Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 719230 razy)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-15, 11:27:24 »
pkrl5758

Wibracja  nudy  jest bardzo  niekorzystna.
Nigdy  nie  odczuwałem  nudy.

Myślę ,że  dostamiesz  podpowiedź jak  się  od  niej uwolnić.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-15, 10:56:10 »
No wlasnie, Leszku.

Czy co bys polecal w moim przypadku, jesli tak bardzo czegos pragne, a to nie moze sie ciagle zrealizowac? Regresing robilem ten wlasciwy, pierwszy byl pod okiem Darka Logi wiec watpie, aby nie byl on tym prawdziwym :). Ja po prostu czuje wewnetrznie opor przed tym, jak i w ogole przed wszystkim, co zwiazane jest z modlitwami, afirmacjami, wiara. Tu jest problem. Nie umiem sie otworzyc na te rzeczy, a prowadzacego traktuje podswiadomie na poziomie przeciwnika, a nie kogos, kto chce mi pomoc.

Z tym zafiksowaniem tez cos jest u mnie, choc nie mam pojecia co mialbym przerobic bo moje zycie....jest nudne :). Nie zdarzaja sie w nim sytuacje swiadczace o przerabianiu czegos.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-03-14, 19:09:33 »
pkrl5758
Jak ,,wskoczyc" o poziom wyzej jesli idzie o klase spoleczna, w sensie zarobkow, zaleznosci i wszystkiego co jest z tym zwiazane?
Proponuję zacząć od ksiązki Niwińskiego JA
Potem przejść do Obudź w sobie olbrzma. A. Robins.

KARMA
to skutki naszych WYBORÓW, to gra intencji - świadomych i nieuświadamianych.
Obciążenie to przywązanie do karmicznych scenariuszy, już nieadekwatnych.

Słusznie Ci sugerują, żebyś skorzystał z regresingu, to Ci się wyjaśni, co i skąd :)
No chyba, że się nie nadajesz, w co wątpię. Sądzę jednak, że to, co uznałeś za regresing, nie było regresingiem.
A jak nie działa Ci regresing to BARS, czy wypalanie węzłów karmicznych.

ZAFIKSOWANIE może miec 2 zasadnicze powody, które KONIECZNIE trzeba rozpoznać PRZED afirmowaniem:
1. Pragniesz czegos, do czego jesteś karmicznie przywiązany, ale w tym życiu masz coś o wiele ważniejszego do przerobienia.
2. Czujesz, że to jest właśnie to, co jest do przerobienia, ale nie mozesz tego przerobić, póki nie puścisz ograniczeń, wyrzeczeń, niewiary z poprzednich wcieleń. Na dodatek mozesz meć zuelny brak doświadczeń w temacie i brak wyobrażeń.
Jeśli NA PEWNO wiesz, czego chcesz i masz świadomość, że jest to korzystne zarówno dla Ciebie, jak i dla innych, to wtedy możesz afirmować, że na to zasługujesz, że to dla Ciebie latwe i możliwe itd. Pozostałe afirmacje będą zależały od odpowiedzi w kolumnie reakcji.

Uwolnienie sie od pożadania "przedmiotu pożądania" przyniesie UWOLNIENIE od pożądania. Co nie znaczy, że stanie się możliwe zdobycie go. Najlepiej znają ten problem pary, które usilnie starały się o dziecko. A gdy już starania przyniosły skutek, znów czuły się nieszczęśliwe, albo zaczęły doświadczać całych serii cierpień i nieszczęść. Bo pogwałciły SWOJĄ wcześniejszą wolę, SWOJE wcześniejsze decyzje czy też TABU.
Tak się dzieje, kiedy staramy się na siłę, bez uwalniania od PRZYCZYN naszych niepowodzeń w ociągnięiu celu.

Bywa, że odpuszczenie sobie może spowodować, że nasz cel się zrealizuje. BYWA.

Wniebowziecie Grubego
Po co kreować sprzeczności tam, gdzie ich nie ma? Można byc artystą i mieć świadoość, że się zasługuje na uznanie, docenianie i szacunek :)

Lilliole
Pomysł dwóch facetów, którzy nazywają sie Tresura Matrixa, wydaje mi sie idiotyczny, ale w przypadku osób, które mają PRZEKORNĄ PODŚWIADOMOŚĆ moze się okazać CHWILOWO skuteczny do osiągnięcia celu. Jednakże na dłuższą metę wzmcnia przekorę podświadomosci, która na dodatek widzi korzyści z przekory.
Generalnie do uwalniania lęków oraz przymusu pragnienia są inne techiki niz afirmacje.
Zamiast używać dziwacznych konstrukcji niby to afirmacyjnych, lepiej zastosowac choćby technikę The Work. (jest dostępna w wersji polskiej).

DO WSZYSTKICH
To, co mi potrzebne, przychodzi do mnie wtedy, gdy naprawde jest mi potrzebne. We własciwym miejscu i we właściwym czasie!
A to, co zbędne, odpuszczam bez żalu
:)

Szczęście jest BEZWARUNKOWE I WIECZNE.
Niepowodzenia są chwilowe, uwarunkowane błędnymi programami podświadomosci, a więc po jakimś czasie PRZECHODZĄ
:)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-14, 10:36:46 »
A moze by tak Leszek napisal cos w tym temacie?

