I zdalem sobie sprawe, ze te wzorce sa u mnie tak silne (bo trwaly przez dziesiatki wcielen) ze teraz, kiedy je sobie uswiadomilem i zobaczylem ich bezsens, nie mam pomyslu co robic ze swoim zyciem (bo wczesniej tym sensem bylo wszystko, co zwiazane bylo z posiadaniem, rzadzeniem, wywieraniem wplywow itp.). A wewnatrz czuje calkowta pustke, bo nie wiem jak to jest zyc dla siebie, robic cos, co wylacznie mi sprawia przyjemnosc ale w tym pozytywnym sensie. Czuje brak celu, mojego wlasnego celu, nie czyjegos! Totalna pustka. Mam, jak kazdy czlowiek, chec doswiadczania nowych sytuacji, poznawania nowych ludzi, zwiedzania, podrozowania ale to nie sa cele zyciowe, tylko potrzeby, przyjemnosci. A zeby zycie czlowieka mialo jakis glebszy sens, musi on w cos wierzyc, najlepiej w to, co robi. A mnie teraz tego zabraklo...