Ideały nie istnieją, istnieje co najwyżej idealne bądź bardzo wyraźne dopasowanie pomiędzy partnerami.
Na zasadzie wzmacniania podobieństw i wyciągania nieharmonijnych energii na wierzch, co zmierza do jeszcze lepszego uzdrowienia i porozumienia

Bardzo miło mi się czyta to co Clint zrealizował. Taka praca nad konkretnym tematem bardzo się opłaca i to widać między innymi na jego przykładzie.
Podobnie o sobie myślałam, a z upływem czasu okazało się, że nie jestem ofiarą, a jedynie myślałam o sobie
w kategoriach słabości, poddania i alienacji.
"I z tego też powodu nie miałem ochoty podrywać innych kobiet, bo nie czułem przy nich tego czegoś, co wiedziałem że poczuje przy moim ideale." - Ja umawiałam się na randki, ale jedynie z osobami, które wedle moich wyobrażeń coś sobą reprezentowały, były dla mnie pociągające intelektualnie, światopoglądowo. Temat fascynacji kimś to szeroki temat, który dopiero po dłuższym czasie związku zaczynam rozumieć. W związku jest interesująco, gdy się harmonizuje z kimś jako całość, po uczuciach, planach, marzeniach - chodzi o to, aby w obecności tej osoby było po prostu ciepło, przyjemnie, spokojnie, bez zbędnej gadaniny. Odpowiedzi już są, to co jest potrzebne można odczuwać wyraźnie, naturalnie. O odczucia błogości i przyjemności bardzo łatwo.
Temat związków....samooceny związkowej i relacji międzyludzkich mocno przekłada się na tematy zarabiania, ogólnego prosperowania. Dlatego Clint ruszył z bardzo ważnym dla siebie aspektem, wiem że to gwarantuje świetlny skok samooceny, nie tylko w sferze miłości, bliskości, ale i kilku innych.