Przyznaję się, że przekombinowałem to wcielenie, chciałem być pewny siebie, prześlizgiwać się jakoś przez przykre sytuacje, które sam stwarzałem ludziom, z pracy do pracy. Moje kombinacje przestały funkcjonować, ludzie i świat nakryli mnie na nich i obnażyli mnie. Tak się czuję, utraciłem pracę (są szanse na kolejną, ale na razie nie wiadomo), ale kończy mi się źródło pieniędzy, z którego korzystałem podczas utraty pracy (zasiłek chorobowy z ZUS). Boję się strasznie, nie mogę sobie znaleźć miejsca, czuję taki lęk egzystencjalny, pojawiają się obrazy, że znowu, jak w poprzednim żywocie, skończę jako bezdomny, wystraszony i zakompleksiony bezdomny.
Może teraz jest lepiej, chyba o niebo lepiej, niż w poprzednim życiu, bo mam żonę, synka, mamę, wspaniałych teściów, 2 przyjaciół, mieszkanie, samochód, więcej perspektyw na życie, mieszkam w mieście, w którym pracy jest bardzo dużo, ale... jakoś wysiadam psychicznie.