Wiesz, nie wiem. Na pewno tak. Kiedyś zresztą, nie tak dawno temu, temat perfekcjonizmu i ambicji schodził na węzłach.
Położyłam się trochę i pospałam. To -chyba wywalenie-to tez na pewno trochę efekt stresu, mam te jazdy codziennie, codziennie trzaskam te testy, jest ich mnóstwo (1200 pytan mam, a baza ma 3000) i po pracy się ich uczę.Dodatkowo piszę afirmację że łatwo i bezpiecznie radzę sobie ze swoimi uczuciami i emocjami. Widać jak łatwo, hehe. Leszek powiedział, że trochę głupio, ze mam te jazdy codziennie, to tempo jest szybkie, chyba za szybkie na moją kondycję pschiczną-moze chociaż gdyby były co drugi dzień byłoby lepiej? sama nie wiem. na razie obawiam się pochopnych decyzji, po tym egzaminie w czwartek, ze cos powiem temu facetowi, jest byłym wojskowym, studentem teologii, ma kompleksy, jest przewrazliwiony w roznych dziwnych miejscach i kompletnie nie rozumie mojej emocjonalności, którą przejawiam w samochodzie:D. a ja zyję tymi jazdami, nic innego nie robię, zaczęłam juz nawet leczyc swoje uzalezenienie od netu z jakims tam skutkiem i znowu coś.
Wiesz, od paru dni czuję co rusz zazdrość wobec ludzi, że nie są tak wrażliwi, ze jest im łatwiej. to mnie aż boli, ze nigdy nie będę jak oni, próbowałam 10 lat, w koncu odzyskuję swój umysł i już wiem, ze to się nie udało, bo koszt był zbyt wysoki. To mi tez właśnie wyszło przed paroma godzinami jak tak płakałam.
ale wiem tez ze byłabym w stanie nauczyc sie jezdzic samochodem. idzie mi powoli, bo powoli, ale coraz lepiej. błędem tego faceta było, ze kazał mi przyspieszyc na początku pojmowanie i że nie umie do mnie trafić jak tak po wojskowemu gada. uraził mnie i wjechał mi nie tak jak trzeba na ambicję.