Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 719181 razy)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 12:56:18 »
pkrl5758

Czy  możesz  powiedzieć  którym  królem , władacą  byłeś  i  w  jaki  sposó  się  o tym  dowiedziałeś ?

Mam swoje podejrzenia ale jest to dla mnie narazie zbyt osobiste i w jakims stopniu bolesne, aby o tym mowic publicznie. Wolalbym poki co zachowac to dla siebie i ewentualnie zwierzyc sie z tego regreserowi lub innemu czlowiekowi zajmujacemu sie oczyszczaniem intencji,

Dowiedzialem sie na zasadzie intuicji/podswiadomosci. Duzo od dziecka czytalem o historii i w koncu wywalilo. Juz wczesniej mialem jakies podejrzenia...
« Ostatnia zmiana: 2015-03-16, 13:01:41 wysłana przez pkrl5758 »

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 12:50:49 »
Pkrl wystarczy jedno takie (lub inne np ksiadz czy prostytutka)wcielenie zeby to mocno wplywalo na obecne zycie, zenie idzie przejsc (dopoki sie nie przestawi paru klockow)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-16, 12:44:59 »
pkrl5758

Czy  możesz  powiedzieć  którym  królem , władacą  byłeś  i  w  jaki  sposó  się  o tym  dowiedziałeś ?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 12:39:05 »
Od dluzszego czasu staralem sie badac to i prosilem swoja podswiadomosc o jakies wskazowki. Nie zakladam, ze przez wszystkie wczesniejsze wcielenia bylem takim a nie innym czlowiekiem, ale chodzi o to, ze te wlasnie wcielenia najbardziej rzutowaly na moje intencje i wzorce. I wczoraj mi wywalilo tak ogromnie, ze przez caly wieczor przesuwaly sie w umysle rozne obrazy, skojarzenia i wszystko nagle zaczelo sie ukladac w logiczna calosc. Emocje, wyobrazenia i intencje zgadzaly sie ze soba i nie czulem miedzy nimi zadnego konfliktu, tak jak to opisuja osoby np. podczas sesji regresingowych. A wczoraj wyglada na to, ze uruchomilem jakims sposobem wspomnienia regresywne. Nawet patrzac na moja obecna rodzine widze wciaz te same wzorce (nawet pochodzenie czy nazwiska czlonkow mojej rodziny potwierdzaja moje przypuszczenia).

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 12:33:37 »
Pkrl a skad wiesz ze przez dziesiatki wcielen byles kims takim.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 12:27:23 »
I zdalem sobie sprawe, ze te wzorce sa u mnie tak silne (bo trwaly przez dziesiatki wcielen) ze teraz, kiedy je sobie uswiadomilem i zobaczylem ich bezsens, nie mam pomyslu co robic ze swoim zyciem (bo wczesniej tym sensem bylo wszystko, co zwiazane bylo z posiadaniem, rzadzeniem, wywieraniem wplywow itp.). A wewnatrz czuje calkowta pustke, bo nie wiem jak to jest zyc dla siebie, robic cos, co wylacznie mi sprawia przyjemnosc ale w tym pozytywnym sensie. Czuje brak celu, mojego wlasnego celu, nie czyjegos! Totalna pustka. Mam, jak kazdy czlowiek, chec doswiadczania nowych sytuacji, poznawania nowych ludzi, zwiedzania, podrozowania ale to nie sa cele zyciowe, tylko potrzeby, przyjemnosci. A zeby zycie czlowieka mialo jakis glebszy sens, musi on w cos wierzyc, najlepiej w to, co robi. A mnie teraz tego zabraklo...

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 11:25:31 »
Albo to, ze od dziecka paniocznie balem sie tlumow i publicznych wystapien. Nic dziwnego, skoro w tamtych czasach dzieci z takich rodzin byly wrecz zmuszane do publicznych audiencji i do pokazywania sie. A ja tak bardzo tego nie chcialem juz wtedy i bardzo sie balem tych wszystkich obcych osob, ktore patrzyly na mnie jak na eksponat! Do dzis mam wstert nawet do wstawania zza stolu na rodzinnych spotkaniach, unikam jak tylko moge spojrzenia innych.

Mam nawet jeszcze z czasow wczesnego dziecinstwa takie wspomnienie, ze wydawalo mi sie, ze iles tam osob nachyla sie nade mna, a ja leze na jakims lozu. Moge sie teraz zalozyc, ze albo nachylali sie nad nowo narodoznym dzieckiem albo nad osoba, ktora wlasnie dogorywala. Pamietam pomarszczone twarze, brodate postacie, swiecie...to wszystko bardzo mnie straszylo, a oni tak przenikliwie patrzyli sie na mnie! I wszyscy nosili takie dziwne ubrania, jakby suknie a przeciez wlasnie wtedy tak nosili sie moznowladcy - ubierali sie w plaszcze i takie tam. I do dzis dnia mam slabosc do kobiet noszacych suknie, korale itp. Tak sie ubieraly kiedys damy z dworow, wykwintnie i bardzo kobieco.
« Ostatnia zmiana: 2015-03-16, 11:29:15 wysłana przez pkrl5758 »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 11:01:10 »
Chyba tak :).

