Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 643057 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 09:20:23 »
Czyli ty byłaś miejscem gdzie ojciec wrzucał swoje negatywne emocje a siostra miejscem do wkładania swoich pozytywnych emocji.

Sportowiec? To ludzie z którymi ja najtrudniej potrafię znajdować wspólny język. Mój szwagier jest sportowcem i ja go nie cierpię.

I jeszcze warto wiedzieć, że to czego chce dusza to nie jest czymś niezmiennym i prawdziwym. Dusza chce tego co jej sie wydaje że jest najlepsze ale sama jest ograniczona wzorcami. Dlatego w miarę jak będziesz sobie coraz lepiej radzić, dusza może zmienić zdanie i może zachcieć się wcześniej wyprowadzić z domu i relacje z rodzicami przerabiac na osobności. Chodzi o to abyś nie myslała, że muszę siedziec z rodzicami, aż nie przerobię z nimi karmy bo dusza inaczej mnie od nich nie wypuści.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-02, 09:00:26 »
No faktycznie. Kiedyś nawet popijałam więc w tym byłyśmy podobne- i mówił mi 'jesteś taka sama jak matka'.Nie nawidziłam porównań do matki. Byłyśmy obie nieodpowiedzialne. Teraz to się zmieniło.Stałam się bardziej odpowiedzialna bo mam syna. Ojciec uważa ,ze jestem chamską świnią , nieszanującą starszych, pyskatą gówniarą,(czytaj mam swoje zdanie i nie boje się go mówić- czasem może nie za dobrze je przekażę więc moge sprawiać wrażenie chamskiej ) mówił,że jestem nikim. Czyli podobnie nas traktuje. Matkę  ma za to samo raczej czyli za nic. Ona nim zawsze pomiatała, gardziła- ja to przejęłam poźniej po niej. Faktycznie często jestem dla niego niemiła, zimna bo mi do niego wali więc zbytnio przyjazna nie jestem . On od dziecka się ze mnie wyśmiewał, traktował mnie gorzej niż siostrę i generalnie lekceważył.
Nigdy mnie nie widział taką jaką jestem- tylko nakładkę . ZERO MNIE. Uważa,ze jestem nikim bo nie gram w piłkę jak siostra( jest maniakiem sportu- reszta dla niego to czcze rzeczy) nie widział ,ze piszę, śpiewam - to nieważne, nieistotne. MNIE NIE BYŁO. Nakładka. Nic więcej . Czuję,ze on ma do mnie jakieś żale i pretensje za przeszłość nie z tego,życia . Ma jakieś oczekiwania .Nie wiem co to. Ale tak czuje. Od dziecka on nie widzi mnie a ja jego. Zresztą ja też nie jestem w stanie zauważyć w nim fajnego człowieka, ciągle mi wywala gniew , złość, nienawiść. Dziś mi się śniła jego śmierć-> znow sie pokłóciliśmy , miałam poczucie winy za słowa i poźniej on umarł na płuca a ja czułam się winna. I cierpiałam po jego śmierci wraz z siostrą. Brrr

Mi się wydaje,ze nie--> on siostrę traktował super, na 1szym miejscu a mnie jak zero. Ciągle Paulinka to, Paulinka tamto :) to jej kupił, to jej dał. Uwielbienie dla niej i jej osiągnięc bo to przecież tak ważny sport:) a nie jakieś głupie i nikomu niepotrzebne spiewanie:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 08:56:20 »
A jeżeli matka była ciągle nieobecna, bo pijana, to czy ty w tamtym okresie nie pełniłaś roli zastępczej żony dla ojca? I może to dalej tak trwa?
Może przerabiałaś te mechanizmy na terapii?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 08:42:25 »
Bo ja widzę taką analogię.
Kiedyś ojciec zajmował się swoją żoną, która sama by nie przetrwała, i dzieckiem, a teraz na miejsce żony weszłaś ty i on nadal zajmuje się osobą dorosłą i dzieckiem.
Potrafisz zobaczyć jakieś podobieństwa pomiędzy tymi sytuacjami, jesteś w czymś podobna do matki? Ojciec traktuje cię podobnie jak matkę?

