dzis panowie ze spółdzielni-a raczej firmy zewnetrznej-wymieniali u mnie wodomierze. nie wiem czemu-byla akcja wymiany w całym bloku, spytalam szefa po co a ten rzekl jakies dziwne tłumaczenie, ze musza byc kwalifikowane czy kalibrowane. Ale ze wskazuja dobrze. Od razu zrodzilo sie we mnie podejrzenie, ze ktos chce na tym zarobic. na drzwiach bloku było info, ze wymiana bedzie sie odbywac przez 2,5 godziny w 14 mieszkaniach do 16:30. Panowie spędzili u mnie ...1,5 godziny do 17:30 walcząc, rozkręcając właząc jak do stodoły-a było ich z 5, dzwoniąc i wymieniając się kluczami bo nie wiedziec czemu u mnie byly jakies niespotykane wodomierze, których nie mogli rozkręcić normalnie i żaden nie wiedzial ktory ma właściwi klucz. Dodatkowo strasznie mi nasmrodzili, nie wiem czy to z rur czy od nich tak śmierdziało. Myslalam ze eksploduję ze zlości, ze tak dlugo to trwa. no i na samym koncu jeszcze przyszedł sprawdzac mi szczelność, zalał łazienkę i nabrudził czymś w wannie, nie wiem skąd w tej wodzie takie syfy. NIe mogłam nawet isc do pokoju drugiego wyrazic swojej złości, zakląc czy pokopac w poduszkę ale byłam bliska eksplozji, nie mogłam też wyjsc z domu bo musialam ich pilnować. ciekawe czy są sposoby bezgłośnego wyrazania złości.