Za tym dojsciem do wysokiej pozycji spolecznej stoi jeszcze cos: gdzies wewnetrznie mam maksymalna niechec do tego typu srodowiska. Przez lata zachodzilem w glowe, czemu - jak przytrafiala sie szansa wejscia na wyzszy level - rezygnowalem. A teraz sobie to po czesci uswiadomilem: odpychala mnie atmosfera takich srodowisk, gdzie trzeba dzialac wedle ustalonej hierarchii, uznawac zdanie przelozonych itp. Ale czesc mojego Ja ciagle chce byc ,,na gorze", miec przywileje i wygody i stad to szamotanie sie. I stad tez jakas wewnetrzna niechec do ,,zwyklych" zajec/zawodow bo one rzeczywiscie nie oferuja ani wysokich zarobkow ani wysokiej pozycji spolecznej. A wiem, ze przerabialem w poprzednich wcieleniach rozne warianty bycia kims ,,wyjatkowym": poza wladca bylem artysta i na pewno kims zbuntowanym (byc moze nawet jakis slynnym banita). Generalnie widze u siebie taki wzorzec dominujacy nad pozostalymi: chec bycia na bardzo wysokiej pozycji spolecznej z przywilejami ponad innymi. Potem, tak wyczuwam, w miare jak inkarnowalem sie w miejscach i rodzinach gdzie z miejsca nie mialem tego przywileju, staralem sie wplywac na otoczenie i uzyskiwac podobny status spoleczny bedac pozadanym artysta czy osoba, ktora skupia na sobie uwage. W koncu pod tym wszystkim jest jeszcze intrencja/karma kogos zbuntowanego, nie wykluczam popelnienia ciezkiej zbrodni na kims lub byciu ofiara takiego postepowania (egzekucja lub smierc na wojnie). Dzisiaj, w tym wcieleniu, od zawsze zastanawiala mnie ta niechec do wladzy, do ,,wierchowki" polaczona z jednoczesna potrzeba bycia kims szczegolnym, z wiekszymi wygodami i przywilejami od innych. Teraz powoli zaczynam rozumiec, dlaczego tak jest. Ale nie potrafie jeszcze puscic tej pierwotnej intencji/karmy dobrze urodzonego bo to na stowe poprawiloby moje relacje z otoczeniem (ja przestalbym nieswiadomie przejawiac wyzszosci wobec innych a ludzie zaczeliby mnie inaczej postrzegac bo i energia by sie zmienial idaca ode mnie). Narazie odczuwam to jako wyobcowanie ale chyba wlasnie po to sie pojawil ten sygnal abym zaczal uzdrawiac relacje miedzyludzkie w koncu. Nawet mi przyszlo do glowy cos takiego, ze osiagne poniekad wysoka pozycje spoleczna ponownie ale tym razem bede musial ,,dzielic" sie nia z innymi czyli wspolpracowac, zawdzieczac to tez innym, nie tylko sobie. A mam problemy ze wspolpraca.