Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 644459 razy)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-10, 22:33:08 »
Moim problemem było ciągłe odlatywanie. Jak byłam to na chwilę tak by uchwycić piękno kwiatka, piękno morskich fal. I znów odlatywałam. Tylko w przyrodzie potrafię być tu i teraz. Chciałabym to przenieść na bardziej betonowe mury. W końcu w takich idzie mi się teraz obracać. To z dzieciństwa - ta ucieczka w inny świat. Bardziej przyjemne i wyidealizowane scenerie. Bo nie było różowo.Ucieczka nad morze- przed całym życiem i tą  grą. Najbardziej jest chyba smutne to gdy po latach stwierdzasz ,ze za mało się zanurzałeś w wodzie a była taka wielka okazja by coś z tego zabrać, doświadczyć, poczuć to. Więc skoro woda ciepła to się zanurzaj.. w zimnej też się da- po jakimś czasie organizm się przyzwyczaja i woda staje się znośna. A potem nagle nie wiedząc kiedy wychodzi słońce i ogrzewa wodę swymi promykami;)akceptacja to faktycznie wszystko.-siebie, życia , tego co teraz :)
Pewnie nic nowego nie gadam, ale dla mnie to 'nowe' :) i chyba nie ma co tego bagatelizować co :D

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 21:45:18 »
muszka :) ja zauważyłam, że im więcej jest we w mnie akceptacji dla mnie samej, tym mniej mi się chce tych "wielkich rzeczy" a coraz częściej zwracam uwagę na te małe, zwykłe i codzienne :)
Im częściej udaje mi się być tu i teraz, tym ciekawsze są te małe rzeczy :)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-10, 21:34:34 »
Inga dzięki za info zwrotne:) fajnie jak jest jakiś odzew :) dla mojej pś to dobrze robi:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-10, 20:41:19 »
Doktor-X
to prawda, ale chyba moja podswiadomość przyzwy czajona do aktów paniki w takich sytacjach, czas pożegnać się z tym wzorcem.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-10, 20:15:29 »
Karina
Co by się nie działo to i tak zawsze lepiej podchodzić do wszystkiego pozytywnie niż negatywnie. Z negatywnym podejściem podejmuje się gorsze decyzje. Jakość działań też jest z reguły gorsza.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-10, 17:29:08 »
Dzięki :)

