Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640563 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-18, 08:22:12 »
Inga
To nieznasz mojego starego :p
Ten to dopiero wszystko chowa pod dywan. NIGDY się do nieczego nieprzyznaje a jak na niego patrze to aż się z niego wylewa a on nieudolnie ucieka w alkochol żeby tylko odwrócić głowe.
Z jednej strony go nielubie i mam z nim spore zaszłości karmiczne a z drugiej jak czasami spojrze bez uprzedzeń to widze starego nieszczęśliwego człowieka które udaje że wszystko gra bo się naczytał książek o pozotywynym myśleniu dla amerykanów.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-18, 08:12:54 »
Tyle ostatnio przeafirmowałam i uzdrowiłam, że moje życie rozpoczęło kolejny ciekawy etap. Nagle moja rodzina zrozumiała, że najlepszy biznes to biznes ezoteryczny, medycyna naturalna, psychotronika i tym podobne.

Nie do uwierzenia że takie zmiany mogły zajść.
Masz na nich aż tak duży wpływ?
To chyba oznacza że ty zmieniłaś się na najgłebszych poziomach albo całkowicie od nich uniezalezniłaś.
Moja mama tak bardzo nie chce niczego w sobie zobaczyć że jest już prawie niewidoma.
Ale może się zacznie coś zmieniać gdy uda mi się wzmocnić i przestać być jej ofiarą.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-04-17, 21:19:09 »
Fajne i dobre zmiany :))

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-17, 21:15:22 »
Tyle ostatnio przeafirmowałam i uzdrowiłam, że moje życie rozpoczęło kolejny ciekawy etap. Nagle moja rodzina zrozumiała, że najlepszy biznes to biznes ezoteryczny, medycyna naturalna, psychotronika i tym podobne. Zaczeli mnie w tym bardzo wspierać, namawiać....Brat chce tylko i wyłącznie w tych dziedzinach szkolić się i uczyć. Trochę to dziwne, bo ja wiele lat walczyłam o taką sytuację, akceptację, a jednak na niewiele mi pozwolono, byłam prawie zmuszona do ukończenia studiów, a swoich pasji nijak nie mogłam zrealizować. Mój brat ma zupełnie inne pole do popisu, jest w innej sytuacji - po szkole średniej od razu będzie mógł iść tam gdzie chce. Nieco mnie dziwi taka odmiana w rodzinie, ale widocznie taka kolej rzeczy - ja musiałam przeorać teren, wywalczyć lepsze czasy. Niektórzy latami pracują na zrozumienie, szukają i uczą się. Mojej rodzinie zajęło to ponad 10 lat. Zobaczymy, może im się nie odmieni :) Ciągle liczę najbardziej na siebie, fajnie jednak jest mieć wsparcie niż tak jak dawniej go nie mieć :)

Widać to wszystko dały modlitwy o prowadzenie. Od paru miesięcy intensywnie powierzałam moje problemy uzdrowieniu i efekty są :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 21:55:30 »
Lilliole każdy tak ma. Ja wciąż mam wiele swoich schematów, ale wkładam pracę w to żeby poczuć się pełniejszym i żeby moja moc nie zasilała schematów, tylko mnie.

To nie jest tak, że na którymś etapie rozwoju duchowego można przestąc pracować nad sobą, żeby zmiany działy się dalej. Pracę wykonuje się cały czas, po pewnym czasie uzdrawia się stosunek to tej pracy i przychodzi ona łatwiej.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 20:32:12 »
Lilliole
Schematy znikają, kiedy człowiek dochodzi do wniosku, że nie są mu one już potrzebne lub wręcz szkodliwe i ograniczające. Poza schematami jest wolność, Boże prowadzenie, kierowanie się intuicją, świadome życie. Puszczając schematy o sobie samej odkrywasz coraz bardziej siebie prawdziwą. To jest proces.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 19:57:37 »
Dzięki.
Czyli pewnie u mnie wychodzi tak silne przywiązanie do moich schematów, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że może być coś innego poza tymi schematami. I dlatego odczuwam, że jakbym je puściła to już nie będzie nic.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 15:19:15 »
Chodzi o pozorny grunt który bierze się z trzymania się schematów i przywiązań które go zbudowały. Żyjemy w oceanie możliwości i im mniej mamy przesłon tym lepiej to widzimy.

Ja też się bałem że zostanę bezdomny, ale w końcu kiedy przestałem się męczyć żeby tym bezdomnym nie być, okazało się że wszechświat wcale nie zamierza uczynić mnie bezdomnym, a ja mam nowy zastrzyk energii i lepszą motywację do rozwijania prosperity.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 14:45:32 »

Moment w którym czujesz że tracisz grunt, jest momentem w którym możesz poczuć coś całkiem nowego

Sebastian,
możesz to jeszcze rozwinąć?
Bo mi się jakoś tak kojarzy, że jak stracę grunt to już nie ma nic. Wpadnę w nicość.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 14:03:51 »
:]

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 13:11:03 »
Doktor X
 
No jasne,że jak kadzidło :-)))...

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-14, 11:53:56 »
Węgiel trybularzowy i biała szałwia-nooo sztacham się i jaram jak królik kozieradką,hihii :-)))...

A jak jarasz tą szałwie ? Tak jak papierosy czy palisz jak kadzidło ?

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-14, 11:07:55 »
Seba, dziękuję. :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-13, 20:46:09 »
Mariomar
Bezdomnym się bywa :))) wystarczy pobyć nim chwylę w głowie i to wystarcza do transformacji
Moment w którym czujesz że tracisz grunt, jest momentem w którym możesz poczuć coś całkiem nowego

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-13, 19:33:18 »
Przyznaję się, że przekombinowałem to wcielenie, chciałem być pewny siebie, prześlizgiwać się jakoś przez przykre sytuacje, które sam stwarzałem ludziom, z pracy do pracy. Moje kombinacje przestały funkcjonować, ludzie i świat nakryli mnie na nich i obnażyli mnie. Tak się czuję, utraciłem pracę (są szanse na kolejną, ale na razie nie wiadomo), ale kończy mi się źródło pieniędzy, z którego korzystałem podczas utraty pracy (zasiłek chorobowy z ZUS). Boję się strasznie, nie mogę sobie znaleźć miejsca, czuję taki lęk egzystencjalny, pojawiają się obrazy, że znowu, jak w poprzednim żywocie, skończę jako bezdomny, wystraszony i zakompleksiony bezdomny.

Może teraz jest lepiej, chyba o niebo lepiej, niż w poprzednim życiu, bo mam żonę, synka, mamę, wspaniałych teściów, 2 przyjaciół, mieszkanie, samochód, więcej perspektyw na życie, mieszkam w mieście, w którym pracy jest bardzo dużo, ale... jakoś wysiadam psychicznie.