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-02, 08:37:08 »
No nadal mieszkam :) co do utrzymania to w miarę możliwości dopłacam do chaty i jedzenia.(ostatnio wszechświat mi trochę wiecej kasy wrzuca) W większości gotuję dla wszystkich więc jest jakaś wymiana. Właśnie szukam pracy - syn poszedł dziś 1 dzień do przedszkola więc mam czas polatać , pozałatwiać sprawy, coś poszukać... To nie była taka prosta sprawa wcześniej , jestem sama z synem , który dopiero teraz część dnia jest poza domem:) a tak to wszystko sama:) mam nadzieję,że od dziś zacznie się jakiś proces zmian:) jak ogarnę pracę to mogę myśleć za jakiś czas o wyprowadzce - zreszta miałam badane u Olgi ze aby sie wyprowadzic to dusza chce w miare oczyscic energie z domownikami- jak zwał tak zwał i ze gdy tego nie zrobie to nie wyjdzie mi samodzielne życie. Oni tylko czekają az mi sie noga powinie:) chyba teraz trzeba jakos to na spokojnie zrobić bo co z tego ,ze sie wyprowadze jak za jakiś czas wróce do nich np. :) no ale praca i wyprowadzka to taki teraz priorytet.
Inga co do Twojego pytania to DOSADNE TAK -tak działa współuzależnienie . Nie pewni siebie ludzie uzależnieni od swoich 'oprawców'.  WIęc siedzą z rodzicami na ich utrzymaniu bo przeciez zostali wychowani na takich zależnych.. a ponoć mam taki potencjał :) umiejętnie nadszargany przez rodziców. No cóż chyba czas zacząć coś w końcu robić :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-09-02, 08:20:51 »
Muszka
To nadal mieszkasz z rodzicami i jesteś na ich utrzymaniu?

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-01, 21:24:48 »
Widzę te swoje cholerne współuzależnienie od ojca- ciągle mam ochote najpierw pytać tatusia o zdanie, co zrobić, gdzie iść, co wybrać. Co tatuś by zrobił. Z drugiej strony cholernie mi do niego wywala złość, gniew, nienawiść- kipi i kipi i wre. Dziś mu to powiedziałam dość nieasertywnie ale lżej mi się zrobiło ;-) I HATE YOU soł macz rajt nał!!!!!  zamiast czuję nienawiść, złość, gniew gdy.. no cóż nie pora tu na gadki o asertywności:)
Jest ambiwalentnie na maxa. A co takiego przy tatusiu jest( co zauważyłam):
A czuję się przy nim bezpieczniej- czyli brak mi swojego wewnętrznego p. bezp i opieram to na nim.  W dzieciństwie uciekałam do niego na wieś od matki alkoholiczki i tam było bezpieczniej.
B widze ,ze on robi wszystko koło mnie , sam , bez mojego pytania i proszenia- bierze sie za moje obowiązki, pomaga i taki kochany- on ciągle' jest' żebym czuła ze jest mi potrzebny i niezbędny do życia. Takie robi wrażenie. A ja się głubię i faktycznie widzę: bez tatusia oni rusz...
c Gadał mi ze nie dam rady i faktycznie tak bywało :) najlepsza afirmacja ever
d finanse, samoocena do zrobienia
Jutro są nowe perspektywy,życie idzie na przód i chce zrywac stare tamy.. czy mam dość odwagi by iść z prądem?:) po nosie nie zamierzam nic walić . Jak wyjść poza współuzależnienie? :) w moim przypadku afirmacje to za mało- chyba tylko działanie mnie uratuje. Może najpierw zacznę od CV :) -- a na koniec dowcip :) na poprawe humorku:)
Pani Adelina: i co Ola znalazłaś pracę?
Ja: hmrtpf
Pani Adelina (lat 87) : no ty szukasz pracę.. tak jak Ja :)
Ja: cierpię na brak motywacji do działania ( a w duszy - dosadnie trafiła skubana)
My: ha ha ha
Bo ja zamiast działać to myślę o działaniu :)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-08-31, 21:55:17 »
Fajne:)Fajnie wiedziec, ze takie rzeczy sie zdarzaja:)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-31, 21:04:03 »
Ja na podobne rzeczy reaguje ściskiem w brzuchu, poczuciem żalu i tęsknotą. Nigdy niechce się zakochać bo to musi boleć jak się kogoś straci.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-08-31, 19:54:48 »
super historia :-)