A co masz na myśli przez niezależność w związku? Bo mi jakoś tak nic do głowy nie przychodzi, szczególnie że mnie partnerka w przeciwieństwie do rodziców tak bardzo wspiera w tym, żebym był sobą. No chyba że masz na myśli to co było między nami jeszcze w Toruniu jak byliśmy, bo wtedy rzeczywiście wciąż się mieliło pewne obciążenia. Teraz czuję się świetnie pod tym kątem, choć wiadomo, że na pewno pewne rzeczy mogą funkcjonować na dużo wyższym poziomie.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 16:44:26 »
No Clint, powodzenia. Kluczem do tego jest odblokowanie energii seksualnej no i oczyszczanie oczyszczanie oczyszczanie, ta energia wzmacnia i daje możliwości budowania WŁASNEJ samooceny. Ale Ty jako jesteś w spełnionym związku nie powinieneś mieć z tym problemu. Ale z niezależnością w związku na moje masz do popracowania tak samo jak z niezależnością życiową.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-10, 16:39:55 »
W obliczu zaistniałej powodzi w Warszawie uważam, że jednak dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Mieszkałam na Żoliborzu od urodzenia i wiem, że nigdy do tej pory nie było powodzi na taką skalę. Kiedyś dużo mniejsze wystąpienie wody powodowało ogłoszenie klęski żywiołowej, a dziś mam wrażenie, że to jest bardzo lekko traktowane. Internauci robią sobie jaja typu, że Gronkiewicz Walc wypowiada się, że zrobi nam Warszawiakom Wenecję, pokazały się zdjęcia gdzie między zatopionymi samochodami pluskają delfinki, oraz ostrzeżenia, że wystąpi wysyp ogłoszeń o sprzedazy świeżo umytych i zadbanych samochodów.
I tak zastanawiam się co się zmieniło, niby ja ani moje dobra materialne nie ucierpiały w tej klęsce, ale jednak sporo ludzi ucierpiało.
A atmosfera wokół tego wszystkiego jest bardzo lekka i nie wiem czy to jest dobrze czy źle. Sama czuję luz i wesołość, ale czy to jest w porządku ? Pogubiłam się. Co o tym wszystkim myślicie ?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 11:55:54 »
 Muszę zacząć od początku żeby być na końcu.
Muszka
Widzę że bardzo się zmieniasz.
Bardzo to mądre wszystko co napisałaś.
Znaczne zmniejszenie się ega i wzrost pokory. Idziesz w dobrym kierunku :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-10, 11:08:21 »
Sebastian
To ciekawe co piszesz o budowaniu swojej samooceny, bo ja dzisiaj miałem sen po którym dotarło do mnie coś podobnego - jak bardzo rodzice wmawiali mi jaki jestem, uważali że lepiej wiedzą jaki jestem, co myślę i co jest dla mnie odpowiednie. Nikogo nie obchodziło jaki jestem naprawdę, co lubię, czego bym chciał. I czuję, że najwyższy czas żeby się odłączyć od tego astralu wyobrażeń o mnie, z którego tak bardzo czerpałem to jaki mam być, jak mam się czuć czy zachowywać.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 22:35:33 »
Na pewno nie do osiągnięcia na tym etapie , na którym obecnie jestem. Jestem na etapie nie mam nic do stracenia. Muszę zacząć od początku żeby być na końcu. Tak mi życie'się skomplikowało' że na TERAZ to właśnie czas zacząć od podstaw. Jak to mówią bądź ze sobą szczery i ustaw się w odpowiednim miejscu w kolejce. To wizje mnie 'jako wielkiej' , 'robiącej coś wyjątkowego dla ludzkości' to chyba nie TA ja ale Ja jakiejś przeszłości, jakieś tęsknoty w tym były za tym co się kiedyś działo, co już nie wróci. Czas się otrzepać i żyć Tu i Teraz. Może coś tam kiedyś było piękne ale teraz jest zupełnie inaczej i nie mogę zakrywać oczu ,że jest jak kiedyś. Chyba realnie oceniam rzeczywistość- mogę zrobić dla siebie i innych to co realnie mogę a nie to co sobie ubzdurałam. Chcę iść do pracy- jakiejkolwiek przyjemniej i dającej radość byleby zarabiać na siebie i synka i poczuć ,że mogę. Początkowo chce kupować sobie jedzenie by czuć,że to za moje ,że sama zarobiłam. Chce stanąć na nogach :) Praca to dla mnie teraz priorytet. Może kiedyś uda się zrobić coś więcej ale te podstawy musza zostać opanowane :) I wtedy może spełni się sen o pięknym , przyjemnym życiu ale chyba już nie w starej scenerii. Ciekawe jaki jest plan na mnie;) Mam nadzieję,że kiedyś będzie bardziej widoczny :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 22:24:29 »
O Muszka :)
A co Cię skłoniło do tego że wolisz prowadzić jak to napisałaś życie "zwykłego zjadacza chleba" ? Czy te cele które wcześniej miałaś były nie do osiągnięcia czy opierały się na niezdrowych intencjach ?

