Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 641388 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 21:46:38 »
Inga
ja właśnie o tamtym :D
dziecko chcialo płaczem, sprzeciwianiem się więc zapamiętałaś, że sprzeczka to danie szansy by Ktoś ważny Cię dostrzegł...

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 21:42:56 »
Nie o to mi chodziło. Ja od mamy niczego nie chcę.
Tylko o takie podświadome poszukiwanie kogoś idealnego, dlatego że nie miałam kogoś takiego jako niemowlę.
Po to aby zaspokoić tamtą potrzebę.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 21:39:13 »
Inga
pożądanie określonego zachowania mamy czy kogokolwiek jest bez sensu-Ty naciskasz, druga strona się broni. I dalej koło ofiara-kat jedzie równym torem. Odpuszczenie wlasnych /nawet i słusznych/ oczekiwań daje luz i swobodę w wyrażaniu Prawdziwego Ja dla wszystkich. Wiem, że wiesz:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 21:20:24 »
Możesz jaśniej napisać o co ci chodzi?

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-25, 21:14:39 »
Cytuj
Kontrolować trzeba tylko to aby kogoś nie skrzywdzić.

Nie no to jak już się wyrażać, to się wyrażać, po co jakieś kontrole, hulaj dusza, piekła nie ma, tam będzie ktoś się krzywdą przejmował...

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 20:45:56 »
Bo są pewne stereotypy jak powinna wyglądać droga duchowa i praca nad sobą, gdzie  różne negatywne zachowania są potępiane i uważane za nieduchowe.
A chodzi o coś innego, nie o bycie sterowanym, nie o dostosowywanie się do wzorca tylko o pozwalanie sobie na bycie takim jakim się jest, o pozwalanie sobie na wyrażanie tego co się czuje bez oceniania tego. Kontrolować trzeba tylko to aby kogoś nie skrzywdzić.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-25, 20:28:35 »
Inga dobrze ze napisałaś tego posta, szczególnie:

"Ponadto gdybyś bardziej znał psychikę ofiary to byś wiedział że jedną z oznak wzmacniania się ofiary są próby sprzeciwiania się innym  i walczenie o zmianę swojej dotychczasowej pozycji. Te kłótnie to wyraz mojej pracy nad sobą, to pewien etap na mojej drodze i świadczą o tym że we mnie zachodzą zmiany a nie że ja nic nie robię a tylko się wykłócam."

:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 19:49:10 »
Muszę ci przyznać że masz rację.
Z tym że u mnie to jest bardziej poszukiwanie tej idealnej matki której nie miałam.
A żal jest ten sam że rodzice mnie nie rozumieli.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 19:39:06 »
Inga
trochę jest w Tobie tęsknoty za posiadaniem idealnej osoby-tak mają wlaśnie bliźniacy rozdzieleni. W każdym napotkanym szukają swego dawnego rodzeństwa i są zawiedzeni, że znowu to nie to. Ale podświadomie szukają dalej nawet jak wiedzą, że to niemożliwe czy irracjonalne.
Skojarzyło mi się z tym dlugim postem do Sebastiana-Ty mu dokładnie tlumaczysz Kim jesteś i jednocześnie żal się przebija, że On cię nie zrozumiał.
Zgadzam się z Hydrozagadką-wychodzisz pięknie:))

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-25, 19:14:00 »
Inga - wspieram. Robisz naprawdę wiele i rozumiem tez, ze te utarczki są teraz Ci w jakimś stopniu potrzebne - bo w końcu zaczynasz wyrażać swoje zdanie, i mimo że robisz to czasem za fanatycznie i za nerwowo - to jest to pewien etap niezbędny. Uwolnienie się od kajdan i więzów narzucanych przez "autorytety" - począwszy od rodziców, poprzez szefów i innych ludzi.

Ja Ci serio gratuluję, ze doszłaś do tego etapu. Po nim będzie na pewno coraz lepiej.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 19:02:12 »
W tym wcieleniu nie. A dlaczego pytasz?

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 18:49:46 »
Inga
Ty nie miałaś przypadkiem siostry-bliźniaczki?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-25, 18:08:55 »
Inga
Najgorzej to usprawiedliwiać się swoimi obciążeniami po to żeby nic nie robić.
Jedyne co widzę że robisz na tym forum, to słowne utarczki z innymi i przekonywanie innych że nic Ci nie pomoże. Przeważa to w każdym temacie w którym się wypowiadasz. Dla mnie to jest równoznaczne z nicnierobieniem. Na pewno w ten sposób nie staniesz się szczęśliwsza ani zdrowsza.

