Jeśli podświadomość swoją bądź cudzą traktuje się jako wroga, to może mieć to taki przebieg. Jest jednak masa osób, którym to nie pomaga i dopiero po przekroczeniu tej perspektywy i spojrzeniu na kogoś jak na drugą istotę, czującą, doświadczającą i popełniającą błędy w ocenie swoich doświadczeń (bez hermetycznego podejścia - jest boska istota a reszta be - bo to nie pomaga), można dostrzec, że ktoś np. jest w długotrwałej traumie, której nie potrzeba dojścia do prawdy obiektywnej będącej raczej, zobaczeniem i oceną przebiegu zdarzeń, a poznania i uznania własnej prawdy - emocjonalnej, związanej z przeżyciem i tym, jakie ono dla tej osoby jest.
Do tego potrzeba empatii (zrozumienia wobec osoby), odpowiedniej wyrozumiałości i nie bania się jej wzorców, co przychodzi wraz z neutralnością wobec tej osoby, jak i jej wzorców.