Jeśli chodzi o białko roślinne to ja zawsze stawiałem na sery biały i wszelki nabiał.
Kiedyś jak byłem młodszy to wogule prawie mięsa nie jadłem a chodziłem na siłownie i nieźle przypakowałem jedząc same sery, orzechy, jajka, serki wiejskie, jogurty i takie tam :)
Teraz jem mięso nie dlatego że lubie tylko dlatego że w domu tak gotują. Smaczne jest ale i tak mnie odrzuca troche.
Sam mięsa niekupuje. Ale ryby jeszcze jem. Ryby są takie lightowe, mało świadome więc ich zjadanie będzie lepsze niż jedzenie bardziej świadomych zwierząt.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-09, 22:28:06 wysłana przez Doktor-X »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 22:19:30 »
Wyznaję ,że faktycznie mięso uzależnia a odstawienie jego wywołuje reakcje podobne do odstawienia alkoholu. Stałam się bardziej nerwowa- zwłaszcza ,że teraz ciągle czuje głód i podjadam co chwila białko roślinne bo organizm potrzebuje jeszcze tej dawki zwierzęcej i minie trochę czasu jak będę już' normalnie' jeść. Trochę mi jeszcze wywala na gotowanie- tak ogólnie-ze trzeba czas w nie włożyć bo teraz jem inaczej niż reszta domowników. A tak robili zupkę na kościach i wcale nie musiałam się martwić o obiad. Jakieś lenistwo. :) plus ,że jestem początkująca w gotowaniu różnych potraw- ale stwierdzam,że dobrze mi idzie- wcale tragicznie nie wychodzi. Samoocena :) Nawet tata zjadacz mięsa pyta jak gotować teraz zupę- będziemy na bulionach warzywnych a im ewentualnie jakąś wkładkę z mięsem. Pyta o wege kapuste itd :) wczoraj robiłam naleśniki z farszem z kaszy, jajka i cebuli i wszystkim smakowało:) Myślę,że to gotowanie będzie całkiem ok.

Poza tym doszłam do takiego punktu ,że chce żyć jak' przysłowiowy zjadacz chleba' wręcz marzę o tym- praca, robienie obiadów, sprzątanie. To takie cudowne żyjesz, oddychasz i możesz to wszystko robić. A ja ciągle jeszcze żyłam w bańce swojej wyimaginowanej cudowności. Oh kim to ja nie będę- na pewno nie będę takiego nudnego życia prowadzić jak inni. Tak kiedyś myślałam. A teraz bardzo chcę tego 'normalnego' życia. I szykuję się do niego. Już niebawem mam zamiar pracować, zarabiać i wydawać na jedzenie. A co? takie proste ale wiem,że mi da to wielką radość. Może kiedyś będę robić coś innego, bardziej twórczego ale na TERAZ chcę się nauczyć tych podstaw :)

No i CI panowie. Asia mnie zainspirowała do tego by się podzielić,że mój ostatni zwiazek to właśnie takie wyidealizowanie aniołkowe:) Już miałam taki moment ,że chciałam swoją osobowość zmienic na taką by mu całkiem pasowała:) paranoja :) słuchałam tego co on a gdy wychodził słuchałam tego co ja. Straszne ale prawdziwe :) teraz mam kwarantanne :):) Ale lubię patrzeć na mężczyzn- wszelkich. Wizualnie i podglądać co mówią, robią. Najczęściej na takich żonatych, bawiących się ze swoimi dzieciakami. Fajni są, ułożeni - dający tyle serca, dojrzali :) Mam nadzieję,że kobitki doceniają swoich mężczyzn :) Ostatnio zaobserwowałam,że mężczyźni chętnie się do mnie uśmiechają, patrzą na mnie a nawet zamienią słówko. Miłe to. Mówią cześć na ulicy, dzień dobry:) zaskakujące. I ktoś tam się czasem odwróci żeby na mnie zerknąć nawet jak idę z wózkiem co mnie rozbawia;-))) Chcę teraz poznawać takich fajnych , ciepłych, otwartych .. i rozmawiać :) mam nadzieję,że mi się uda coś kiedyś fajnego wykreować :)


Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-09, 18:30:47 »
Sebastian, fajnie piszesz, gratuluje fajnych zmian i trzymam kciuki, zeby bylo jeszcze lepiej

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-06-09, 18:06:29 »
Dzisiaj uświadomiłem sobie że nigdy zbytnio nie budowałem własnej samooceny, raczej taką "cudzoocenę" na bazie której określałem swoją wartość. Stąd trudno mi było pracować nad własną samooceną. A oceny innych ludzi bywają różne. Rozwijaniu tego nastawienia sprzyjał system szkolny, gdzie miałem przez pierwsze lata świetne wyniki, potrafiłem się wpasować bo robiłem to co było ode mnie oczekiwane, no i wychowanie przez rodziców. Stąd kiedy raz komuś się nie spodobało coś co mnie cieszyło i dobrze szło, potrafiłem się zniechęcić i zaprzestać robienia czegokolwiek.

