żeby zatrzeć to przykre wrażenie mam pytanie odnośnie pozytywnych wydarzeń teraz:).
Otóz jako dziecko, gdy doswiadczałam odrzucenia czy przykrych sytuacji w domu, marzyłam o tym, żeby mnie podziwiano, doceniano i szanowano.
Obecnie, od czasu do czasu doswiadczam pochwał. Własciwie to nigdy nie było tak często jak teraz. No i mam z tym mały problem. Bo już tego nie potrzebuję, a się zdarza i co to ma w ogóle być? Bo właściwie to mi to przeszkadza, mam lęk, że sodówka uderzy mi do głowy i popadnę w iluzję, że to takie przyjemne i uzależnie się od tego (zwłaszcza jak chwali mnie mój szef)-chociaż też obiektywnie aż tak się mną nie ekscytują, no ale w skali całego życia jest to duża zmiana. Wypalano mi już wezeł, w którym byłam wygłodniała miłych słów i lęk, że to się skonczy, polepszyło sie. Pisałam, że akceptuje i przyjmuje komplementy-mniej już się burzę, ale mam w sobie coś takiego, właśnie, że popadnę w kolejną iluzję, tym razem przyjemną, no ale zawsze iluzję. Ale duży nie jest chyba ten lęk, bo mój umysł to kontroluje, boi się chyba tej sodówki lub, że przestanę się rozwijać. W sumie nie wiem o co chce spytać, ale może ktoś mądrzejszy wie o co chodzi?