Ostatnio zaczela mnie bardzo meczyc jedna moja znajomosc.Przyjaznie sie z dziewczyna,do ktorej na samym poczatku czulam w sumie niechec(bylo to jakies 5 lat temu),nie chcialam miec z nia nic wspolnego bo to co ona soba reprezentowala to zupelnie byly nie moje klimaty,nawet dawalam jej dosc wyraznie do zrozumienia ,ze nie interesuje mnie znajomsoc z nia.Ale jakos tak sie stalo,ze po jakims, w sumie krotkim czasie zaprzyjaznilysmy sie i..niby ona pod moim wplywem zaczela sie rozwijac duchowo.Ta znajomosc byla nawet spoko do pewnego czasu,bo nawet zaczelam czerpac inspiracje od tej dziewczyny.Ale w pewnym momencie zaczelam sie czuc jak w wiezieniu w jej towarzystwie..,do tego stopnia ,ze czesto w moim towarzystwie zaczela mowic rzeczy,ktore ja jej kilka godzin wczesnie powiedzialam..,a ona zaczela to przypisywac sobie.ze to niby ona powiedziala i nuby ona doszla do jakis wnioskow,wiedzac ze ja to wszystko slysze,po jakims czasie nawet posunela sie do tego stopnia ,ze zaczela kupowac takie same rzeczy jak ja ,czyli np ubrania,ksiazki-w pewnym momencie nawet czulam wyrzuy sumienia,ze jej nie mowilam o jakis warszatach w ktorych bralam udzial,bo...czulam jakis taki wewnetrzny przymus,ze MUSZE jej zdawac sprawozdanie z mojego zycia zwlaszcza rozwojowego,o czulam ogromne presje z jej strony ,ze ja oszukuje ,nie jestem z nia szczera.?Doszlo do tego,ze zerwalam z nia kontakt,a ona teraz najezdza mi n a sumienie,ze nie chce dzielic sie z nia moja wiedza..Ja to odbieram w ten sposob,ze ona calkowicie na mnie zerowala,wykorzystywala moje kontakty i znajomosci,traktowala mnie jako swojego przewodnika duchowego(no bo przeciez zawsze mozna mnie oskarzyc jak jej cos nie pojdzie w zyciu:,ze to niby ja ja zacignelam w rozwoj-pomimo,ze ja jej nawet nigdy nawet o tym nie wspomnialam -ona mnie po prostu zawsze sledzila co ja robie i z kim sie kontaktuje)))Na dzien dzisiejszy nie chce miec z nia zadnego kontaktu,uwazam,e wiele mojej cennej energii odemnie wyssala wrecz,a na koniec chciala wzbudzic we mnie poczucie winy,ze ja odrzucam a ona chce sie przeciez rozwijac duchowo....sorry moze sie rozwijac duchowo,ale nie moim kosztem.Nie zamierzam hodowac pasozytow-ze slownika :pasozyt to jest istota rozwijajaca sie kosztem innej zyjacej istoty-i wszystko jasne:)