Sebastian,
Masz rację, każdy z nas jest we właściwym miejscu. Nie ma czego zazdrościć, masz te same możliwości co ja, ale niekoniecznie jest to w tym momencie najlepsze dla Ciebie miejsce.
Kurcze nie mogę się powstrzymać żeby napisać Wam jaki fajny miałam dzisiaj dzień

Pogoda do kitu, bo trochę padało, ale oprócz tego kolega zabrał mnie do Tiffany'ego - 4 piętra, zapytaliśmy na którym są najdroższe rzeczy (na drugim) i pojechaliśmy tam. Zrobiliśmy małe zawody - kto znajdzie najdroższą rzecz, był to pierścionek z diamentem i wygrałam

druga część zawodów polegała na obstawieniu ile może kosztować. Ja swój obstawiłam na 20tys $, kolega swój na 45-75tys $, okazało się, że jego kosztował... uwaga uwaga ponad 200tys $, a mój.... UWAGA prawie 1mln $!!!
Masakra jakaś. Pytałam Panią skąd biorą te diamenty to stwierdziła, że z 5 różnych źródeł, części świata, ale nie może powiedzieć skąd jest dany diament (że niby sami nie wiedzą, taaa). W ogóle kupno czegokolwiek na tym piętrze to niezły cyrk. Zainteresowaną osobę zaprasza się do stolika, częstuje prawdziwym szampanem i jakimś ciastkiem, pokazuje, opowiada, a później podpisuje się z taką osobą umowę. Kilka osób akurat było podejmowanych w ten sposób więc miałam okazję zobaczyć jak to wygląda.
Później odkrywaliśmy Central Park, obok którego jest Hotel Plaza, w nim kręcili "Kevin sam w domu". Weszłam do środka i rzeczywiście mnie zatkało, ale stwierdziłam, że sobie pochodzę i poudaję gościa hotelowego, kolega został. Dojechałam do piętra gdzie przygotowywali bankiet, sala z kosmosu, przepiękna. Wiem, że może brzmi to trochę cukierkowo, ale ten hotel naprawdę jest wypasiony, chyba do tej pory nie widziałam ładniejszego. A restauracja i podawanie posiłków... nie podają na normalnych talerzach, a na piętrowych.
I jeszcze biblioteka miejska! coś nadzwyczajnego, pewne sale całe w drewnie, ogromne dzbany z białymi różami, osobny pokój z rysunkami Charlesa Dickensa. To zrobiło na mnie też ogromne wrażenie. A najśmieszniejsze jest to, że wczoraj szukałyśmy tej biblioteki z koleżanką, ale oczywiście się zgubiłyśmy, usiadłyśmy w tym fajnym parku i obie podziwiałyśmy budynek w oddali - ty patrz jaki ładny budynek, jak on tu pasuje. I co się okazało, że to była właśnie ta biblioteka

)
I rzeczywiście jest tu sporo rzeczy, które widzi się na filmach - kolejki do budek z hot-dogami, para unosząca się z drogi, nawiewy z metra, czasem słychać jak chodnik gada - głos z metra mówi o kierunkach, ludzie malujący budynki na ogromnych wysokościach na tych śmiesznych balkonikach, wygląda to jakby byli tam bez zabezpieczeń i mogli w każdej chwili wypaść, tym bardziej, że regulują sobie wysokość sami. I co mi bardzo podoba! Ludzie chodzą tu często w adidasach albo japonkach, jak im wygodnie. Nawet w Hotelu Plaza jedna laska ubrana dość szykownie od góry, miała adidasy