Ja mam podobne obawy, jak Inga, to znaczy rozumiem na takim zwyczajnym poziomie, ze to ma sens (czyli jak na obecna chwile czegos nie mozemy osiagnac, to trzeba sobie we wnetrzu powiedziec, ze godzimy sie na ten brak i cieszymy sie tym, co jest dookola) ale gdzies glebiej jednak czuje lek, ze to nie stanie sie nigdy i tu jest wlasnie problem, bo jesli zaczalbym afirmowac w ten sposb, to czy nie bede powiekszac wtedy swojego leku?

Druga sprawa, to ze moje ego rowniez nie chce puscic pragnienia i to dodatkowo powoduje napiecie. No i od zawsze mialem spory problem z wszelkiego rodzaju modlitwami czy afirmacjami, bo gdzies we wnetrzu czuje opor i niechec do wszystkiego, co kojarzy sie z Bogiem, wiara ale podejrzewam ze to ma swoj poczatek w jakis przezyciach zwiazanych z religia bo nie mam np. nienawisci do Boga; tu bardziej idzie o ten caly chrzescijansko-katolicki sposob, ktory gdzies gleboko tkwi we mnie i pewnie cos tam musialo sie wydarzyc, ze teraz mam takie zle odczucia co do wiary itp.

Tom Tom

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 22:45:40 »
Tom Tom :D

No to może zaakceptuj to, że praktyka u Ciebie leży... ;)

Ego mi na to nie pozwoli :)

Inga
Ja tu widzę zastosowanie dla spraw, od których w jakikolwiek sposób uzależniam swoje szczęście (np. związki, relacje).
Porównałbym to do stanu szczeniackiego zakochania. Gdy wydaje mi się, że bez "niej" nie jestem w stanie oddychać i takie tam ;) Coś co zamiast radości sprowadza cierpienie.
"Akceptuję, że z tą osobą mogę nigdy nie być (w związku etc.)" Akceptuję jedną z możliwości, nie finalny produkt. Terapia szokowa dla uzależnionego od czegoś umysłu. Aż cierpienie zniknie.
W taki sposób to rozumiem i na prawdę nie wyklucza to szczęścia. Ale to tylko mój punkt widzenia :)

Dzięki Tess :)
 

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 22:37:58 »
Tom Tom,
Cytuj
Jeżeli jest "coś" na zewnątrz, czego nie możemy mieć w danym momencie, to mam do wyboru cierpienie lub akceptację sytuacji. Ja wybieram to drugie. Nigdzie nie jest napisane, że wyrzekam się szczęścia. 
Super :))

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 20:02:37 »
No niestety ale takie coś się nie uda bez uwierzenia w to. Moja podś bardzo pragnie być szczęśliwa, a gdybym jej powiedziała że nigdy nie będe szcześliwa to widzę że to idzie wprost do mojego dziecka wewnętrznego i ono mnie pyta  dlaczego nie mogę być szczęśliwa.
I teraz musiałabym je przekonać że nie będę szcześliwa, żeby w to uwierzyło.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 19:39:43 »
Tom Tom :D

No to może zaakceptuj to, że praktyka u Ciebie leży... ;)

Tom Tom

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 19:36:56 »
Fajnie to napisałeś. Ja też tak to odbieram :)

Z pisaniem to ja nigdy nie miałem problemu :) Praktyka leży ;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 19:35:25 »
Ja to odbieram trochę inaczej.
Jeżeli jest "coś" na zewnątrz, czego nie możemy mieć w danym momencie, to mam do wyboru cierpienie lub akceptację sytuacji. Ja wybieram to drugie. Nigdzie nie jest napisane, że wyrzekam się szczęścia.

Fajnie to napisałeś. Ja też tak to odbieram :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 19:33:59 »
Nie jestem ale mam nadzieję. Nie przeżyłabym odebrania sobie tej nadziei.
Nie namawiam :) Sama wiesz najlepiej.
Jak ja akceptowałam jeden swój lęk, to chyba nie jestem w stanie nawet napisać jak mną trzęsło. Ale to było kilka minut.

Tom Tom

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-13, 19:32:19 »
Ja to odbieram trochę inaczej.
Jeżeli jest "coś" na zewnątrz, czego nie możemy mieć w danym momencie, to mam do wyboru cierpienie lub akceptację sytuacji. Ja wybieram to drugie. Nigdzie nie jest napisane, że wyrzekam się szczęścia.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 19:10:58 »
Nie jestem ale mam nadzieję. Nie przeżyłabym odebrania sobie tej nadziei.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-13, 19:06:20 »
Lilliole
No właśnie nie dałabym rady wejśćw ten lęk że nigdy nie będę szczęśliwa, bo jest zbyt silny.
Wydaje mi się że umarłabym z rozpaczy.

Rozumiem. A jesteś szczęśliwa?

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-13, 18:36:46 »
Lilliole
No właśnie nie dałabym rady wejśćw ten lęk że nigdy nie będę szczęśliwa, bo jest zbyt silny.
Wydaje mi się że umarłabym z rozpaczy.