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-08-31, 19:52:15 »
Wzruszyłam się tą historią, że aż się pobeczałem. Widać mam jeszcze dużo do przepracowania w temacie połówek i ich przemijania.
http://muzyka.interia.pl/pop/news/96-latek-zadebiutowal-na-liscie-przebojow,1945957,50

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 19:39:54 »
Super Doktor, aż chyba na fejsbuku umieszczę :D.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 19:37:10 »
Ania czapa do góry :) Ja niby zdałem za 2 razem ale do tej pory jeździć nie umiem.
Co do drugiej części twojego posta to przypomniały mi się dwa zdjęcia
 http://demotywatory.pl/3340722/Udajac-kogos-kim-nie-jestes
http://demotywatory.pl/3134339/Udajac-kogos-kogo-podziwiasz

A no i kluczowe
Strach ma zawsze duże oczy ale najczęściej małe zęby. Nie wiem czy tam sie stresujesz czy nie bo nieczytałem dokładnie ale może sie przyda.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 19:30:52 »
:). Dzięki za wsparcie. Jesteście nieocenione.
Przeżywam tak, ale nie dlatego, że się boję oblania państwowego. z tym się liczę i mnie to wcale nie martwi. Mam wizję, że mnie ten wojskowy do niego w ogóle nie dopuści, bo zeby tak było muszę zdać u niego wewnętrzny praktyczny. I trapi mnie wizja dodatkowych jazd z nim-innych instruktorów w tej szkole nie ma, tzn jest jeden ale obłożony pracą. Trochę niefajnie wybrałam tą szkołę ale już za późno na zmiany i nie ma sensu juz na to narzekać, bo tego nie zmienię. To wywalenie to trochę ze stresu też. Tyle, ze on niby mi wypomina, że się porównuję z innymi kursantami, a sam mówi, ze mam za wolne tempo jakby nie było sam z innymi mnie porównując, że oni szybciej chwytają. Ale z nim jest też trochę nie tak, hehe, nie ma co się zbytnio przejjmować, bo od razu to widać.
Ale dziś łuk i ruszanie ze wzniesienia zrobiłam od razu dobrze za pierwszym razem. On chce zebym zdała za pierwszym razem bo...tez jest ambitny :D i się cieszy wysoką zdawalnością i stąd jego wczesniejsze presje. teraz juz mnie nie presuje od czasu jak się poróżnilismy w zeszłym tygodniu.

Inga
On mi sam tak jazdy ułożył, tez długa historia. Ale chyba po studencie teologii i byłym wojskowym na emeryturze można się tego spodziewać;). chodziło mi o to, że przez 10 lat próbowałam być jak inni ludzie, podpatrując ich i tworząc swoją sztuczną osobowość na tej bazie, bo mi się wydawało, ze to jest właśnie norma i że o to właśnie chodzi. a nie o to, bo mam być sobą choć to wielkie wyzwanie jak na razie dla mnie.

katharina

  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-30, 19:16:54 »
Aniu, no wez az sie zalogowalam:)

Ja cie rozumiem, tez mialam kiedys takie jazdy. Moja ostatnia ogromna jazda to jak pare lat temu jedna przedszkolanka zazyczyla sobie tlumacza na zebraniu odnosnie dziecka ( a ja po maturze z dunskiego wtedy juz bylam i podejrzewam ze mialam wiekszy zasob slow od niej samej;)  ) bo ona chcial byc pewna ze wszystkie "niuanse" zrozumiem;) uff ale mi wtedy wywalilo na samoocene, szok, teraz sie ciesze, bo duzo mi to pokazalo co jest do uzdrowienia i duzo uzdrowilam


Uswiadom sobie ze po 30 godzinach jazdy to ciezko jest zdac egzamin za pierwszym zamachem. Raczej normalka jest oblanie za 1 zamachem.
Pogodz sie z ewentualna porazka i wyluzuj. Jesli ci sie to uda to calkiem prawdopodobnie zdasz za 1 zamachem, trzymam kciuki:)

Wspieram w przepracowywaniu emocji kochana