Po tym stwierdzeniu Sebastiana poczułam jak cała energia mnie opuszcza. Poczułam się zupełnie bezsilna a wszystkie moje wypowiedzi wydały mi się głupie i bezwrtośćiowe. Straciłam całkowicie ochotę do pisania na forum. Bo jeżeli dla niego nie liczą się fakty i dowody tylko ocenił mnie  że nic nie robię na podstawie tego że wchodze w utarczki słwone, to nie mam możliwośći przekonania go że jest inaczej. Nie mam nawet co tego próbować bo on i tak wie lepiej, bo przecież ma swój dowód. Bo jeżeli się wykłócam to znaczy że nic nie robię.

Tak bardzo mnie to ścięło bo tak samo byłam oceniana przez swoją rodzinę, nie na podstawie faktów ale na podstawie tego co oni sobie o mnie myśleli.
Byłam oceniana jako samo zło, jako diabeł i niczego nie dawało to że starałam się być jak najlepsza, najgrzeczniejsza, że kochałam zwierzęta i rośliny. Dla nich to że byłam dobra nie było dowodem na to że nie jestem diabłem ,bo oni swoje podstawy do oceniania mnie.

Sebastian napisał:
"Od paru tygodni obserwuję co piszesz na forum i dlatego chce Cię zachęcić, żebyś zaczęła szukać rozwiązań nie tylko w wyjściu z problemów, ale też w znalezieniu szczęścia i pokoju."

Tutaj Sebastian wyraził troskę o mnie z pozycji kogoś mądrzejszego i zachęcał mnie tak jakbym sama z siebie bez zachęty niczego nie potrafiła zrobić, traktował  mnie jak zagubioną owieczkę którą trzeba sprowadzić na włąściwą drogę.

 A to są cytaty z moich ostatnich wypowiedzi, których Sebastian nie chciał widzieć, a potwierdzające to że j a pracuję nad sobą, że mam własne metody pracy nad sobą którymi dzielę się z innymi, że nie szukam pomocy u innych ponieważ sama wiem jak sobie poradzić.

1.   Zobaczenie mojej historii z ojcem i zrozumienie co mnie z nim łączy było czyms tak strasznym że wpadłam w ogromny dół.
2. Jestem teraz na etapie wychodzenia z piekła, wydobywania sie z rąk astrali i wyjśćia na powierzchnię, przestania być diabłem i stania się spowrotem aniołem.
3. Mogę ci też dać metodę oddechową która słuzy do wyszukiwania przyczyn i rozumienia siebie.
Siada się z wyprostowanym kręgosłupem, zamyka oczy i wolno oddycha biorąc wdech nosem a wypuszczając ustami.
4. Moja mama rozpoznała we mnie kogoś i oznaczyła mnie 2 pieczęciami. Na jednej z nich był kozioł a na drugiej nie wiem co. 
5. To teraz masz za zadanie akceptować i wytrzymywać te uczucia. I to jest włąściwa droga.
6. Zaczęłam zapisywać swoje myśli na temat lęku przed astralami w formie takiej mapy a nie linijka w linijkę.
I od razu pojawiła mi się przyczna tego lęku.
7. Zaczęłam dostrzegać to że cały czas jestem atakowana przez istoty astralne.
Moja sąsiadka z dołu to bardzo silna i bardzo głośna strzyga, znęcająca się nad swoją córką. Krzyczy dziennie na nią po kilka godzin.
Dopiero wczoraj zrozumiałam że dzieje się to samo co w mojej rodzinie.
Moja mama była dla mnie miła ale nasyłała na mnie swoją córkę, istotę astralną i moja siostra  atakowała mnie cały czas.
8. Dzieje się tak daltego że u mnie priorytetem jest poznawanie siebie.
Stąd wiedza i rozumienie działających mechanizmów.
9. Wczoraj mi się przypomniało, pod wpływem silnego lęku, że zostałam w bardzo brutalny sposób rozdzielona z moją połówką poprzez bardzo silne ataki na mnie i wykasowanie jego istnienia z mojej pamięci. Nie wiem kto mi to zrobił i dlaczego ani kiedy to się odbyło. Pamiętam tylko mój stan po ataku.
10. Ja na forum wielokrotnie opisywałam swoje przypadki uwolnienia emocji.Wiąże się to z uśwaidomieniem sobie czegoś.
Raz musiałam dany lęk czuć przez kilka dni zanim go puściłam.
11. Ja sama siebie chcę odkrywać na podstawie obserwacji swojego przejawiania się zamiast wmawiać sobie to jaka jestem, bo jak pisałam za każdym słowem idą moje wyobrażenia na temat tego słowa.
12. Dlatego jedyną metodą którą preferuję jest odkrywanie tego co jest. Poznawanie, uświadamianie sobie, rozumienie, szukanie przyczyn obecnego stanu.
13. Jak chcesz to mogę ci polecić jeszcze inną metodę którą ja stosuję.
14. Zacznij to wszystko wyrażać na papierze. Rysuje emocje, wypisuj co czujesz, drzyj kartki, Możesz to robic nawet godzinami. Potem przygladaj się rysunkom i może bedą ci się z czymś kojarzyc.
15. Mnie się to tak ładnie zagoiło bo zrozumiałam czego się boję w sobie.
16. Tak się go bałam że siedziałam nieruchomo i udawałam że nie istnieję. Uznałam że mogę przeżyć tylko wtedy gdy mnie nie będzie. Ten lęk nie pozwalał mi na wydobycie głosu z siebie.
Ta sesja była bardzo ważna. Od tamtej pory przestałam się bać mówić do terapeuty.
17. A moja podświadmość rzeczywiście ostatnio  mocno zaczęła się buntować na mamusię i dążyć do oddzielenia od niej, a ciebie z nią utożsamia.
Ostatnio w dużym stopniu udało mi się to zrealizować.
18. Z takim samopoczuciem jakie mam, poza pracą nad sobą nie mam niczego innego do roboty i to włąściwie jest moje jedyne zajęcie.
19. Mam dużą samośwaidomość i udało mi się bardzo głeboko wejść w swoją psychikę, bo moja praca nad sobą na tym się opiera.Czułam że znów muszę się bronić przed czymś co mi jest narzucane i muszę się tłumaczyć dlaczego tego nie chcę przyjąć.


