadku afirmacje to za mało- chyba tylko działanie mnie uratuje. Może najpierw zacznę od CV

-- a na koniec dowcip

na poprawe humorku:)
Pani Adelina: i co Ola znalazłaś pracę?
Ja: hmrtpf
Pani Adelina (lat 87) : no ty szukasz pracę.. tak jak Ja

Ja: cierpię na brak motywacji do działania ( a w duszy - dosadnie trafiła skubana)
My: ha ha ha
Bo ja zamiast działać to myślę o działaniu
