Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 719179 razy)

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-23, 09:59:59 »
Tak, rzeczywiście to co napisałem mogło mieć taki wydźwięk, przepraszam.

Widzę, że popadam w skrajności, że albo całkowita samodzielność, albo całkowite poleganie na innych. A chodzi raczej o znalezienie równowagi a nie popadanie w skrajności.

Prawdę mówiąc to trochę mnie irytowało to, że tak pytasz innych i jak napisałeś 'Dlatego wole spytac bo jednak w grupie razniej '. A czemu mnie to irytowało? Bo dokonałem projekcji na Ciebie tej części siebie, która potrzebuje wsparcia innych, ale nie przyznaje się do tego i próbuje wyprzeć się tej potrzeby. Tak naprawdę to nie Ty mnie irytowałeś, a ten aspekt we mnie którego mogłem doświadczać czytając Twoje posty.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-23, 01:29:34 »
Cytuj
Pkrl, wiesz co często rzuca mi się w oczy w Twoich postach? To, że szukasz odpowiedzi na pytania dotyczące Ciebie u innych. Prawda jest taka, że Ty sam możesz znaleźć te odpowiedzi w sobie jeśli dojdziesz w pewnym momencie do wystarczającej świadomości siebie. Musisz siebie poznawać, odkrywać. Nikt nie da Ci odpowiedzi, inni mogą Ci jedynie dawać jakieś wskazówki. Sam musisz odkrywać. Rozwój to wędrówka.

Dlatego wole spytac bo jednak w grupie razniej ;). To normalne, ze czlowiek pyta innych co widza w nim samym... I sorry ale za brzmialo to troche....radz se sam!
« Ostatnia zmiana: 2015-03-23, 01:36:57 wysłana przez pkrl5758 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-22, 21:37:46 »
Cytuj
Pkrl, wiesz co często rzuca mi się w oczy w Twoich postach? To, że szukasz odpowiedzi na pytania dotyczące Ciebie u innych. Prawda jest taka, że Ty sam możesz znaleźć te odpowiedzi w sobie jeśli dojdziesz w pewnym momencie do wystarczającej świadomości siebie. Musisz siebie poznawać, odkrywać. Nikt nie da Ci odpowiedzi, inni mogą Ci jedynie dawać jakieś wskazówki. Sam musisz odkrywać. Rozwój to wędrówka.

świetna uwaga

zaufaj sobie : )

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-22, 21:32:48 »
Michał jak będziesz kontynuował medytację w takim przypadku, to mogą dochodzić nowe wywalanki z podświadomości do tych co się już ujawniły.
Jak pojawią się jakieś wywalanki to warto się na nich skupić i przepracować to, co ujawniło się już z podświadomości przed przystąpieniem do dalszej pracy. Według mnie.


Pkrl, wiesz co często rzuca mi się w oczy w Twoich postach? To, że szukasz odpowiedzi na pytania dotyczące Ciebie u innych. Prawda jest taka, że Ty sam możesz znaleźć te odpowiedzi w sobie jeśli dojdziesz w pewnym momencie do wystarczającej świadomości siebie. Musisz siebie poznawać, odkrywać. Nikt nie da Ci odpowiedzi, inni mogą Ci jedynie dawać jakieś wskazówki. Sam musisz odkrywać. Rozwój to wędrówka.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-22, 10:10:23 »
Od ok. tygodnia robię sobie co jakiś czas medytację z kundalini jogi. Medytacja "na połączenie z intuicją" Moim zdaniem oddziałuje na trzecie oko.
Pytanie czy taka medytacja może powodować wywalanki z podświadomości a jeśli tak to co wtedy robić?
Przestać na jakiś czas z tą medytacją czy nie przejmować się i kontynuować?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-21, 16:51:53 »
Czy niechec do posiadania dzieci moze isc z przymusu ich posiadania w poprzednich wcieleniach, np. kiedy byla presja otoczenia?

