Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645876 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-20, 00:48:06 »
Jarku - pisz, pisz :)

Ja tam jestem przekonana, ze to co myślisz, to co wiesz i to co piszesz, ma wartość i jest cenne.

jarekcichy

  • Gość
[#]   « 2013-05-20, 00:37:20 »
Leszku,

 Nie wiem jak inni, ja napisze o sobie. Forum jest dla mnie ciekawe i ja jestem tu glownie po to by sie czegos dowiedziec i czasami znajduje tresci z ktorymi rezonuje i cos sobie uswiadamiam. Niektore osoby sa naprawde inspirujace i madre. Ja glownie czytam. Dla przykladu, napisales ostatnio w innnym watku o rolach ofiara, kat, wybawca. Tak mi zaswitalo, ze czasami moge wchodzic w role wybawcy chcac komus tu pomoc. Pracujac w sluzbie zdrowia jestem poniekad w roli wybawcy, moze sie tu wlaczac skrzywienie zawodowe a moze i to ze w przeszlosci przejawialem sie jako kat (ze wspomnien karmicznych).
 Cos mnie popchnelo zeby sie odezwac w innym watku. Nie lubie zatargow i nie czuje sie dobrze w potyczkach z innymi. Zaczelo mi wywalac i stwierdzilem ze wiecej sie tam nie bede odzywal i nawet nie mialem juz ochoty wyjasniac swojego zdania. Moze tez i dlatego ze w dziecinstwie mialem byc posluszny i sie nie odzywac. Niewatpliwie byla przyczyna ze sie do tamtego watku przyciagnalem; kiedys przypomnialem sobie ze bylem pracownikiem szpitala psychiatrycznego no i teraz tez ma w pracy do czynienia z ludzmi w roznym stanie umyslu. Musze tu przyznac ze czasami trudniejsze sa relacje z "normalnymi" pracownikami niz z chorymi pacjentami i pensjonariuszami.
 Zauwazylem ze wiele osob ma duza latwosc pisania, wyrazania sie. U mnie ta sfera jest jeszcze poblokowana. Moze tez pisemne wypowiadanie sie nie miesci sie w sferze moich talentow. Czasami czuje ze moge sie przylaczyc a w momencie pisania zaczyna mi sie robic metlik i rezygnuje.Czasami zabiera to duzo czasu.  Moze niektore osoby maja taka latwosc w wymianie bo sie juz znaja. Ja osobiscie chyba tylko spotkalem Leszka. Moze tez jest to kwestia samooceny i niewiary ze to co napisze czy poradze ma wartosc.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-19, 23:50:36 »
Wyznaję,że jestem zdziwiony, ze od wczoraj Użytkowników prawie nic nie interesuje na Forum :)
Czyżby powtórka z CUD, gdzie cała chmara czychała tylko na awanturnicze wpisy?

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-17, 15:33:32 »
Kocham Przystanek Alaska ;) Bohaterów, dialogi, cały ten alaskański kicz + warstwa metafizyczna, uwielbiam!

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-14, 23:53:44 »
Kojarzycie taką wibrację - tego koloru? http://cdn6.se.smcloud.net/t/photos/thumbnails/109797/sennik_blekit_znaczenie_snu_blekit_640x0_rozmiar-niestandardowy.jpg

Dzisiaj podczas kundalini jogi takie coś popłynęło mi z czakry gardła i rozlało się do brzucha. Ja zawsze słabo czułem gardło, a jak czułem to ta wibracja była koloru morskiego, a teraz pierwszy raz taki lazur - to było ciekawe doświadczenie.

W ogóle miałem fajną sesję Kundalini Jogi. Poza tą rzeczą, w pewnym momencie podczas medytacji zakańczającej poczułem przebitkę z wcielenia w którym jako mnich medytowałem w tej samej pozie nad cierpieniem. Chwilę później miałem wspomnienie z podstawówki, przypomniałem sobie tyrana-grubasa Jasinę który był 3 klasy wyżej, zawsze był strasznie spocony i śmierdzący i prześladował mnie na osiedlu. Przypomniałem sobie jak kiedyś mnie dopadł, położył się na mnie i kapał mi śliną na czoło. Tyle mam z medytowania nad cierpieniem, mam wrażenie że te 2 wspomnienia były powiązane ;) Uff, dobrze że docieram do takich rzeczy

