Karina, Doktor X,
mnie takie wzorce kojarza sie najbardziej ze zwiazkami - jesli panuje ogromne DDA, wiec sam troche "liznalem" tego typu klimatu (zarowno jako "agresor" jak i ofiara), jak rowniez znam to z relacji przyjaciol. Czyli: jedna strona sie stara jak moze, robi wszystko zeby zadowolic partnera, a ten i tak niezadowonony albo i gorzej, wsciekly i rozgoryczony wrecz, ze sie go olewa - zawsze jakis powod sie znajdzie, a nawet jak sie nie znajdzie to nie szkodzi:)
Jesli chodzi o wieksze grupy ludzi, czyli np. w pracy to mam inaczej, czesto staram sie jak moge i jestem doceniany:)tyle ze zastanawiam sie czy nie czas juz skonczyc z dowartosciowaniem sie w ten sposob bo bywa, ze sie odrobine "zajezdzam".
Czasem mi sie za to zdarza, ze akurat nie chce mi sie starac, mam poczucie ze sobie olewam i nawet spodziewam sie jakiejs uwagi na ten temat, a pod koniec dnia i tak dziekuja mi za to ze tak ciezko pracowalem:)opinia robi swoje;)
Generalnie, jednak szedl bym tym tropem, ze taka sytuacja moze sie zdarzyc, kiedy wlasnie za bardzo sie starasz, kiedy za bardzo zalezy Ci na tej "nagrodzie" w postaci docenienia. Czyli prawdopodobnie za malo doceniasz Siebie ot tak, za nic i bezwarunkowo, i chcesz dostac to od innych w zamian za starania.