Skoro mowa o ciele, to ja właśnie kupiłem sobie trochę średnio rozsądnych rzeczy do jedzenia i się opycham. Nic takiego złego, tylko lekki miszmasz: sałatka warzywna, tuńczyk w oleju, chałwa, sunbites i majonez. Przez kilka dni tak dokładnie przegryzałem pokarm, że dużo mniej jadłem i mam wzmożony apetyt. Ale do upłynnniania pokarmu w ustach jeszcze wrócę. A tymczasem, smacznego!:)
A, i jeszcze pasztet sojowy do tego.