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-21, 16:26:57 »
Dzięki, Mariusz :) Obawiam się tylko, że taka afirmacja może być niewystarczająca.  Ta " przygoda" to u mnie nie sama podróż,  czy zdobywanie górskich szczytów,  tylko coś bardziej zakręconego. Np jestem na lotnisku, przechodzę przez bramki, zakładam zegarek, który niedokładnie zapięty zsuwa mi się z ręki i znika. W tym momencie cała obsługa angażuje się w szukanie zegarka,  bo to pamiątka,  bo srebrna koperta i...jakby ktoś miał coś przemycić to moment wprost idealny!  Jak leciałam po raz pierwszy to utknęłam w drodze powrotnej,  bo lot odwołano.  Moje dziewczyny już wiedzą,  że jak ze mną jadą to będzie z " przygodami": opóźniony pociąg,  zmiana stanowiska,  ktoś nas zaczepi, albo bilet okaże się źle wypisany :(
Ja już przywykłam, ale inni nie. A chyba idzie ten wzorzec z jakichś wczesniejszych czasów, bo podobno, jak byłam mała( ja tego nie pamiętam) to jadący na wczasy autobus ruszył ze mną i walizką, ale bez matki, która wyszła po jeszcze jedną torbę!
Piraci z Karaibów?;)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-03-21, 12:33:47 »
Mam problem: medytuję i afirmuję spokój wewnętrzny, poczucie bezpieczeństwa i swobodę w kontaktach z ludźmi i ogólnie poza domem (bo jeszcze rok temu wpadałam w panikę,  gdy musiałam jechać autobusem) i widzę spory postęp. Ale ... pojawiło się odczucie rozradowanej małej mnie klaszczącej w rączki wołającej "przygoda! przygoda! przygoda!" No i zaczyna mnie nosić.  Czyli oprócz tych obowiązków,  które już mam dochodzą,  albo jakieś niecierpiące zwłoki sprawy, a to ktoś pilnie czegoś ode mnie chce,  albo schodzą się znajomi moich córek,  tak, że we własnym domu czuję się,  jak na dworcu! I nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że FIZYCZNIE nie jestem w stanie temu podołać. Na ten tydzień,  oprócz przerwanego nagłym wyjazdem malowania doszło mi jeszcze szkolenie (dziś się dowiedziałam) i wizyta u specjalisty (o czym wiem od czwartku, a miała być za miesiąc).

Ma ktoś może pomysł,  co robię źle?
Jedyne skojarzenie, jakie mi się nasuwa, to dobre wspomnienia z wczesnego dzieciństwa,  kiedy rzeczywiście sporo podróżowałam i czułam się baaardzo szczęśliwa. Ale nie musiałam prać, sprzątać, gotować i chodzić do pracy!

może przerobić afirmacje "Mam wystarczająco dużo czasu dla siebie i tego co lubię robic najbardziej"

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-03-21, 12:25:13 »
Są urządzenia którymi można zmierzyć różne parametry tzw duszy [ nie od dziś], oraz obciążenia typu astralne itd. są urządzenia którymi mona zmierzyć nawet ile jest "Boga" w człowieku, dużo też daje zmierzenie samych częstotliwości jakimi operuje mózg - bo to też daje dalsze odpowiedzi odnośnie przewodzenia pewnych wibracji i własnego umysłowego potencjału.Pzdr.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-21, 12:17:18 »
czy ktoś z was spotkał się z takim określeniem:
dynamiczne elektrooporowe diagnozowanie struktury duszy .

Kiedy szukam w necie wyskakują mi zagadnienia techniczne, ale musi to być jakaś metoda, bo moja znajoma miała na wykładzie to wspomniane za granicą, niestety lektor tego nie znał, tylko podał jako przykład jeden z wielu, co jest dowodem na istnienie duszy.

Podejrzewam że to jakieś mierzenie ...aury...ducha...??

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-16, 21:00:56 »
Mam problem: medytuję i afirmuję spokój wewnętrzny, poczucie bezpieczeństwa i swobodę w kontaktach z ludźmi i ogólnie poza domem (bo jeszcze rok temu wpadałam w panikę,  gdy musiałam jechać autobusem) i widzę spory postęp. Ale ... pojawiło się odczucie rozradowanej małej mnie klaszczącej w rączki wołającej "przygoda! przygoda! przygoda!" No i zaczyna mnie nosić.  Czyli oprócz tych obowiązków,  które już mam dochodzą,  albo jakieś niecierpiące zwłoki sprawy, a to ktoś pilnie czegoś ode mnie chce,  albo schodzą się znajomi moich córek,  tak, że we własnym domu czuję się,  jak na dworcu! I nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że FIZYCZNIE nie jestem w stanie temu podołać. Na ten tydzień,  oprócz przerwanego nagłym wyjazdem malowania doszło mi jeszcze szkolenie (dziś się dowiedziałam) i wizyta u specjalisty (o czym wiem od czwartku, a miała być za miesiąc).