Dobranoc cudaki

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-05-13, 13:36:36 »
Zaczynam lepiej rozumieć konstrukcje mojej podświadomości.  Zawsze cechowal mnie pewien rodzaj obiektywizmu który pozwalał mi z łatwością widzieć jak sytuacje wyglądają "poza" różnymi uwarunkowaniami. Od dziecka mam w sobie bez wysiłku cechę którą latami staraja się wykształcić aspirujacy do roli terapeutyczne. Ta właściwość powodowała jednak że uciekalem od różnych obciążeń, bo wiedziałem przecież że prawda jest inna. Ciągłym wyzwaniem jest dla mnie sprowadzanie się na Ziemię i odnajdywanie wzorców które blokują to, co widzę że jest poza nimi. Zazwyczaj kiedy poczuje ból i zdziwienie że coś mnie boli mimo że sytuacja naiinnym poziomie jest korzystna, wtedy dostaje impuls żeby wejść w siebie i uzdrowić ten ból. A nagrodą za uzdrowienie są coraz ciekawsze boskie stany, jednak wciąż i wciąż muszę zwalczać tendencję do rozplywania się we wszystkim co widzę. Może ona będzie korzystna kiedy będę miał całkiem uzdrowione relacje z innymi, ale póki tak nie jest trzeba uważać.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-13, 13:41:38 wysłana przez Sebastian »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-12, 18:46:52 »
ania.82
Cytuj
no sek w tym, że nie widzę swoich prawdziwych cech chyba w ogóle. nie wiem nawet jak je rozróżniać. jak już to wady. Np niecierpliwosć, przewrażliwienie, branie wszystkiego na poważnie, do siebie, nieumiejętność wyluzowania się.

Nie chodzi o zamydlanie sobie oczu i mówienie jaka jesteś super i wspaniała w sytuacjach, o których piszesz. Mówiąc o prawdziwych cechach miałem na myśli całą Ciebie, to wszytko co posiadasz: pozytywne i to co uznajesz za negatywne (swoje wady, obciążenia). Bo to poprostu jest więc nie ma co tego wypierać.
Według mnie, jednocześnie wraz z zabiegami, warto pójść w kierunku pogodzenie się ze sobą, z całym swoim bagażem, z tymi cechami, o których wspomniałaś. Na dobry początek można próbować tolerancji. Po prostu tolerować to wszystko, co masz i kim jesteś. Potem przyjdzie czas na fajne zmiany.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-12, 18:51:23 wysłana przez Mateusz »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-12, 13:26:22 »
Podobnie myślę

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-11, 15:17:15 »
Leszku DZIEKUJE   za  wsparcie 
 
Cytuj
Faktycznie, mogą drażnić i ja jestem za tym, żeby tego typu mądrości unikać.

Pozdrawiam
 

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-11, 15:00:31 »
Powiedzmy, że takie stwierdzenia nie mogą być zrozumiałe dla osoby, która jeszcze nie widzi powiazań przyczynowo skutkowych. Faktycznie, mogą drażnić i ja jestem za tym, żeby tego typu mądrości unikać. Bo dla jednych są oczywiste, zaś innych drażnią. A praktycznie nic z nich nie wynika.
Samodzielność jest fajna, ale trzeba się jej najpierw nauczyć. A nie można od siebie lub kogoś wymagać, żeby robił to, czego się nie nauczył. Takie wymagania czy podpowiedzi po prostu draznią.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-11, 13:57:13 »
Na mnie takie opinie działały identycznie i też mi odbierały chęć czy też odwagę aby poprosić o pomoc innych.
Bo przecież wszystko co mnie spotyka wynika z tego że sama tego chcę a wszystko co mnie spotkało wynikało z moich intencji do siebie więc sama wszyskiemu jestem sobie winna.
Ponadto takie stwierdzenia że wszystko jest dobre takie jakie jest- co oznacza że niczego nie nalezy zmieniać.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-10, 22:09:51 »
Jestem  tak  mocno   poblokowany, ,, wplywowy''  , ze  wypowiedzi  nie  skierowane  do  mnie, w tym klimacie: trzeba  byc  samodzielny, wszystko  jest  w  tobie, znasz  odpowiedz  na  kazde  pytanie - odbieraja  mi  chec  do  proszenia  o  pomoc w  sprawach  duchowych, o  uzdrowienie. 
Gdy  tylko poczulem  sie   na  tyle  gotowy  i  w  porzadku  aby  skorzystac  z  uslug ( regresing  tez ) osob , ktore  sa  na  forum , przeczytalem  ta  wypowiedz :

Cytuj
Tak sie do niego przyzwyczailes ze swiadomie kreujesz sytuacje by ktos z miloscia sie Toba zajal /chociazby mial to byc terapeuta robiacy zabieg

Natychmiast  po  jej  przeczytaniu  odechcialo  mi  sie  tego.
Wiem  o  tym , ze  tylko  ja  odpowiadam  za  to  co  mnie  spotyka  i  co  sie  ze  mna  dzieje, wiec  wszystko  jest  w  porzadku.