Tez to by wyjasnialo, czemu od malego dziecka mialem taka niechec do szkoly i nauki. Mialem, bo w rodzinach szlacheckich czy monarszych obowiazywala sztywna etykieta, za nieprzestrzeganie ktorej grozily rozne kary a dziecko mialo spelniac wole rodzicow i bylo wychowywane np. na dziedzica tronu lub mialo w przyszlosci objac wazne stanowisko. Nauke wpajalo sie przemoca! Do dzis mam niechec do wszelkiego rodzaju autorytetow, tych religijnych jak i politycznych, szczegolnie zas do wszystkich rzadzacych (choc samemu przejawiam identyczne wzorce)!

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 10:46:42 »
No to zrobiłeś już pierwszy ważny krok do poznania siebie.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 01:58:47 »
Nawet chyba wiem tez, skad sie braly u mnie problemy ze zbudowaniem zwiazkow. Przyciaglem od zawsze kobiety, ktore szukaly w mezczyznie nie tylko samej meskiej energii ale tez i pozycji spolecznej. Teraz sie nie dziwie, skoro kiedys przez dziesiatki wcielen bylem kims znanym i o ustalonej pozycji spolecznej, gdzie w malzenstwa i zwiazki wchodzilo sie z uwagi na korzysci a nie uczucia. Moja matka tez poniekad taka jest, bo kocha w pewnym sensie warunkowo. I takie tez dotychczas mialem partnerki - nigdy nie kochaly mnie one czystym uczuciem, w podtekscie zawsze musialem cos dla nich zrobic lub kims byc, aby uznaly mnie za godnego sobie.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-16, 00:58:52 »
Ja juz chyba wiem, o co chodzi z ta fiksacja u mnie...

Przez szereg wcielen bylem osoba bardzo wysoko postawiona, byc moze nawet mialem wcielenie monarsze w owczesnej Polsce. generalnie wszystko krecilo sie wokol bycia zauwazanym i traktowania innych jak pionki, ludzie bez zadego znaczenia. Liczyly sie wplywy i pieniadze. O prawdziwym uczuciu nie bylo mowy a nwet, jesli sie pojawialo, musialo byc tlamszone bo nie wypadalo dla uczucia rezygnowac z wplywow.

Potem dusza chciala sobie to powetowac byciem znanym artysta. I spektakl sie powtorzyl tylko w innej scenerii. Zamiast w tytulach i splendorze, przyjemnosc probowalem znajdowac w niekonczacych sie libacjach i artystycznym blichtrze. Tutaj tez mi cos wylazi, ze moglem byc kims slawnym.

Przez te wszystkie wcielenia nigdy nie nauczylem sie kochac a tylko wymagalem ciagle cos od innych.

W tym wcieleniu od dawna intrygowalo mnie, dlaczego mam taki wewnetrzny konflikt miedzy tym, co pragne a tym co robie bo to siedzi we mnie tak gleboko, ze najczesciej utozsamialem sie z tym czego pragnalem na poziomie Ego a nie duszy. To mi wyszlo dzisiaj podczs czytania pewnej ksiazki opisujacej stare dzieje Polski. Mam tak silne wzorce, ze juz prawie zapomnialem jak to jest byc soba. Jako dziecko bylem inny i zawsze mnie dziwila ta nagla zmiana w okresie dojrzewania. I tesknota za mna samym z przed tego okresu. Teraz juz chyba wiem dlaczego... (.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-15, 22:52:30 »
A gdzie sie podział Bożydar ?
Podobał mi sie styl jego wypowiedzi, no i ten uroczy nick ;))

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-03-15, 11:49:22 »
Nie umiem sie otworzyc na te rzeczy, a prowadzacego traktuje podswiadomie na poziomie przeciwnika, a nie kogos, kto chce mi pomoc.

To tez sie zalicza do tematow, ktore powinny byc przedmiotem sesji, ja jak sesjowalem nie mowilem im o tym, ale przestalem bo mnie zaczeli coraz bardziej wkurzac prowadzacy ;) teraz wiem jakie mialo to znaczenie na skutecznosc sesji i chyba jak kiedys pojde do od tego zaczne.

Dzieki Leszkowi za post, porzadkuje pewne kwesie.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-15, 11:47:31 »
pkrl5758

Zgadza  się.

Ja  ze  stopu  mam  fajne  wspomnienia.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-03-15, 11:41:12 »
Moze troche zle to nazwalem, bo chodzilo mi o to, ze moje zycie jest rutynowe a ja wrecz pozadam zycia bogatego w przygody (te pozytywne typu podroze, poznawanie nowych ludzi itp.) i przede wszystkim na wysokim poziomie materialnym. Zreszta w ogole wydaje mi sie, ze aby prowadzic bogate zycie towarzyskie i czesto podrozowac, to trzeba dobrze zarabiac :). No chyba ze podrozoje sie na ,,hipisa" ale mnie to nie pociaga raczej :). Jezdzilem kiedys troche na stopa i nigdy wiecej!