Olga
ach te paluchi...

to cudownie, ze tak szybko zadzialas na to oparzenie

ja tez mialam historie z paluchem wczoraj. bolesnie sobie zwichnelam lewego kciuka na sciance wspinaczkowej zahaczajac o line. bardzo sie balam, ze on jest zlamany. nie wykluczam zreszta, ze przez chwile byl. jak siedzialam czekajac na rentgen, pomyslalam, ze mam w sumie dwie rzeczywistosci do wyboru, jedna w ktorej palec jest zlamany, druga w ktorej jest caly. do momentu, w ktorym dostane wyniki, mam otwarte opcje. polaczylam sie z gora tak jak sie nauczylam z ksiazek Franka Kinslowa (The Secret of Quantum Living, The Secret of Instant Healing). troche bylo trudno przez bol, ale w ktoryms momencie na mnie splynelo takie dobre, spokojne, cieple uczucie, ze palec... nie jest zlamany

))) za jakis czas zobaczylam potwierdzenie na rtg. lekarz i tak stwierdzil, ze trzeba go na jakis czas unieruchomic i dal mi do wyboru gips (jesli nie ma pani do siebie zaufania) albo stabilizator kciuka, czyli cos podobnego do ochraniacza jaki nosilam jako dzieciak na rolki (jesli ma pani do siebie zaufanie i bedzie go nosic). wybralam oczywiscie to drugie

ma w logo biegnacego aniola

zaluje, ze te ksiazki Kinslowa nie sa przetlumaczone na polski w sumie, ale i tak super sie je czyta, skoro przeczytalam dwie i to w formie elektronicznej (moj angielski jest taki sobie). jestem w trakcie trzeciej (Beyond Happiness), ale tamte dwie lepiej mi sie czytalo. korzystajac z tej metody usunelam kiedys mamie bol glowy w jednej chwili i uzdrowilam psa, ktory juz mial byc praktycznie uspiony, zeby sie nie meczyl. o psie nikomu nie mowilam, rodzina do tej pory mysli, ze samo mu sie polepszylo

'uzdrowilam' to jest skrot myslowy zreszta, bo gora uzdrawia
jesli ktos ma ochote na ktoras z tych ksiazek, to moge przeslac na maila

p.s. i wlasciwe wyznanie: udalo mi sie usmazyc omleta jedna reka

))))