« Ostatnia zmiana: 2013-05-10, 22:57:25 wysłana przez Blackrose »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 20:34:44 »
no sek w tym, że nie widzę swoich prawdziwych cech chyba w ogóle. nie wiem nawet jak je rozróżniać. jak już to wady. Np niecierpliwosć, przewrażliwienie, branie wszystkiego na poważnie, do siebie, nieumiejętność wyluzowania się.

Na tego typu "wady" zawsze znajdzie się jakiś sposób.
Ja jestem niesystematyczna - więc uczę się pracować z kalendarzem (a raczej pilnować się by z nim pracować) bo to mi ułatwia zadania.
Często robię pomyłki w tekstach, więc jak mam coś ważnego, to zawsze rozkładam pracę na 2 dni. Jednego dnia przygotowuję pismo, tekst a drugiego sprawdzam raz jeszcze. Dzięki temu udaje mi się wyeliminować większość błedów.
Jestem pobieżna w przyswajaniu weiedzy, ale taki mój urok, bo ja mam nastawienie na idee i obraz całości a nie na szczegóły :)
itp itd ...


Zamiast zadręczać się "wadami" można na nie znaleźć sposób ;)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-10, 20:28:50 »
Kiedy ja zacząłem akceptować swoje wady, to stopniowo przestawały mi one przeszkadzać u siebie oraz u innych ludzi. A do tego dopiero teraz poczułem możliwość, że w łatwy sposób mogę je usunąć, a załóżmy, że jakby nawet nie udało mi się tego zrobić, to też dobrze. Znika presja wobec siebie.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-10, 20:35:30 wysłana przez Mateusz »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-05-10, 20:26:18 »
Masz chyba trochę racji w tym co piszesz, bo ostatnio, odkąd przestałam pisać, zdałam sobie sprawę, ze perfekcjonizm bardzo utrudnia mi życie. On tworzy moją osobowość. Pisanie afirmacji było jednym z elementów perfekcyjnej mnie-działam, robię coś, dąże do doskonałości, nie stoję w miejscu, leczę się więc nie upadnę i nie będzie już gorzej niz było, mam jakiś cel, jakiś sens, muszę to robić bo inaczej wroci mi szalenstwo.
Teraz czuję się bez celu, bez punktu zaczepienia, bez mobilizacji  (a uczę sie na prawo jazdy więc warto się mobilizować;)).
Pięknie by bylo gdybym widziała coś pomiędzy perfekcjonizmem a bylejakościa i umiała zdrowo w tym żyć. NIestety na razie nie wiem jak wypośrodkować. Moje lektorki od francuskiego zwracają mi uwagę że mój problem to perfekcjonizm.

Ania na przeciwnej stronie perfekcjonizmu jesteś TY prawdziwa :) Śliczna, zdolna, utalentowana i wartościowa.
Wystarczy, że zaczniesz się odkrywać sama dla siebie i akceptować to jaka jesteś :) Ze wszystkimi swoimi cechami, bo one są ok. Idealna jesteś właśnie taka jaka jesteś.
Popatrz na drzewa, rosliny i kwiaty. Każde z nich jest idealne takie jakie jest. Nawet powykręcane, pokrzywione, czy z krzywymi płatkami :) Są piękne i idealne :) Dopiero jak zaczynamy do nich przykładać jakieś wymyślone i wydumane wzorce idealności, to zaczynamy dostrzegać te wszystkie poskręcania. Ale po co to robić i na co to komu? Skoro są piękne, wartościowe i cudowne takie właśnie jakie są :)

Ja wychodzę z pefekcjonizu, udało mi się dostrzec, że te wszystkie doskonałości, do których dążyłam były tylko w mojej głowie.
Sama je sobie narzucałam, bo wydawało mi się, że dzięki nim coś tam osiągnę.
Coraz bardziej siebie akceptuję, coradz więcej dostrzegam fajnych rzeczy, które robię i coraz bardziej jestem zadowolona z siebie. Z takiej siebie jaka jestem teraz :)