A tutaj wyjaśniłam jedną z przyczyn wchodzenia w utarczki słowne, którą jest samoobrona.

„Nie wiem kim jestem ani jaka jestem, brak mi własnej tożsamości. A czuję bardzo silne presje mówiące mi jaka jestem. To mi bardzo zaburza proces budowania siebie, polegający na odkrywaniu tego jaka jestem i kim jestem. Ciągle muszę walczyć z tym co do mnie płynie i zaciskać głowę aby tego nie wpuszczać. A przez to jeszcze bardziej odcinam się od siebie.
Na tym forum też jest mnóstwo ludzi którzy lepiej ode mnie wiedzą co mam w środku i jaka ja jestem.
Czułam że znów muszę się bronić przed czymś co mi jest narzucane i muszę się tłumaczyć dlaczego tego nie chcę przyjąć.”

Ponadto gdybyś bardziej znał psychikę ofiary to byś wiedział że jedną z oznak wzmacniania się ofiary są próby sprzeciwiania się innym  i walczenie o zmianę swojej dotychczasowej pozycji. Te kłótnie to wyraz mojej pracy nad sobą, to pewien etap na mojej drodze i świadczą o tym że we mnie zachodzą zmiany a nie że ja nic nie robię a tylko się wykłócam.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-23, 14:22:28 »
Dzięki Jola:). Tylko ze boję się, że będzie się to paprać i paprać i powstanie z tego kolejna blizna oraz wstydze się już wychodzić na ulicę z co rusz to nowymi ropniakami...Ta moja twarz to jest hardkor-całe zycie tylko problemy z nią. ale moze zabieg pobudził kolejne przyczyny i wyjdą w koncu na węzłach? Oby choć srednio w to wierzę, to byłby cud.

I gratulacje tak w ogóle:)). Fajnie ze masz pomysł nazwać syna tak jak on by chciał, ostatnio też sobie myslalam-choc nie chce miec dzieci, ze fajnie byłoby je nazywać tak jak one by sobie życzyły lub dopiero wybierać po urodzeniu imię jakie najbardziej pasuje.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-04-23, 12:44:37 »
Ania wyluzuj sie kochana....moze Twoj ropien musi dojrzec i wtedy da sie wycisnac. Ja stosowalam zawsze na ropniaki masc z detromycyna z apteki za 5 zl i wszystko sie ladnie goilo.
Odczekaj jeszcze wlacz sobie muzyczke i spraw sobie jakas przyjemnosc. jak mozesz to wirtualizuj, ze juz Ci przechodzi...mysl pozytywnie ok?