Ma ktoś może pomysł,  co robię źle?
Jedyne skojarzenie, jakie mi się nasuwa, to dobre wspomnienia z wczesnego dzieciństwa,  kiedy rzeczywiście sporo podróżowałam i czułam się baaardzo szczęśliwa. Ale nie musiałam prać, sprzątać, gotować i chodzić do pracy!

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 19:57:13 »
Wiem, furyahm dlatego musze to na spokojnie poukladac. Widze, ze duzo pracy przede mna. Mam sporo zaleglosci w materii zwiazkow i relacji z ludzmi a to sa podstawy do bogactwa i jego przytomnego utrzymania.

Moge powiedziec, ale poki co nie chce. Nie tylko dlatego, ze to jest osobiste ale tez traktuje to jako cos, co byc moze mialo miejsce ale niekoniecznie musialo miec :). Kwestia prywatnych odczuc, wspomnien i sladow intencji. Na pewno wczesniej czy pozniej bede chcial to skonsultowac z jakims doswiadczonym specem od srpaw tego typu bo za duzo wywalilo ostatnio.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-16, 19:47:51 »
pkrl5758

Dlatego  spytałem czy  możesz , a  nie ; ,, powiedz ".


furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-16, 18:54:47 »
Czasami patrze na osoby ktore sa np. bardziej ubogie ode mnie, musza ciezej pracowac ale widze, ze one sa szczesliwe, a na pewno szczesliwsze ode mnie, maja taka naturalna radosc z samego zycia bo nie czuja zadnej presji na sobie, ze cos musza udowodnic.
Ale bez przesady, bo wpadniesz w przeciwieństwo i też będzie niedobrze. Można być i szczęśliwym i bogatym

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 13:00:52 »
Pkrl wystarczy jedno takie (lub inne np ksiadz czy prostytutka)wcielenie zeby to mocno wplywalo na obecne zycie, zenie idzie przejsc (dopoki sie nie przestawi paru klockow)

Tak, masz racje, ale z moich wspomnien i skojarzen wychodzi, ze takich wcielen mialem o wiele wiecej i byly one przeplatane z wcieleniami artystow i ludzi, ktorzy tez w jakis sposob byli znani (mogli to byc tez slawni ksieza czy duchowni). Mi tutaj juz nie chodzi o sam status spoleczny takich osob ale o to, jakie intencje za tym staly. A staly takie, ktore opisalem i jak sie okazywalo, ze jak bylem kims wysoko urodzonym i nie moglem robic tego, co chcialem i kim chcialem byc to pozniej ladowalem wlasnie albo w jakiejs inkarnacji ascetycznej albo jako artysta i odreagowywalem nieprzytomnoscia (alkohol, narkotyki, seks bez opamietania itp.) Ale ciagle trzonem byla intencja bycia kims lepszym, wyzszym, z wieksza gama przywiejow. I tak mam do dzis dnia, nawet w obecnym zyciu pragne gdzies gleboko zyc w luksusie, miec wiecej praw od innych po to, aby moc wygodnie zyc. Tylko coraz bardziej odczuwam, ze takie zycie odgradza mnie od ... prawdziwego zycia, prawdziwej milosci i prawdziwej radosci zycia bo nie da sie byc szczesliwym uciekajac od ludzi, odtracajac ich. Czasami patrze na osoby ktore sa np. bardziej ubogie ode mnie, musza ciezej pracowac ale widze, ze one sa szczesliwe, a na pewno szczesliwsze ode mnie, maja taka naturalna radosc z samego zycia bo nie czuja zadnej presji na sobie, ze cos musza udowodnic. A ja ciagle czuje ze cos musze i to mnie przygniata!