Szkoła jednak nie wspiera nastawienia na własną kreatywność. Na nowo uczę się pokochać siebie chcącego zrobić coś od siebie, według własnego pomysłu. Do teraz czuję na sobie panikę mojej mamy kiedy ja jako dziecko próbowałem robić co mi przyszło na myśl a ona wszędzie widziała że coś mi się zaraz stanie.

Poza tym wyznaję, że od środy mieszkam w Gdańsku nad polskim morzem:) Byłem już 4 razy na plaży i czuję że to pokocham - choć jeszcze nie ma upałów. Zapach plaży i pływanie w morzu kojarzy mi się z wakacjami w dzieciństwie, a cieszy jeszcze bardziej bo sam tam dotarłem. Tak więc mam dla siebie pływalnie w której nie będzie brakować miejsca (no, zobaczymy jak będzie w wakacje), na którą jednorazowy karnet na cały dzień kosztuje mnie 10 zł - tyle kosztuje mnie paliwo na dojazd nad morze. Niesamowite że takie bajery, jak fale na których można się unosić, są robione przez naturę, w nieskończoność, całkiem za darmo :) Dzisiaj z godzinę moczyłem się w morzu. A zaraz obok plaża. Choć nie umiem na niej zbyt długo wysiedzieć, bo ciągnie mnie żeby zwiedzać i coś robić.

Byłem już pierwszy dzień w nowej pracy, znowu trafiłem na klimaty dla supermocarzy - rozwożę towar w hurtowni alkoholu. Praca ciężka, zwłaszcza duże beczki z piwem które ważą 65kg. Jak na to że w ciągu ostatniego roku robiłem 3 kilkudniowe głodówki i ogólnie nie przemęczałem się fizycznie, dla mnie za dużo.  Za to ekipa i klimat w pracy przyjazny:) Nie wiem czy podołam w tej pracy, ale nastawiam się dobrze, zobaczę na ile mnie stać Kiedy ściągam koszulkę i dźwigam te beczki to czuję się jak wyjęty z filmu "Gladiator" :P Moja pś to jakoś lubi i nie chce tego zmieniać. Chciałbym też zadbać o swoją formę fizyczną, trochę przypakować.

Zaczynam żyć całkiem dla siebie. Czasem mi się to kojarzy z pustką, w końcu tyle lat uzależniałem wszystko dookoła od innych ludzi. Czasem mi się przez to wydaje że już nic w życiu się dla mnie nie wydarzy, a mimo to co chwilę dzieje się coś co mi się podoba, tylko w relacjach z ludźmi jakieś zawieszenie... nie chcę wracać do starych klimatów, a nowe jeszcze nie wiem na czym polegają. Poza tym jak ognia unikam towarzystwa emocjonalno/alkoholowego, a tego jest najwięcej dookoła, jakby to była jakaś święta norma. Fajnie by było poznać nowych przyjaciół, z którymi poczuję harmonię i będę grał w siatę na plaży, spacerował wieczorami, chodził do kina itd.

Uprościłem ostatnio moją praktykę duchową do minimum. Miało się ograniczyć do samego kochania siebie we wszystkich aspektach, ze wszystkim co wychodzi, jednak czasem rzeczy które mnie nauczyło WHH, używanie EFT jest bardzo przydatne i pomaga iść dalej. Sesyjka regresingu i węzełki też raz na jakiś czas są bardzo pomocne, i pomagają uskuteczniać podstawową praktykę, czyli kochanie siebie, wnikanie miłością głębiej i głębiej.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-09, 18:18:13 wysłana przez Sebastian »